ŚPIJ KOLEGO W CIEMNYM GROBIE…

6 maja na cmentarzu Miłostowskim pożegnaliśmy naszego kolegę ś.p. Mariana Osadę, kombatanta II Wojny Światowej, działacza harcerskiego, naszego wieloletniego członka i byłego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej naszego Oddziału.

Na miejsce ostatniego spoczynku odprowadziła kol. Mariana najbliższa rodzina, oraz przedstawiciele organizacji, w których Zmarły działał m. in. Związek Oficerów Rezerwy (w którym kol. Marian był sekretarzem Zarządu Głównego), Towarzystwo Miłośników Miasta Poznania, Klubu Literatów, oraz nasze Towarzystwo, które reprezentowała liczna grupa Kresowiaków, z panią prezes Katarzyną Kwinecką, oraz honorowym prezesem Stanisławem Łukasiewiczem na czele. Asystę honorową przy trumnie pełnił poczet sztandarowy Związku Oficerów Rezerwy, umundurowany wg. przedwojennego kroju mundurów pułku piechoty z Przemyśla.

Po uroczystości w kaplicy pogrzebowej, udaliśmy się na miejsce ostatniego spoczynku naszego Kolegi, który został pochowany w grobowcu rodzinnym. Po egzekwiach nad grobem mowę wygłosił przedstawiciel Związku Oficerów Rezerwy, który w pięknych słowach wymienił zasługi i podkreślił patriotyzm Zmarłego.

Dla osób nieuczestniczących w pogrzebie, a chcących złożyć hołd naszemu Koledze, załączamy mapkę z lokalizacją grobu na cmentarzu. Trafić tam bardzo łatwo, grób znajduje się około 50 metrów od toru kolejowego i zarazem wejścia na cmentarz.

Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW

Foto: Katarzyna Kwinecka – prezes poznańskiego Oddziału TML i KPW

ZMARŁ MARIAN OSADA

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie SAM_1321-1024x768.jpg

Z żalem informujemy, że zmarł członek naszego Towarzystwa Marian Osada.

W ostatniej drodze towarzyszyć będziemy Marianowi Osadzie w dniu 6 maja o godz. 12.00 na Cmentarzu Miłostowskim.

Rodzinie Zmarłego składamy serdeczne kondolencje.

Zarząd Poznańskiego Oddziału TML i KPW.

Marian Osada urodził się 22.02.1930 r. w Przemyślu. Tu spędził swoje młode lata. Był absolwentem Uniwersytetu Adama Mickiewicza, z wykształcenia historyk sztuki. Był weteranem II Wojny Światowej. Należał do Związku Oficerów Rezerwy Rzeczypospolitej Polskiej im. Marszałka Józefa Piłsud­skiego. Swoimi wspomnieniami oraz dramatycznymi przeżyciami krew­nych z okresu II wojny światowej dzielił się z młodzieżą szkolną podczas spotkań w szkołach, w jednostkach wojskowych i na zebraniach w TML i KPW. Członkiem Poznańskiego Oddziału TML i KPW został 9.05.2010 r. Był aktywnym członkiem naszego Oddziału, w każdą środę dzielił się swoimi wspomnieniami. Podczas wielu spotkań świątecznych, rocznicowych czy patriotycznych uświetniał swym głosem uroczystości, mając w swym repertuarze polskie pieśni patriotyczne, ludowe, operowe i operetkowe, kompozytorów polskich , szczególnie St. Moniuszki, i zagranicznych. Za swe zasługi Złotą Odznakę TML i KPW otrzymał w rocznicę XXV-lecia poznańskiego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. .

PEARL SINGER OF ZALESZCZYKI

Od redakcji: publikujemy poniższy tekst w języku angielskim, z powodu dużego zainteresowania naszą stroną także za granicami naszego kraju. Tekst w języku polskim ukazał się w 13 Zeszycie Specjalnym „Głosów Podolan”, który poświęcony był Zaleszczykom. Dziękujemy pani Hani Fedorowicz z Salzburga (Austria) za propozycję umieszczenia, i jego przesłanie.

Pearl Singer was a maverick for her time, a Jewish businesswoman and mother who held a central position in the fabric of Zaleszczyki’s commercial and community life.The Jews of Zaleszczyki had a thriving business community in which Singerowa played a pivotal role. Prior to WWII,the population of Zaleszczykiwasat least 40% Jewish, with a vibrant community life going back hundreds of years.

Pearl Singer, nicknamed “Pepi”, the youngest of her siblings, was born March 1878,the daughter of Nachum Ochshorn, a wealthy lumber dealer in Zaleszczyki,and Sara Rivka Axelrad. The Axelrad family was from Jagielnica, a townnear Czortków.Nachum Ochshornwas the son of Josef and YettaOchshorn.

Pearl‘s first marriageto Mr. Kleiner ended without children.Her second marriage was to Leon Arieh Singer, born in Monasterzyskain1874.Leon emigrated to his wife’s city, an unusual decision in the early 20th century, when it was still customary for a wife to live near her husband’s family.The couple was married in 1900.

Pearl and Leon’s children were: Nachum1902, Sala 1904, Fancia 1909, Frida 1911, and Itka, 1915. Born after Fancia, Motel died in infancy. The oldest, called Nunio by his family, contracted meningitis in infancy, making him a challenged but happy boy who worked as an adult in his mother’s shop.

Faniamarried attorney Yitzhak Sternberg and had a daughter,Ruth. At the outbreak of World War II, the familyescaped to Chernivtsi, Romania, accompanied by Fania’s father Leon. At the end of the war, they left for Eretz Israel where Ruth lives to this day.

Sala, who married Moshe Pressner, had 2 daughters: Fella (my mother) and Rita.Following her husband and his family’segg export business, they moved to Paris. When the war broke out, they evacuated to Marseilles. They escaped Europe via Lisbon on the SS Serpa Pintato CubaNovember/December 1941 andflew from Havana to Miami April 1944, settling in New York.

Frida married engineer Norbert Shraga and had a daughter, Janina Francesca, born in 1938. When the war broke out, she and her husband joined underground partisan forces. They left their one-year-old daughter in a convent and were later captured and executed.To this day we do not know what happened to Janina.

Itka, the youngest daughter, studied languages at the Sorbonne, as her older sister Sala lived in Paris. She returned to Zaleszczyki when the war broke out.Pepi sent Itka on her bike to bring money and jewelry to her sister Fania who had just left. Itka rode to the bridge and crossed over to Romania. Soon after, the bridge was blocked by Soviet tanks, preventing her from returning home. She joined her sister. Later, she reached Israel, married, was widowed twice, and had two children: a son, Alan Rubel, and a daughter, Margalit Fanger Navon.

As a child, Pepi stood out with herintelligence andhighly developed sense of responsibility.Her daring and business smarts in a masculine world led her father to purchase with her marriage a franchise of the Eastern Galician electricity company, simply called „The Elektrownia.” The Pressner family of Zaleszczyki was also connected to the Elektrownia.

Pepiowned a populargeneral goods storelocated on the main square which sold farm implements and other hand tools, sewing machines,and bolts of fabric, as well asedibles and art materials. Singerowa’s store was an innovative initiative, where one could purchase the newest building materials, furniture, and household items – the first commercial store in the region.

Pepi’s extraordinary personality traits were reflected in every area of her life.

On the one hand, she was an elegant woman and a shrewd and prominent businessowner in the community.On the other hand, she was a warm, loving, devoted and liberal family woman who agreed to have a traditional Jewish home by marrying Leon, a deeply religious man who studied Jewish text assiduously. Their daughter Fania (Fancia) followed in her father’s footsteps and was religiously observant and Zionist.

A friend of the family, Mila Sandberg-Mesner, recalls that Singerowa attended the meetings of the Women Circle for care of the Poor and Sick, also attended byMila’s mother. Singerowa was very active in charitable activities and contributed generously to the fund for impoverished citizens.

Nunioandthe other children helped at the store.In time, the shop on the town square became too small for the diverse products paniSingerowawanted to offer and especially for the iron goods, building supplies and farm machinery, such as tractors. Later, she built a much larger place at another location.

Pepi was known by everyone in town given that the use of electrical power was something completely new in the 1920s. One of the jokes in town during power outages: Singerowamust have fallen asleep and forgot to turn on the power switch.

Electricity was only available in the evenings, once it was getting dark, as the appliances that needed it were lamps – also later streetlamps – and especially radios. People were glued to their radios to get information from afar. These were some of the first steps of modernization.

Pepi’s openness was legendary, drawing customers to her shop from all religious and ethnic groups in town. Zygmunt Fedorowicz, born in Zaleszczyki in 1925, was recently asked by his niece, Hania, if he remembers paniSingerowa who had a shop on the rynek (main square). He immediately started to smile and go back in time: „Of course I remember her. She was quite a personality.””So, what would you buy there?” „Oh, all kinds of different stuff.” „What do you remember?””Before I could buy anything, I always had to give her a big kiss first!”

Another example of her openness was shownin the welcome Pepi showed her youngest daughter Itka’sboyfriend Friedel Turnau who was not Jewish.Friedel’s maternal grandmother,of the Brunicki family, had converted to Catholicism after receiving a title of nobility from the Austrian emperor, Franz I in the first half of the 19th century.However, she was born a Jew and according to Jewish law, Friedelwould have been Jewishas well, despite his grandmother’s conversion. Had it not been for the war, they would have married and remained in Zaleszczyki.

Pepi was an exceptional employer, caring for the many Jewish families who worked in her business. At the Elektrownia, for example, there was a group of painters who specialized in painting dams and later ironworkswith a new type of anti-rust paint she imported from Austria and Germany throughher building supplies business. In her home she employed a staff of workers and her daughters had nannies. The family could afford to travel in Europe, going to Karlovy Vary in the Czech Republic, Vienna, and Paris.

She also had real estate interests, constructing the family home on a large plot of land on Kilinski Street.Later two more houses were added for her daughters Fania and Fridaafter they married.

Pepi alsocared for adopted children:Chipka, who was an orphaned by her mother, became the sixth child in the family. She perished with Pepi in the first Aktion carried out by the Germans after taking over Zaleszczyki in June 1941; Dunia Gertner who was a distant relative whose mother was ill and whose father could not raise her. At the age of 18, Dunia married Moshe Hitler (yes, that was the groom’s name). They both perished in the same murderousAktion.

I learned fromMila Sandberg-Mesner that the Elektrownia was a central feature of life in Zaleszczyki,and with it, paniSingerowa. Mila vividly remembers the fire at the Elektrownia which must have happened when she was 4 or 5 years old, about1927 or 1928. Workers rushed to prevent an explosionby throwing canvases over a cistern that was filled with oil used to run the electrical factory. Meanwhile, Mila’s father was on the roof of their house, just across the street from the Elektrownia, catching flying sparks and extinguishing them. After the fire, there was no electricity for an entire year, and people had to use naphtha lamps again. Mila remembers the wonderful day when the electricity returned, and the naphtha lamps were carried to the basement.

In time, a volunteer fire department was organized. The Elektrownia would provide a warning signal: lights flickering on and off three times in the whole town meant volunteers should run to the point of assembly to go fight the fire. Since the lights were only on at night, the alarm signal was sure to be noticed.

Mila remembers that on Sept. 1, 1939, everyone in Zaleszczyki woke up surprised, as the lights were on in the daytime.Singerowa had given the exceptional order to turn the electricity on in the morning, so that everyone could listen to their radios.

War had begun.

Pearl Singer died 11 November 1941 in Zaleszczyki in a German Aktion, along with her son Nunio.Zaleszczyki native and eyewitness Israel Shechter documented the fact that Pearl and her son were murdered by the Gestapo, aided by local collaborators. They were shot, along with several hundred other Jews near the officers’barracks, ODW, and buried in a mass grave which was filled in by unknowing Jewish residents.

As Mr. Schechter told the assembled at Bet Keren Hakayemet in Tel Aviv, on October 29, 1950:

“There we were handed shovels and were brought to a large field which was big and snowy in which there was a large hole in the ground. We were ordered to lower the outer circle of that hole, and with the dirt that was dug to cover the hole and flatten the area…” “…we didn’t even imagine that when we were digging in the hole near the barracks, that we were digging and walking on hallowed ground, that was made holy and pure by the blood of our innocent loved ones who were killed too early in this mass grave…”

The actual site of the mass execution has been built over; a multilingual engraved stone monument nearby commemorating the 800 Jewish victims of November 14, 1941, was unveiled in May 2011.

Although Pepi’s life was cut short, she had 72 descendants living all around the world, several of whom are named for her.

Leon Aryeh Singer died December 30th, 1949, in Ramat Yitzhak, Israel.

As of this writing in October 2021, there is a project underway to create a memorial landscape at the site of the former Jewish cemetery in Zaleszczyki, located near the railway bridge and overlooking the Dniester River. After the war it was abandoned and thendesecrated by Soviet decree in the 1960’s and 1970’s, however 200 macewaswere inadvertently saved from destruction: they were used to pave a drainage ditch at the elementary school and willnow become part of the memorial.

Elected officials, educators, a landscape architect, clergy – Jewish and gentile, and diasporic descendants of Zaleszczyki families have come together to commemorate members of the vibrant Jewish community that existed before the Shoah.Their memory is not defined by how they died, but by how they lived and thrived, as an integral part ofpolitical, economic, and cultural life in Zaleszczyki.

Jordan Friede, great-grandson of Pepi Singer

New York City, October 2021

Thanks to my cousin Margalit Navon and my aunt Rita Pressner Cohn for helping to reconstruct family memories.

PIELGRZYMKA NA JASNĄ GÓRĘ

W dniu 9 kwietnia 2022 odbyła się Pierwsza Ogólnopolska Pielgrzymka na Jasną Górę dla członków i przyjaciół Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Jej pomysłodawcą i głównym organizatorem był nowy (od 2021 r.) prezes Zarządu Głównego TML i KPW Adam Kiwacki. Z naszego poznańskiego oddziału uczestniczyli: prezes Katarzyna Kwinecka, Stanisław Łukasiewicz oraz Renata i Michał Wojtasiak.

Program rozpoczął się o godzinie 11-tej spotkaniem w Auli Jana Pawła II, gdzie zgromadziło się wielu uczestników pielgrzymki, członków Towarzystwa z różnych stron Polski. Wszystkich zgromadzonych uroczystym słowem wstępnym powitał prezes Kiwacki, który także zaprezentował główne kierunki działania TML i KPW. Dalej zebranie, połączone ze wspomnieniami, wręczeniem wyróżnień oraz częścią artystyczną, którą prowadził Wojciech Habela, znany aktor z Krakowa i członek Towarzystwa.

Potem, o godz. 13.30 w kościele głównym na Jasnej Górze, została odprawiona msza św. w intencji Pamięci i Męczeństwa Kresowian. Homilię wygłosił o. Jan Poteralski. We mszy brały udział przybyłe poczty sztandarowe różnych oddziałów Towarzystwa oraz innych organizacji, a także uczniowie szkół mundurowych z Częstochowy. Podczas mszy wysłuchaliśmy pięknego śpiewu solowego artystki z zespołu Chawira, w tym na rozpoczęcie pieśni „Śliczna Gwiazda miasta Lwowa”.

Po zakończeniu mszy św. uczestnicy przeszli na Wały Jasnogórskie, gdzie odbyła się uroczystość patriotyczna ze złożeniem kwiatów przy tablicach na Wałach.

Po obiedzie w Domu Pielgrzyma ponownie udaliśmy się do Auli Jana Pawła II na koncert muzyki kresowej w wykonaniu Andrzeja Szczepańskiego, zespołu Chawira oraz zespołu dziecięcego „Promyki Krakowa”. Koncert prowadził Wojciech Habela.

Na zakończenie prezes Zarządu Głównego Adam Kiwacki dziękując za liczy udział wyraził chęć organizacji ogólnopolskiej pielgrzymki każdego roku.

Tekst i foto: Michał Wojtasiak

PIERWSZA 80-KA STASIA

19 kwietnia b.r., pierwszy raz od dwóch lat, znowu spotkaliśmy się w większej grupie. Pandemia skutecznie ograniczyła nasze cotygodniowe osobiste spotkania, choć nie spowodowała, że nasze działania się zmniejszyły. Nadal działaliśmy.

We wtorek spotkaliśmy się w CK ZAMEK w Sali Pod Zegarem, by podzielić się jajeczkiem z okazji Świąt Wielkanocnych. Jednocześnie tego dnia pod hasłem „Pierwsza 80-ka Stasia” świętowaliśmy jubileusz 80. urodzin Staszka Łukasiewicza, jego przypadające na początek maja imieniny oraz przyznanie Mu przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Medalu Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Sala Pod Zegarem zgromadziła wielu członków naszego Oddziału oraz zaproszonych gości, wśród których byli p.p. Liminowiczowie z Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, p.p, Śliwińscy z dawnej Restauracji Kresowej, przedstawiciel Sybiraków Marian Macutkiewicz, starszyzna harcerska i inni. Zebrani zasiedli przy świątecznie udekorowanych stołach.

Spotkanie rozpoczęła pani prezes naszego Oddziału Katarzyna Kwinecka, która powitała zebranych Kresowian oraz gości. Ks. kanonik Tadeusz Magas modlitwą rozpoczął świętowanie Wielkanocne.

Następnie przeszliśmy do honorowania Jubilata. Ciekawa prezentacja fotograficzna przygotowana przez Jacka Kołodzieja, którą swoimi wspomnieniami ubarwił Staszek, niezwykle zainteresowała i rozbawiła zebranych. Na fotografiach był kilkuletni Stasiu we Lwowie w swoim pierwszym samochodzie nieznanej marki, któremu towarzyszyła malutka siostra Alicja, byli dziadkowie wychowujący swoje wnuki, gdy ich mama wywieziona została na wiele lat na Syberię, a później trochę starszy Staszek jako uczeń i harcerz. Kolejne zdjęcia już w powojennej Polsce, to historia prywatnego życia Stanisława, kariera zawodowa i oczywiście działalność w Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, m.in. akcje charytatywne.. Były gratulacje, przemowy, wystąpienia. Jubilat częstował nas wspaniałym tortem, szampanem i winem. Zebrani świetnie się bawili przy muzyce duetu z Zespołu Pieśni i Tańca Wiwaty z Pobiedzisk (piosenki lwowskie, wielkopolskie i harcerskie), śpiewie sopranistki Agnieszki Szymańskiej oraz dowcipnych wystąpieniach konferansjera, członka naszego Oddziału, Pawła Kuleszewicza. Humory wszystkim dopisywały, były nawet tańce.

Jubilatowi życzyliśmy 200 lat.

Tekst: Hanna Dobias-Telesińska, foto: Jacek Kołodziej

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

ZDROWYCH I POGODNYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA SYNA BOŻEGO WSZYSTKIM KRESOWIAKOM ORAZ SYMPATYKOM

ŻYCZY

ZARZĄD POZNAŃSKIEGO ODDZIAŁU TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW LWOWA I KRESÓW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH

SIOSTRY DOMINIKANKI Z CZORTKOWA

Szanowni Państwo, drodzy Kresowianie i ich miłośnicy !

Państwo Ukraińskie od przeszło miesiąca walczy twardo z przeważającymi siłami wroga, który to ich znienacka zaatakował. Sytuacja wojenna spowodowała pogorszenie sytuacji materialnej i finansowej nie tylko Ukraińców, ale także Polaków mieszkających na terenach Ukrainy, których jeszcze przed bieżącymi wydarzeniami sytuacja i tak była ciężka.

Mniejszość polska mieszka także w pięknym Czortkowie na Podolu, mieście wielce zasłużonym dla historii Polski – to tutaj stacjonował pułk KOP, którym dowodził gen. Rowecki „Grot”, to tu w 1940 roku wybuchło powstanie przeciwko władzy sowieckiej, a o wcześniejszych losach miasta świadczą m.in. ruiny zamku, który pamięta oblegających go tatarów.

Ciężką sytuację Polaków tam mieszkających ratują różne stowarzyszenia, organizacje oraz kościół katolicki. Od wielu lat posługę w tym mieście prowadzą siostry dominikanki, które przy ul. Szopena, przy domu zakonnym,  prowadzą ochronkę dla dzieci, dbają o cmentarz oraz o osoby starsze. 

Udało się nam nawiązać kontakt z siostrami z zapytaniem, czego w obecnej sytuacji najbardziej potrzebują.

Oddaję głos s.  Marcelinie :

Bardzo dziękujemy za propozycję pomocy Czortkowianom, to ważne. Tym, z którymi mamy kontakt, tak w ciągu roku, jeszcze do wojny, zawsze powtarzamy, ze Polska o Nich pamięta…

My, jako dominikanki, pomagamy potrzebującym bez względu na wyznanie, czy narodowość jednak tą pomoc, która ma konkretne przeznaczenie tak rozdajemy. Obecnie dzięki pomocy, która dociera dla nas do Żółkwi mamy produkty, natomiast brakuje nam chemii gospodarczej. 

Nie mamy funduszy, żeby wykupić leki tym, którym nie starcza z emerytury. Możemy podać konto złotówkowe, wystarczy odpowiedni dopisek i otrzymujemy je tutaj na miejscu bez żadnych strat.

Natomiast interesowało by mnie, czy macie Państwo jakieś konkretne kontakty do ludzi mieszkających w Czortkowie, których mogłybyśmy dołączyć do tej pomocy. My staramy się wyszukiwać, ale mam świadomość, że nie do wszystkich docieramy. 

Szanowni Państwo

Podajemy Państwu konto  do wpłat podane przez siostry:

 20 1020 4405 0000 2302 0562 8187

Wpłaty proszę kierować tytułem pomoc charytatywna dla Polaków w Czortkowie, lub też jeśli ktoś chce by pomoc była kierowana bez względu na narodowość tytułem pomoc charytatywna dla Czortkowian.

Osoby chcące przekazać paczki z darami, podać nazwiska osób, które chcieli by aby siostry objęły pomocą lub też mają zapytania podajemy kontakt:

Siostry Dominikanki w Czortkowie – dominikankichortkiv@wp.pl

lub też z Towarzystwem Miłośników Lwowa w Poznaniu – tel. 728-252-793, mail: igor_mode@wp.pl

W załączeniu przesyłamy także kilka zdjęć, które obrazują prace sióstr. Na naszej stronie internetowej www.lwowiacy.pl, oraz na łamach „Głosów Podolan” na bieżąco będziemy informować Państwa o przebiegu i realizacji zbiórki.

Apelujemy także do środowisk kresowych, i osób prywatnych o nagłośnienie akcji.

Z kresowym pozdrowieniem

Siostra Marcelina – Zgromadzenie sióstr Dominikanek w Czortkowie

Igor Megger – wiceprezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Poznaniu

ZMARŁ DR ANDRZEJ KIERSZ

Ze smutkiem zawiadamiamy, iż w wieku 82 lat w dniu 26 marca b.r. zmarł długoletni członek poznankiego Oddziału Andrzej Kiersz.

Andrzej Kiersz urodził się w 1940 roku we Lwowie, jako syn lekarza (późniejszego profesora) Jana Kiersza. Prof. Jan Kiersz ojciec przed wojną pracował w szpitalu miejskim we Lwowie. W czasie wojny rodzinna Kierszów mieszkała w pałacu Arcybiskupów Lwowskich. W Poznaniu zamieszkali od 1945 r., dokąd Jan Kiersz ojciec przyszedł z II Armią WP.

Ś.p. Andrzej Kiersz poszedł w ślady ojca, ukończył medycynę – był wieloletnim pracownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej szpitala Akademii Medycznej przy ul. Przybyszewskiego.

Ś.p. Andrzej Kiersz był członkiem poznańskiego oddziału TML i KPW od początku istnienia Towarzystwa tj. od 1989 roku (tak jak i zmarły w 1991 r. jego ojciec). Brał aktywny udział w sympozjach przybliżających sylwetki naukowców ze Lwowa działających w Poznaniu.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 13 kwietnia o godz. 13.00 na cmentarzu przy ul. Lutyckiej.

Rodzinie i przyjaciołom Zmarłego składamy wyrazy współczucia

Zarząd poznańskiego oddziału TML i KPW

STANISŁAW ŁUKASIEWICZ ODZNACZONY MEDALEM STULECIA ODZYSKANEJ NIEPODLEGŁOŚCI

Miło nam zakomunikować, że kolega Staszek Łukasiewicz – współtwórca, wieloletni wiceprezes i prezes naszego Oddziału, a obecnie jego prezes honorowy, odznaczony został przez prezydenta RP medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Medal nadawany jest obywatelom polskim w okresie trwania Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2018–2022. Odznaczenie nadawane jest osobom żyjącym, które poprzez: pełnienie nienagannej służby publicznej – cywilnej lub wojskowej, walkę o niepodległość oraz działalność na rzecz przemian demokratycznych, aktywną działalność zawodową i społeczną, twórczość naukową, literacką i artystyczną – przyczyniły się do odzyskania lub umacniania suwerenności RP, w tym w szczególności budowania wspólnoty obywatelskiej Polaków i poczucia tożsamości narodowej, rozwoju nauki, rozsławiania dobrego imienia RP poprzez kulturę i sztukę, rozwoju społecznego i umacniania więzi z Polakami za granicą oraz budowania dobrobytu gospodarczego RP.

Medal jest nawiązaniem do istniejącego w okresie II RP medalu Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości.

Kolega Stanisław Łukasiewicz otrzymał to zaszczytne wyróżnienie, jako jedyna osoba z naszego grona, za wieloletnią pracę w przypominaniu polskości Kresów Południowo-Wschodnich, a szczególnie za zainicjowanie i prowadzenie bez ustanku od ponad 30 lat akcji charytatywnej „Serce Dla Lwowa”.

Wręczenie odznaczenia odbyło się 30 marca br. w urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu, a koledze Staszkowi towarzyszyło liczne grono naszych członków.

Koledze Łukasiewiczowi składamy serdeczne gratulacje z powodu wyróżnienia i składamy podziękowanie za wieloletnią pracę na rzecz naszego Towarzystwa oraz w upamiętnianiu polskiej historii Kresów Południowo-Wschodnich.

Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW

POMOC DLA UCHODŹCÓW Z UKRAINY POMOC DLA LWOWA

Szanowni Państwo,

członkowie Towarzystwa, przyjaciele, znajomi,

po zakończonej z powodzeniem akcji pomocy naszym podopiecznym, Polakom we Lwowie (relacja jest dostępna na naszej stronie: www.lwowiacy.pl) zmienia się charakter naszego zaangażowania.

W tej chwili, coraz więcej Polaków (uciekinierów ze Lwowa i okolic), którzy przybyli do Wielkopolski, zgłasza się do nas o pomoc w znalezieniu jakiegoś lokum (czasem na wynajem, czasem nieodpłatnie u ludzi dobrej woli). Myślimy też o tym, w jaki sposób możemy zaangażować się w niesienie pomocy w niedalekiej przyszłości. Nie dysponujemy wielkimi zasobami kadrowymi i finansowymi. Wiek naszych członków też już nie sprzyja bezpośredniemu zaangażowaniu się w pomoc uciekinierom. Ale coś przecież możemy zrobić. W tym celu tworzymy ,,bazę danych dobrego serca”. Zbierzemy w niej dane dotyczące oferowanej przez Państwa pomocy. W zależności od potrzeb, będziemy wiedzieć do kogo i o jaką pomoc się zwrócić. Jeżeli ktoś zechce pomóc, to poproszę o zwrotną informację mailem lub telefonicznie (508 395 836), podając swój numer telefonu, ze wskazaniem dzielnicy miasta i charakteru pomocy. Jeżeli ktoś widzi inną formę zaangażowania, a nie została ona wymieniona poniżej, to również prosimy o informację:

Obecnie przede wszystkim musimy się skupić na:

1. Udostępnieniu pokoju (osoba samotna/ matka z dzieckiem – ile dzieci/pies/kot/ bez zwierząt)

2. Mieszkania dla całej rodziny (udostępnienie czy wynajem)

3. Zaproszenie do siebie na obiad/kolację

4. Pomoc w znalezieniu pracy – chęć dania pracy jako np. pomoc domowa/niania/opieka nad starsza osobą/zatrudnienie w rodzinnej firmie itd.

5. Wycieczka poza miasto lub oprowadzenie po Poznaniu

6. inne

Pierwsze dwa punkty są pilne teraz. Pozostałe będą aktualne, gdy zorganizujemy większe spotkanie i bliżej poznamy zarówno samych uciekinierów przed wojną, jak i ich zapotrzebowania. Ale już musimy wiedzieć, na jaką skalę pomocy ze strony Państwa możemy liczyć, a co za tym idzie, jak szeroko możemy działać.

Pamiętajmy także o długofalowej pomocy naszym podopiecznym ze Lwowa. Możliwe, że w maju znów uda się wysłać do Lwowa pomoc materialną.

Jednocześnie stale zbieramy na kolejną akcję charytatywną. Pieniądze można wpłacać na nasze konto : 06 1020 4027 0000 1302 0293 3455 z dopiskiem ,,Serce dla Lwowa”.

Przypominamy o informowaniu w swoim otoczeniu o duchowym wsparciu dla uchodźców z Ukrainy, jakim jest obraz Matki Boskiej Łaskawej – Lwowskiej, wystawiony w poznańskiej katedrze.

W każdą środę o 16.00 zapraszamy do naszej siedziby w Zamku ( pok. 336) na kawę/ herbatę, wspomnienia.

Mimo strasznych okoliczności przygotowujemy już dla Państwa Spotkanie Świąteczne (19 kwietnia) oraz Dni Lwowa i Kresów – Piknik Lwowski – 12 czerwca. Już teraz serdecznie zapraszamy do wpisania tych dat w kalendarze.

Z lwowskim pozdrowieniem

Zarząd poznańskiego Oddziału TML i KPW