88 LAT TEMU ZADEBIUTOWAŁA „WESOŁA LWOWSKA FALA”

Wesoła Lwowska Fala - Ballada o pięknej Karolci - YouTube

16 lipca 1933 roku na antenie Polskiego Radia pojawiła się „Wesoła Lwowska Fala”. Od tego momentu w każdą niedzielę o godzinie dziewiątej wieczorem rzesze słuchaczy w całej Polsce nie odchodziły od radioodbiorników. Szacowano, że było ich ok. 6 milionów.

Naprzód była „Wesoła Niedziela Lwowska”, która przez 12 godzin nadawała ze Lwowa swoje programy: w skład audycji wchodził humor, wesoła piosenka, dowcip, satyra, lekka muzyka. Audycja miała nie tylko charakter satyryczny, ale i publicystyczny. Później ustalono, że po 21-szej w każdą niedzielę nadawana będzie audycja ogólnopolska „Wesoła Lwowska Fala”.

Pomysłodawcą i twórcą audycji był Wiktor Budzyński. Ten zapalony radiowiec skompletował cały zespół, pisał scenariusze i dialogi dla wykonawców. Filarami „Wesołej Lwowskiej Fali” byli: Szczepcio (Kazimierz Wajda) i Tońcio (Henryk Vogelfänger), a także Włada Majewska. Pozostali z zespołu to: Mira Grelichowska, Stanisław Wasiuczyński, Józef Wieszczek i Stanisław Czerny. Aprikosenkranz (Mieczysław Monderer) i Untenbaum (Adolf Fleischer) parodiowali język żydowski.

Aktorzy „Wesołej Lwowskiej Fali” podróżowali ze swoimi występami po całej Polsce. Aż do wybuchu wojny. We wrześniu 1939 roku zespół Polskiego Radia opuścił Lwów i radiostacja zamilkła. Zespół „Wesołej Lwowskiej Fali” przekroczył granicę polsko-rumuńską., by później dotrzeć do Francji. Zmobilizowany do Polskich Sił Zbrojnych przeszedł szlak bojowy z wojskiem polskim na Zachodzie: przez Francję, Wielką Brytanię, Włochy. W latach 1940–1946 na obszarze Francji, następnie Szkocji i Anglii była tworzona „Czołówka Teatralna Wojska Polskiego”.

Po wojnie zespół przestał istnieć. Większość jego członków pozostała na emigracji.

Hanna Dobias-Telesińska

Historia Polski dzień po dniu - 16 lipca 1933 roku Polskie Radio Lwów  wymitowało pierwszy odcinek programu satyrycznego pt "Wesoła lwowska fala".  Gwiazdami tego gromadzącego przed odbiornikami w całej Polsce 6 milionów

UROCZYSTOŚCI ZWIĄZANE Z OBCHODAMI NARODOWEGO DNIA PAMIĘCI LUDOBÓJSTWA W ROCZNICĘ PAMIĘTNEGO DNIA 11 LIPCA 1943 ROKU

Msza św. w kościele o.o. Dominikanów za ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej.

Czytania i modlitwę wiernych przeprowadzili członkowie Towarzystwa: Marta Markunina, Katarzyna Kwinecka i Paweł Kuleszewicz, oprawę muzyczną – Psalmy i piękną pieśń „Panis angelicum” zaśpiewała Agnieszka Szymańska.

Na dziedzińcu uroczystości uświetniła Wojskowa Asysta Honorowa z Kompanią Honorową, sygnalistą i werblistą z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach pod dowództwem porucznika Michała Hofmana.

Przy tablicy trójka proporcowa ze Stowarzyszenia Reprezentacyjnego Oddziału Ułanów Miasta Poznania w Barwach 15. Pułku Ułanów Poznańskich.

Po zakończonej liturgii zebraliśmy się na dziedzińcu: prezes Katarzyna Kwinecka powitała zebranych i krótko przedstawiła tło historyczne naszej uroczystości. Zakończyła apelem: … dziękuję Państwu za obecność i proszę – spotykajmy się tu co roku. Pamięć jest potrzebna i następnym pokoleniom i nam byśmy nie zobojętnieli. „Tylko świadomość własnej przeszłości pozwala włączyć się nam w długi szereg pokoleń, by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę” (cytat JP II).

Następnie wraz z bratem zakonnym odmówiliśmy modlitwę za ofiary.

Wojewoda Michał Zieliński skierował do uczestników uroczystości list, który odczytała Teresa Masłowska.

Apel Pamięci poprowadził mjr Tomasz Wykrota.

Po Apelu jeszcze jedna okoliczność: panu Franciszkowi Bąkowskiemu została wręczona Złota Odznaka TML i KPW. W imieniu Zarządu Głównego dekoracji dokonał delegat ZG Janusz Furmaniuk. Pan Bąkowski jest „dzieckiem ocalonym” z napadu na Hutę Pieniacką. Po ocaleniu jako sierota, przebywał w różnych domach dziecka na terenie kraju. Jest jednym z założycieli Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Jest zaprzyjaźniony i współpracuje z naszym Towarzystwem. W 2018 roku wraz z ks. Isakowiczem-Zaleskim odsłaniał urnę z ziemią z miejsc mordów na Wołyniu ufundowaną przez nasz Oddział.

Dalej nastąpiło składanie wiązanek kwiatów i zapalanie zniczy:

– w imieniu Michała Zielińskiego – Wojewody Wielkopolskiego – Teresa Masłowska wraz z Zenonem Wechmannem – Przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Kombatanckiej;

– w imieniu Jacka Jaśkowiaka – Prezydenta Miasta Poznania – Rafał Ratajczak

– oraz liczne organizacje i osoby prywatne.

Na zakończenie tej części uroczystości dowódca Okręgu Wielkopolskiego Polskich Drużyn Strzeleckich- płk Paweł Kuleszewicz wyrecytował swój wiersz „Spis grzechów” (nagrodzony brawami):

Gdy kiedyś stanę przed Panem, spis grzechów Mu przedłożę,

Powiem: – Byłem fanem Polski!- Wybacz panie Boże!

Że przy woli Twojej, na Tej ziemi żyłem,

To z miłości do Niej… trochę nagrzeszyłem.

A Bóg powie do mnie, łaskawy bez miary…

– Grzeszyłeś dla Polski! Za to nie ma kary!

I jeszcze ,,Cisza” na trąbce. Wojsko odeszło.

Przy tablicy pięknie zaśpiewała pieśń na pożegnanie porucznik Agnieszka Szymańska.

Tego samego dnia msza św. w kościele p.w. św. Jana Kantego na Grunwaldzie odprawiona została o godz. 17.00 w dolnej kaplicy kościoła. Uroczystość miała charakter bardziej kameralny, ale zgromadziła dość licznych wiernych, również rodziny z dziećmi, co jest bardzo budujące.

Przy tablicy poczet sztandarowy Bractwa Kurkowego.

Przed końcowym błogosławieństwem Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW – odczytał okolicznościową modlitwę apel poległych.

Stajemy dziś – z pochyloną głową, pełni zadumy i bolesnego skupienia, do uroczystej modlitwy – apelu poległych, pomordowanych i zaginionych, na własnej ziemi, w setkach wsi i miasteczek Wołynia, Podola i Ziemi Lwowskiej.

Ich majętnością było tylko życie,
ich winą – POLSKOŚĆ,
ich karą – cierpienie,
ich katem – właśni sąsiedzi.

Módlmy się za wszystkich, którzy na zawsze zostali pogrzebani w nieoznakowanych mogiłach studniach, rowach, polach i lasach bez krzyża i prawa do godnego pochówku.

     Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość wiekuista niechaj im świeci.

Módlmy się za żołnierzy samoobron, Istriebitelnych Batalionów, partyzantów, którzy jak biblijni Machabeusze do ostatka bronili swojej ziemi i rodzin.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość wiekuista niechaj im świeci.

Módlmy się za bohaterskie matki, które to pomimo możliwości ucieczki zostały ze swoimi dziećmi i z nimi podzieliły krwawy los, oraz za te, które przeżyły widząc cierpienie swych dzieci. Nikt nie opisze, nikt nie wypowie, nikt bezmiaru ich cierpienia nie pojmie.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość wiekuista niechaj im świeci.

Módlmy się za kapłanów niezłomnych, którzy jak dobrzy pasterze do końca opiekowali się swoimi parafianami wraz z nimi oddając życie do końca pełniąc posługę kapłańską.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość wiekuista niechaj im świeci.

Po skończonej liturgii przed pamiątkową tablicą nastąpiło składanie kwiatów. Poznański Oddział TML i KPW reprezentowali: Igor Megger i Henryk Robak.

Przy wyjściu można było złożyć datek na akcję charytatywną TML i KPW.

Tekst i foto: Wanda Butowska

77 ROCZNICA AKCJI BURZA – OPERACJA OSTRA BRAMA

Światowy Związek żołnierzy Armii Krajowej Okręg Wielkopolska, Środowisko „Ostra Brama” w Poznaniu oraz Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej zorganizowały uroczystości związane z 77 rocznicą Akcji Burza – operacja Ostra Brama.

Uroczystość rozpoczęła się mszą św. o godz. 18.30 w kościele p.w. Św. Wojciecha na Wzgórzu Św. Wojciecha w Poznaniu odprawioną w intencji bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej okręgów wileńskiego i nowogródzkiego uczestniczących przed 77 laty w walkach w ramach Akcji Burza – operacja Ostra Brama. Akcja Burza była operacją wojskową zorganizowaną i podjętą przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim w końcowej fazie okupacji niemieckiej i bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej na tereny II Rzeczypospolitej. Rozkaz do rozpoczęcia akcji wydał gen. Bór-Komorowski.

Po uroczystości w kościele uczestnicy przeszli do krużganków pod tablicę upamiętniającą walki w 1944 roku. Tu składano wiązanki kwiatów oraz rzucano róże pod tablicę. Nasze Towarzystwo reprezentowała prezes Katarzyna Kwinecka, Renata Zawirska-Wojtasiak oraz Władysław Opiat.

Uroczystość zakończył wspólny śpiew, począwszy od pieśni ,,Na znojną walkę..”

Katarzyna Kwinecka

NOWY 153 NUMER „GŁOSÓW PODOLAN” ORAZ ZESZYT SPECJALNY NR 12 – JUŻ DOSTĘPNE

Szanowni Państwo!

Serdecznie zapraszamy do lektury nowego 153 numeru kwartalnika „Głosy Podolan”, biuletynu poznańskiego oddziału TML i KPW poświęconemu tylko byłemu województwu tarnopolskiemu, wraz ze stronami poświęconymi działalności poznańskiego Oddziału TML i KPW, oraz warszawskiego Klubu „Podole”.

W numerze 153 :

Stanisław BOGUMILSKI (Poznań) – Moja droga (cz.IV)Wspomnienia z Kamionki Strumiłowej

Jerzy Jan MILLER (Poznań) – Edward i Magdalena Dubanowicz z d. Cieńska – portret kresowej rodziny (cz. II – ostatnia)

Zbigniew ŻYROMSKI (Wrocław) – Zwyczaje ludności kresowej na Podolu (cz. II maj – czerwiec)

Zbigniew BARYLAK (Stróżna) – Kornel Ujejski (1823–1897) – syn ziemi buczackiej

Eugeniusz JAWORSKI (Żary) – Wschodnie losy moich rodaków

Tadeusz JÓŹKÓW (Milicz) – Moje wspomnienia (cz. I – Kopyczyńce)

Igor MEGGER (Poznań) – Modelarstwo lotnicze w województwie tarnopolskim

Marek SZPYTKO (Poznań) – Wędrówki po Kresach (cz. I)

REDAKCJA – 95 urodziny Jerzego Stopy, Aktualności z Podola

Hanna DOBIAS-TELESIŃSKA(Poznań) – Ś.p. Teresa Mayer

Igor MEGGER (Poznań) – Żegnamy zasłużonych krajan z naszego województwa

REDAKCJA – Żegnamy zmarłych prenumeratorów, kondolencje

Irena KOTOWICZ (Warszawa) – Wspomnienie o SM Teresie Kruczkowskiej

Hanna DOBIAS-TELESIŃSKA (Poznań) – Działalność poznańskiego Oddziału TML i KPW w 2020 r. (cz.II – ostatnia)

Swoistą „tradycją” jest wydawanie przez redakcję po każdym 50 numerze – bibliografii „Głosów”. W kwietniu br. opracowaliśmy bibliografię za numery 1-151. Znajdują się w niej: spisy treści wszystkich numerów, indeks autorów, indeks geograficzny miejscowości poruszanych (ponad 110 miejscowości woj. tarnopolskiego) oraz wykaz nekrologów. Bibliografia liczy 70 stron formatu A4.

Wersja papierowa numeru 153 zostanie rozesłana prenumeratorom z początkiem lipca. Bibliografia natomiast ze względu na format i objętość, a także fakt, że tylko garstce prenumeratorów będzie ona użyteczna dostępna jest tylko w wersji cyfrowej. Osobom chętnym zostanie ona wysłana na e-mail oraz znajduje się na stronie WBC. Osoby chętne nieposiadające dostępu do Internetu prosimy o kontakt – wyślemy płytę z nagranym numerem do wydrukowana w każdym punkcie ksero.

Numer 153 w całości bezpłatnie znajduję się w wersji elektronicznej na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, pod dokładnym adresem:

https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/591131/edition/501059/content?ref=struct

Natomiast Zeszyt Specjalny – Bibliografia: https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/590122/edition/500485/content

Osoby zainteresowane wersją papierową, oraz prenumeratą prosimy o kontakt pod nr 728-252-793, lub na adres e-mail igor_mode@wp.pl. Wersja cyfrowa jest bezpłatna.

Serdecznie zapraszamy do nadsyłania materiałów do następnych numerów – wspomnień, refleksji, artykułów historycznych, pożegnań.

W imieniu redakcji „Głosów Podolan” Igor Megger – Redaktor Naczelny

80. ROCZNICA KAŹNI PROFESORÓW LWOWSKICH

4 lipca b. r. mija 80. rocznica zamordowania przez Niemców profesorów lwowskich uczelni. Zbrodni tej dokonała Einsatzkommando zur besonderen Verwendung, specjalna jednostka policyjna Sicherheitsdienst (policja bezpieczeństwa III Rzeszy), pod dowództwem Eberharda Schőngartha, wg przygotowanej przez ukraińskich studentów listy naukowców wyższych uczelni Lwowa, głównie wydziału lekarskiego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej. Aresztowani 3 lipca w nocy rozstrzelani zostali 4 lipca. Zamordowanych zostało 22 polskich profesorów i docentów wraz z niektórymi członkami rodzin i przypadkowo przebywających w tym czasie w ich mieszkaniach znajomych. Łącznie zginęły 52 osoby. Trzech naukowców zostało rozstrzelanych 11 i 26 lipca 1941 r. W ten sposób Niemcy rozprawiali się z polską inteligencją, która mogła im zagrażać. Polska nauka poniosła niepowetowane straty. Aby uniknąć problemów, Polacy ze Lwowa rozstrzelani zostali niemal od razu po aresztowaniu. O profesorów krakowskich podobnie aresztowanych, upomniała się niemal cała naukowa Europa, gdyż faktu, że zostali przewiezieni do obozów, nie udało się zataić. Naukowcy ze Lwowa nie mieli takiego szczęścia, gdyż wytyczne przeprowadzania tej akcji podjęto na najwyższym szczeblu Trzeciej Rzeszy. Już 2 lipca 1941 r. w swoim gabinecie na terenie Politechniki Lwowskiej został aresztowany przez Gestapo prof. Kazimierz Bartel, pięciokrotny premier rządu Polski, wybitny naukowiec, którego przewieziono do siedziby Ottona Rascha. Gestapowcy ograbili z cennych antyków mieszkanie Bartlów, a książki naukowe przewieziono do Berlina. Podobnej grabieży dokonywano w mieszkaniach innych naukowców. Kazimierz Bartel został zamordowany przez Niemców jako „największy polski komunista”, na dziedzińcu więzienia w dawnym klasztorze Brygidek. Aresztowanych profesorów przewożono do budynku bursy dawnego Zakładu Wychowawczego im. Abrahamowiczów położonego pomiędzy nową siedzibą Gestapo w budynku dawnego zarządu elektrowni u zbiegu ulic Pełczyńskiej i Kadeckiej i Szkołą Kadetów.

W skład oddziału dokonującego aresztowań wchodzili m.in.

  • Ferdinand Kammerer (ur. 1915)
  • Gerhard Hacker (1912–1950)
  • Kurt Köllner (1908–1972)
  • Karl-Heinz Keller (1907–1963)
  • Pieter Menten (1899–1987) (jako tłumacz i przewodnik)
  • Viktor Gurth (ur. 1911)
  • ukraińscy milicjanci (jako tłumacze)

W bursie profesorowie pojedynczo prowadzeni byli na przesłuchania. Prof. Groëra podczas przesłuchania oskarżono o zdradę, gdyż uważano go za Niemca. On uważał się za Polaka, który tylko ukończył niemiecki uniwersytet. By uniknąć kłopotów i krytyki międzynarodowej, gdyż żoną profesora była Angielka Cecylia Cumming, po przesłuchaniu zwolniono go z więzienia wraz z pięcioma osobami ze służby i woźnym z Politechniki.

Miejscem straceń były Wzgórza Wuleckie, gdzie poprowadzono profesorów w dwóch grupach. Pierwsza grupa udała się tam pieszo niosąc ciało Adama Ruffa zabitego przez Niemców podczas przesłuchania, druga grupa okrężną drogą została przetransportowana ciężarówką. Następnie osobno dowieziono trzy kobiety. We wczesnych godzinach rannych 4 lipca 1941 r. rozstrzelano w sumie 37 osób, w zbiorowej mogile spoczął także zabity wcześniej Adam Ruff. Wśród ofiar było 21 profesorów, żony trzech z nich, synowie dziewięciu, jeden wnuk również ksiądz, lekarz, prawnik oraz mąż jednej z gospodyń. Spośród aresztowanych w bursie z niewiadomych przyczyn wydzielono jeszcze sześć osób: cztery z nich rozstrzelano tego samego dnia lub następnego.

Zamordowani zostali:

4 lipca:

  1. Prof. dr med. Antoni Cieszyński , lat 59, kierownik Katedry Dentystyki UJK, obrońca Lwowa w 1918;
  2. Prof. dr med. Władysław Dobrzaniecki, lat 54, ordynator Oddziału Chirurgii Państwowego Szpitala Powszechnego, obrońca Lwowa w 1918;
  3. Prof. dr med. Jan Grek, lat 66, profesor w Klinice Chorób Wewnętrznych UJK;
  4. Maria Grekowa, lat 57, żona profesora Jana Greka;
  5. Doc. dr med. Jerzy Grzędzielski, lat 40, ordynator Kliniki Okulistycznej UJK;
  6. Prof. dr Edward Hamerski, lat 43, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych Zwierząt Domowych Akademii Medycyny Weterynaryjnej, obrońca Lwowa w 1918;
  7. Prof. dr med. Henryk Hilarowicz, lat 51, profesor Kliniki Chirurgii UJK, obrońca Lwowa w 1918;
  8. Ks. dr Władysław Komornicki, lat 29, wykładowca nauk biblijnych w Wyższym Seminarium Duchownym we Lwowie i na UJK oraz języka greckiego na UJK;
  9. Eugeniusz Kostecki, lat 36, mistrz szewski, mąż gospodyni profesora Dobrzanieckiego;
  10. Prof. dr Włodzimierz Krukowski, lat 53, kierownik Katedry Pomiarów Elektrycznych Politechniki Lwowskiej;
  11. Prof. dr Roman Longchamps de Bérier, lat 56, kierownik Katedry Prawa Cywilnego UJK, prorektor UJK w latach 1938–1939, obrońca Lwowa w 1918;
  12. Bronisław Longchamps de Bérier, lat 25, absolwent Politechniki Lwowskiej, syn profesora;
  13. Zygmunt Longchamps de Bérier, lat 23, absolwent Politechniki Lwowskiej, syn profesora;
  14. Kazimierz Longchamps de Bérier, lat 18, syn profesora;
  15. Prof. dr Antoni Łomnicki, lat 60, kierownik Katedry Matematyki Wydziału Mechanicznego Politechniki Lwowskiej;
  16. Adam Mięsowicz, lat 19, wnuk profesora Sołowija, zabrany ze swoim dziadkiem;
  17. Prof. dr med. Witold Nowicki, lat 63, kierownik Katedry Anatomii Patologicznej UJK, dwukrotny dziekan Wydziału Lekarskiego, obrońca Lwowa w 1918;
  18. Dr med. Jerzy Nowicki, lat 27, asystent Zakładu Higieny UJK, syn profesora;
  19. Prof. dr Tadeusz Ostrowski, lat 60, kierownik Kliniki Chirurgii, dziekan Wydziału Lekarskiego 1937–1938, obrońca Lwowa w 1918;
  20. Jadwiga Ostrowska, lat 59, żona profesora;
  21. Prof. dr Stanisław Piłat, lat 60, kierownik Katedry Technologii Nafty i Gazów Ziemnych Politechniki Lwowskiej;
  22. Prof. dr Stanisław Progulski, lat 67, profesor w Klinice Pediatrii UJK;
  23. Inż. Andrzej Progulski, lat 29, syn profesora;
  24. Prof. dr med. (prof. honor.) Roman Rencki, lat 74, były kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych UJK;
  25. Maria Reymanowa, lat 40., pielęgniarka Ubezpieczalni Społecznej, zabrana z mieszkania profesora Ostrowskiego;
  26. Dr med. Stanisław Ruff, lat 69, ordynator Oddziału Chirurgii Szpitala Żydowskiego, zabrany z mieszkania profesora Ostrowskiego;
  27. Anna Ruffowa, lat 55, żona dr. Ruffa;
  28. Inż. Adam Ruff, lat 30., syn dr. Ruffa;
  29. Prof. dr Włodzimierz Sieradzki, lat 70, kierownik Katedry Medycyny Sądowej UJK, rektor UJK w latach 1924–1925, obrońca Lwowa w 1918;
  30. Prof. dr med. Adam Sołowij, lat 82, emerytowany ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Powszechnego i dyrektor Szkoły Położnych;
  31. Prof. dr Włodzimierz Stożek, lat 57, kierownik Katedry Matematyki Wydziału Inżynierii Lądowej i Wodnej Politechniki Lwowskiej;
  32. Inż. Eustachy Stożek, lat 29, asystent Politechniki Lwowskiej, syn profesora;
  33. Inż. Emanuel Stożek, lat 24, absolwent Wydziału Chemii Politechniki Lwowskiej, syn profesora;
  34. Dr praw Tadeusz Tapkowski, lat 44, zabrany z mieszkania profesora Dobrzanieckiego;
  35. Prof. dr Kazimierz Vetulani, lat 61, kierownik Katedry Mechaniki Teoretycznej Politechniki Lwowskiej;
  36. Prof. dr Kasper Weigel, kierownik Katedry Miernictwa Politechniki Lwowskiej;
  37. Mgr prawa Józef Weigel, lat 33, syn profesora;
  38. Prof. dr Roman Witkiewicz, lat 55, kierownik Katedry Pomiarów Maszyn Politechniki Lwowskiej;
  39. Walisch, lat 40–45, właściciel magazynu konfekcyjnego Beier i S-ka, zabrany z mieszkania profesora Sieradzkiego;
  40. Dr Tadeusz Boy-Żeleński, lat 66, lekarz, publicysta, krytyk literacki, tłumacz literatury francuskiej, podczas okupacji sowieckiej Lwowa, w latach 1939-1941, kierownik Katedry Literatury Francuskiej Uniwersytetu Lwowskiego, zabrany z mieszkania szwagra – prof. Jana Greka.

5 lipca:

  • Katarzyna (Kathy) Demko, lat 34, nauczycielka języka angielskiego, zabrana z mieszkania profesora Ostrowskiego;
  • Doc. dr med. Stanisław Mączewski, lat 49, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Powszechnego i dyrektor Państwowej Szkoły Położnych.

11 lipca aresztowany został dr Władysław Tadeusz Wisłocki, długoletni kustosz Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Jego śmierć do dnia dzisiejszego nie została wyjaśniona.

12 lipca:

  • Prof. dr Henryk Korowicz, lat 53, profesor ekonomii Akademii Handlu Zagranicznego;
  • Prof. dr Stanisław Ruziewicz, l0at 51, profesor matematyki Akademii Handlu Zagranicznego;

26 lipca na rozkaz Heinricha Himmlera rozstrzelany został prof. dr Kazimierz Bartel, lat 59, kierownik Katedry Geometrii Wykreślnej Politechniki Lwowskiej, pięciokrotny premier rządu RP.

Zbrodnia ta miała świadków. Słyszano strzały, przywiezienie profesorów na miejsce zbrodni zaobserwował Kazimierz Wojtas, rozpoznając wśród nich prof. Łomnickiego i Stożka, o czym poinformował swojego kolegę dr. inż. Zbigniewa Schneigerta, który wraz z psem udał się na Wzgórza Wuleckie i tam odkrył miejsce zbiorowej mogiły. Śmierć męża, nie wiedząc o tym, obserwowała Maria Łomnicka. Zauważyła pięcioosobowe grupy osób rozstrzeliwane na Wzgórzach. Świadkiem był również inż. Tadeusz Gumowski (szwagier rozstrzelanego prof. Witkiewicza) wraz z rodziną, mieszkający przy sąsiedniej ul. Nabielaka. Nad ranem dostrzegł on żołnierzy kopiących dół. Następnie z ojcem, żoną i siostrą obserwował całą egzekucję rozpoznając niektórych rozstrzelanych, w tym prof. Witkiewicza. Podobne opisy dostarczyła Zofia Nowak-Przygodzka i Zofia Orlińska-Skowronowa. Prof. Zygmunt Albert, pracownik naukowy Wydziału Lekarskiego UJK, już w czasie wojny rozpoczął zbieranie relacji świadków zbrodni poprzez wywiad osobisty z rodzinami i domownikami ofiar. 51 dokumentów – osobistych świadectw aresztowań i zbrodni zostało opublikowanych w roku 1989 w pracy Kaźń profesorów lwowskich, wydanej przez Uniwersytet Wrocławski. Jest to najobszerniejsza opublikowana dokumentacja źródłowa zbrodni.

Dieter Schenk, niemiecki kryminolog, literat i niezależny publicysta, autor książek o zbrodniach niemieckich, głównie w Polsce, na podstawie analizy dowodów przypuszcza, że w egzekucji brali udział:

  • Max Draheim (1898–1973)
  • Walter Martens (1893–1961)
  • Paul Grusa (ur. 1911)
  • Hans Krüger
  • Walter Kutschmann
  • Johann Maurer (ur. 1914)
  • Wilhelm Maurer (ur. 1918)

Po klęsce pod Stalingradem hitlerowcy tuszowali dokonane zbrodnie. Sformowali z Żydów oddział „Sonderkommando 1005”, który rozkopywał masowe groby i palił zwłoki pomordowanych. 8 października 1943 r. członkowie oddziału wydobyli zwłoki profesorów i zawieźli je na stos. Następnego dnia ciała spalono wraz z innymi ciałami. Żydzi z komanda zaciekawieni eleganckim ubiorem pomordowanych, znaleźli w ubraniach dokumenty wskazujące, że byli to polscy profesorowie. Po wojnie wydarzenie to opisał w swoim pamiętniku Leon Weliczker, członek komanda.

Winni tej zbrodni nigdy nie zostali osądzeni.

11 LIPCA 78 ROCZNICA LUDOBÓJSTWA NA POLAKACH DOKONANEGO PRZEZ OUN UPA NA WOŁYNIU, LUBELSZCZYŹNIE I W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ

TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW LWOWA I KRESÓW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH ODDZIAŁ W POZNANIU

ma zaszczyt zaprosić na uroczyste obchody

Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP

(ustanowiony w 2016 r.)

które odbędą się w niedzielę

11 lipca 2021 roku

Program uroczystości:

11:30 – Msza Święta,
kościół p.w. Matki Bożej Różańcowej

Klasztor oo. Dominikanów, ul. Kościuszki 99

Bezpośrednio po Mszy św.- Apel Pamięci oraz złożenie kwiatów pod upamiętniającą ofiary tablicą w krużgankach klasztoru.

Zapraszamy także na inne uroczystości związane z tą pamiętną datą:

W Czerwonaku koło Poznania uroczystości odbędą się 11 lipca o godz. 11.00 przy pomniku „Orlikom Kresowych Stanic” przy ul. Okrężnej 5. Organizatorem uroczystości jest Wójt Gminy Czerwonak. Pomnik ten ufundował w 2004 roku i postawił na własnej posesji członek naszego Oddziału Maurycy Kowalski.

W dolnym kościele p. w. Św. Jana Kantego przy ul. Grunwaldzkiej 86 uroczystości odbędą się 11 lipca o godz. 17.00. Odprawiona zostanie uroczysta msza św. oraz nastąpi złożenie wieńców pod tablicą poświęconą ofiarom ludobójstwa. Organizatorem uroczystości jest nasze Towarzystwo. Tablica ta powstała dzięki staraniom Marka Szpytki – członka naszego Oddziału, który jest głównym organizatorem tej uroczystości.

Przypominamy także, że w kościele garnizonowym przy ul. Szamarzewskiego znajduje się tablica poświęcona 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty. Od lat po mszy św. 11 lipca o godz. 18.00 delegacja Towarzystwa składa pod tablicą kwiaty i zapala znicze.

Za zarząd

Igor Megger

65 ROCZNICA POZNAŃSKIEGO CZERWCA PRZYCZYNY, PRZEBIEG I SKUTKI POZNAŃSKIEGO CZERWCA

Igor Megger

By przybliżyć wydarzenia, które opisujemy, należy je umiejscowić w czasie. Dlatego też zacznę od opisu przebiegu wydarzeń zwanych w historiografii „Poznańskim Czerwcem”.

W tym miejscu warto zastanowić się nad samą nazwą wydarzeń. W czasach tzw. „Polski Ludowej” temat tych wydarzeń poruszany był rzadko, a jeżeli już, to używano głównie pojęcia „Wypadki Poznańskie”, które to pojęcie bagatelizowało rozmiary wydarzeń. Podobnej nazwy używa Jan Ptasiński w tytule swojej książki – „Wydarzenia Poznańskie”. Obecnie coraz częściej używane jest sformułowanie „Powstanie Poznańskie” – które moim zdaniem jest sformułowaniem zbyt na wyrost. Dlatego używam sformułowania neutralnego „Poznański Czerwiec 56”. Jest to zresztą wśród społeczeństwa najczęściej stosowana nazwa, co zauważyłem podczas wielu rozmów z mieszkańcami Poznania.

Kiedy w lutym 1945 r. wojska radzieckie wkroczyły do Poznania wyzwalając go spod pięcioletniej okupacji Niemieckiej, mieszkańcy Poznania z ulgą odetchnęli. Pięcioletnie rządy hitlerowskie na trwałe wryły się w pamięć mieszkańców tego miasta. Fort VII, Dom Żołnierza czy też podpoznańska wieś Żabikowo – przed wojną nie nacechowanie negatywnie i neutralne miejsca, przez lata 1939-1945 zostały gęsto zroszone krwią Polaków, co Poznań pamięta do dziś. Dlatego też Poznaniacy uznali, że nic gorszego nie może ich już spotkać i oczekiwali normalności w życiu codziennym.

Co prawda władza zwana „ludową” nie okazała się straszniejsza od okupanta, ale i tak dawała się we znaki ludności, nie tylko w Poznaniu, ale i na terenie całego kraju. Wprawdzie ogólna bieda czy też braki aprowizacyjne nie były całkowicie winą władz – kraj był strasznie wyniszczony przez wojnę, jednak represje dotyczące działaczy niepodległościowych (np. z byłego podziemia) były częste. Prym wiodły w tym głównie oddziały podległe pod ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (wtedy znane pod nazwą „Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego”): Milicja Obywatelska (MO), Urzędy Bezpieczeństwa (UB) oraz Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW).

Zmiany, które to nastąpiły po śmierci Stalina w 1953 r. w Związku Radzieckim, dały ludziom nadzieję na zmiany polityczno-społeczne, których Polacy, i nie tylko, oczekiwali. Już w czerwcu 1953 r. na ulicach Berlina Wschodniego oraz innych wschodnioniemieckich miast, rozpoczęły się protesty ludzi domagających się zmian. Zostały one jednak stłumione. Krokiem milowym w sprawie zmian był referat wygłoszony przez Nikitę Chruszczowa (faktycznego przywódcę ZSRR i następcę Stalina) w lutym 1956 r. na zamkniętym posiedzeniu XX Zjazdu KPZR – potępił kult jednostki, co w dalszym biegu przyniosło oczekiwaną „odwilż”1.

W samym Poznaniu już od czasów przedwojennych silne były grupy robotnicze. Znajdowały się tu bowiem duże zakłady pracy, w których pracowało wiele ludzi. Zakłady Cegielskiego, Stomil, Centra i wiele innych. Jak wiemy także z późniejszej historii (historia „Solidarności”) to właśnie w dużych zakładach najczęściej wybuchają strajki. Już w okresie międzywojennym, a dokładnie w 1920 r., w Poznaniu władze krwawo stłumiły strajk kolejarzy (zginęło 9 osób). Jest to przykład, że grupy robotnicze miały siłę, z którą władza musiała się liczyć.

Jednak kto by w 1956 r. przypuszczał, że władza zrobi krzywdę robotnikom. W 1920 r. była to bowiem władza „burżuazyjna”, a teraz jest przecież „nasza, wspólna, ludowa”. Jednakże osoby tak twierdzące bardzo się pomyliły, albowiem w czerwcu 1956 r. na ulicach i z ran zginęło ok. 70 osób w tym wielu ludzi przypadkowych.

W zakładach Cegielskiego wrzało już od jesieni 1955 r. na skutek ciągłego pogarszania się sytuacji materialnej załogi zakładu. Głównym problemem były nierówne podatki. Pracownicy bardziej efektywni zwani „przodownikami” czy też „stachanowcami” musieli odprowadzać większe podatki. W sprawie zmiany tego krzywdzącego podatku wysłano 26 czerwca pracowniczą delegację, wraz z członkami dyrekcji zakładu, do Warszawy. Uzgodniono tam zmiany korzystne dla pracowników, delegacja wróciła a 27 do Cegielskiego przyjechał Minister Przemysłu Maszynowego celem uzgodnienia szczegółów. W innych poznańskich zakładach natomiast już od 27 czerwca trwał strajk z powodu tego, że poprzez podwyższenie planu zamierzeń, pracownicy stracili do ok. 30% swoich zarobków. Mimo to nic nie wskazywało, że dnia następnego nastąpi wybuch protestów ulicznych.

Nierówne zarobki w „Cegielskim” były tylko jednym z powodów wybuchu protestów. Podobne sytuacje miały miejsce także w innych zakładach pracy. Trzeba także dodać, że nakłady planu sześcioletniego w Wielkopolsce były najniższe. Do tego poznaniacy dzięki MTP mieli „okazję” porównać stan życia u nas do stanu życia na zachodzie.

Rankiem 28 czerwca o godzinie 600 rano z największych zakładów pracy wyruszył w milczeniu pochód pod Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przy ulicy Czerwonej Armii (obecnie Święty Marcin). Do pochodu cały czas dołączały grupy przechodniów solidaryzujących się z robotnikami. Tłum ten, według badań, mógł wynosić nawet do 100 tysięcy ludzi. Protestujący żądali zmian norm pracy, obniżki cen żywności oraz przyjazdu do Poznania premiera Józefa Cyrankiewicza. Około godziny 1000 grupa manifestantów z opanowanego radiowozu – wozu transmisyjnego, podała informację (nieprawdziwą), że delegacja, która 26 czerwca wyjechała do Warszawy na negocjacje została uwięziona. Ta informacja spowodowała, że manifestacja straciła swój pokojowy i spokojny charakter.

Wzburzony tłum podzielił się na dwie grupy. Pierwsza z nich ruszyła na ulicę Młyńską, gdzie znajdował się sąd oraz więzienie (areszt śledczy). Po wejściu do więzienia (załoga nie stawiała oporu) uwolniono 257 więźniów tam osadzonych (głównie kryminalnych). Delegacji tam jednak nie znaleziono. Prócz tego zaczęto niszczyć akta więzienne i sądowe paląc je. Nie pozwolono także straży pożarnej na gaszenie ognia. Jeżeli chodzi o zabór broni to istnieją dwie wersje. Jedna, że zabór nastąpił od razu po wkroczeniu do więzienia, druga, że wzięto ją dopiero, gdy UB zaczęło strzelać na Kochanowskiego.

Druga grupa demonstrantów ruszyła na ulicę Kochanowskiego pod budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Po drodze zrzucono z dachu budynku ZUS przy ulicach Mickiewicza i Dąbrowskiego zagłuszarkę fal radiowych. Około godziny 1030 przy budynku UB padły pierwsze strzały. Do dziś nie wiadomo skąd padły czy z budynku UB czy też z tłumu (możliwe też, że w tłumie byli prowokatorzy). Spowodowało to walki uliczne, w trakcie których zginęło wiele osób.

W tym samym czasie w Warszawie na spotkaniu Biura Politycznego KC PZPR uznano, że wydarzenia w Poznaniu należy stłumić przy użyciu wojska. Pomysł ten podał marszałek Rokosowski. Do miasta skierowano ok. 10 tysięcy żołnierzy, 400 czołgów oraz działa pancerne i transportery opancerzone. W ogniu walk stracono około 30 czołgów.

Walki uliczne trwały do wieczora, a sporadyczne strzały padały nawet 30 czerwca. W tym miejscu trzeba przypomnieć o bohaterskiej postawie pielęgniarek, sanitariuszy oraz lekarzy, który pod ostrzałem, często z narażeniem życia, wynosili rannych bez względu na stronę, po której walczyli oraz bez ustanku operowali i opatrywali poszkodowanych2.

Natychmiast po wydarzeniach zaczęły się aresztowania oraz przesłuchiwania (często bardzo brutalne) biorących udział w zamieszkach. Łącznie aresztowano 274 osoby3. 29 czerwca przyjechał do Poznania premier Józef Cyrankiewicz, który następnego dnia na antenie radiowej powiedział słynne słowa: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny”4.

Władza chciała pokazać, że zamieszki wywołali nie głodni robotnicy a zwykła chuliganeria. Dlatego też w pierwszym z procesów tzw. „Trzech” oskarżono osoby, które faktycznie były zamieszane z wybryki chuligańskie oraz kryminalne (morderstwo kaprala Izdebnego). W czasie drugiego z procesów oskarżeni byli już ofiarami politycznymi, natomiast do trzeciego nie doszło. Wyroki były jednak niskie. Wpływ miała na to niezłomna postawa obrońców np. Mecenasa Hejmowskiego, który twierdził że władza ludowa jest winna zamieszkom, oraz zmiany na scenie politycznej (procesy odbywały się na przełomie września i października) w okresie tzw. „Odwilży Gomułkowskiej”.

Do dziś Poznań pamięta o tamtych zdarzeniach. Na głównym placu – placu im. A. Mickiewicza stoi pomnik-krzyże upamiętniające tamte wydarzenia, odsłonięty przez Annę Strzałkowską – matkę najmłodszej ofiary oraz Stanisława Matyję – przywódcę ówczesnego strajku w zakładach Cegielskiego5. Prócz pomnika mamy też rzędy mniejszych krzyży – na mogiłach poległych min. na stokach poznańskiej cytadeli, a tych poległych było ok. 70.

Świadkami oraz uczestnikami wydarzeń byli także Kresowianie., którzy po wojnie osiedli w Poznaniu i w Wielkopolsce i tu znaleźli swoje miejsce, nie mogąc wrócić na Kresy. Ich relacje zamieściliśmy w Biuletynie Informacyjnym Nr 1 (121) Rok 33 styczeń-grudzień 2021 Wydanie Specjalne: „CZERWIEC 56 OCZAMI POZNAŃSKICH KRESOWIAN”, wydanym w maju tego roku.

1 Makowski Edmund, Poznański Czerwiec 1956, Poznań 2006, s. 18

2 Szczegółowe opisy przyczyn przebiegu zajść znajdują się w wielu pracach min. Poznański Czerwiec 1956, Pod red. Jarosława Maciejewskiego i Zofii Trojanowiczowej, Poznań 1990. Czy też w: Makowski Edmund, Poznański Czerwiec 1956, Poznań 2006

3 Pełen spis aresztowanych znajduje się w Makowski Edmund, Poznański Czerwiec 1956, Poznań 2006, s.360

4 Pełne przemówienie Józefa Cyrankiewicza[w:]Poznański Czerwiec 1956, Pod red. Jarosława Maciejewskiego i Zofii Trojanowiczowej, Poznań 1990, s. 364-366

5 Dzieje pomnika upamiętniające tamte zdarzenia zostały opisane [w:] Dabertowa Eugenia, Lenartowski Marek, Pomnik Poznańskiego czerwca 1956, Poznań 1996.

POŻEGNANIE Ś.P. PROF. JERZEGO ALBRYCHTA

14 czerwca br. na Cmentarzu Junikowskim pożegnaliśmy członka naszego Oddziału prof. Jerzego Albrychta – ostatniego z wychowanków słynnej Lwowskiej Szkoły Matematycznej. Ceremonię pogrzebową poprzedziła msza święta w kościele p.w. Św. Jana Kantego – kościele parafialnym Zmarłego. Na mszy nasz Oddział reprezentowała prezes Katarzyna Kwinecka.

Ceremonia pogrzebowa rozpoczęła się różańcem w kaplicy cmentarnej, który prowadził pan dr Ireneusz Wrociński, sąsiad i serdeczny przyjaciel Profesora. On także wygłosił kilka słów nad grobem, oraz odczytał modlitwę z osobistego modlitewnika Profesora. Mowy pogrzebowe wygłosili: przedstawiciel Uniwersytetu Ekonomicznego prof. Malaga, przewodnicząca Gminy Żydowskiej w Poznaniu Alicja Kobus, oraz Igor Megger wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW. Przemawiający podkreślili dorobek naukowy Profesora, jego głęboką wiarę, a także zaangażowanie w działania Gminy Żydowskiej i naszego Towarzystwa.

Prócz Igora Meggera w skład delegacji poznańskiego Oddziału TML i KPW weszli: Wanda Butowska oraz Janusz Furmaniuk. W pogrzebie udział brała także Jadwiga Górak, nauczycielka matematyki, uczennica Profesora.

Pogrzeb zgromadził blisko 70 osób reprezentujących różne środowiska. W pogrzebie brał także udział przedstawiciel Wojewody Wielkopolskiego, który w jego imieniu złożył wieniec. Profesor został pochowany w grobie swojej matki Malwiny (kwatera R8-A-23). Zamieszczamy mapki ze wskazaniem grobu dla osób, które chciałyby zapalić znicz lub zmówić modlitwę za Profesora na jego grobie.

Po pogrzebie nasi członkowie udali się na pobliski grób naszego zasłużonego członka dra Iwo Werschlera, by także tam zapalić znicz i zmówić „wieczny odpoczynek”.

Wraz ze śmiercią profesora Jerzego Albrychta tracimy ostatnią osobę w naszym Towarzystwie, która opuściła Lwów i Kresy w wieku dorosłym, osobę znakomicie przedwojenny i wojenny Lwów pamiętającą z własnych losów i przeżyć. Żegnamy ostatniego z „lwowskich matematyków” wychowanka Lwowskiej Szkoły Matematycznej – znającego Stefana Banacha, współpracującego z profesorami Weiglem, Orliczem, Alexiewiczem czy księdzem Mosingiem. Żegnamy osobę, która miasto Lwów miała do końca w swym sercu i w myślach oraz, która tego faktu nie ukrywała i była z tego duma.

Igor Megger

SPOTKANIE Z TOMASZEM KUBĄ KOZŁOWSKIM W PAŁACU DZIAŁYŃSKICH W POZNANIU

Spotkanie w ramach projektu „Kresy zapoznane. Wielokulturowe dziedzictwo ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej” prof. Bartosza Korzeniewskiego. W ramach tego projektu przygotowane były i są dostępne na kanale youtoube cztery prezentacje pod ogólnym tytułem „Skarby miasta Lwowa” i cztery z cyklu „Utracone perły”.

Prezentacja sobotnia – na żywo – jak zawsze bardzo interesująca. Okazuje się, że uzdrowiska funkcjonowały w Rzeczpospolitej już w XVI w., ale jak głosi poniższy cytat nie zawsze były docenione. Ojcem balneologii polskiej jest Wojciech Oczko (1537-1600), autor dzieła „Cieplice”. Wśród najstarszych, najbardziej znanych „wód” prelegent wymienił Niemirów, Szkło, Lubień, Morszyn. Truskawiec największą popularnością cieszył się w okresie międzywojennym. Poniżej kilka slajdów z prezentacji.

A to już Truskawiec – uzdrowisko rozkwitło pod zarządem Rajmunda, a następnie Romana Jaroszów i gościło „wszystkich” z przedwojennego świata.

W hallu Pałacu Działyńskich, z inicjatywy Janusza Furmaniuka, słuchacze moli obejrzeć wybrane plansze z wystawy „Świat Kresów” T.K. Kozłowskiego.

W tym pensjonacie został zamordowany Tadeusz Hołówko..

Wanda Buowska