OSTATNIE DNI WOJNY – UDZIAŁ KRESOWIAN W OSTATNICH DNIACH II WOJNY ŚWIATOWEJ CZ. IV – OPERACJA PRASKA

Witaj Mamo, powróciłem z wojny zdrów,

Ale inni już nie wrócą nigdy tu,

Ślady bitew deszcz wiosenny z twarzy zmył

Przybliżaliśmy ten dzień ze wszystkich sił

Ostatnią dużą operacją zbrojną na Froncie Wschodnim II wojny światowej była operacja praska. W czasie kiedy część sowieckich i sojuszniczych wojsk szturmowała Berlin, na Śląsku i na południu Niemiec trwały walki o wyzwolenie terenów Czechosłowacji. W walkach tych, w ostatnim tygodniu wojny, brały udział także polskie oddziały.

Zadaniem żołnierzy II Armii WP był marsz z Łużyc w kierunku granicy czechosłowacko-niemieckiej w Sudetach, przekroczenie jej, oraz marsz w kierunku stolicy Czechosłowacji – Pragi. Zadanie pościgu za wycofującymi się oddziałami niemieckimi otrzymał 1 Korpus Pancerny. A także 8, 9 i 10 DP. Niemcy byli zdeterminowani, gdyż za wszelką cenę chcieli przebić się do niewoli amerykańskiej, by uniknąć sowieckiej. Dobrze wiedzieli co ich czeka, za to co robili z jeńcami sowieckimi… Natarcie rozpoczęło się 7 maja do linii Gade – Leutwitz – Burkau Por. Waldemar Gajewski, dowódca jednej z kompanii w 1 Brygadzie Pancernej, pisał:

Działania przebiegały pomyślnie. 4 Brygada Pancerna, mając za zadanie osłonę głównych sił armii w kierunku Budziszyna, do końca dnia opanowała: Rothnaublitz, Medewitz. 2 Brygada Pancerna wprowadzona do walki na nowym kierunku wspólnie z 1 Brygadą Piechoty Zmotoryzowanej, podeszły wieczorem do m. Bischofswerda.. Tu napotkały silny opór wroga. 3 Brygada Pancerna po złamaniu oporu nieprzyjaciela w m. Burkau, w godzinach popołudniowych dotarła do m. Rammernau. O tę miejscowość stoczyła zaciekłą walkę. Nie trwało to jednak długo. Nasza przewaga była znaczna. Pod koniec dnia zgrupowanie 3 Brygady Pancernej wyszło na zachód od miejscowości Bischofswerda. W tych działaniach zdobyto wielu jeńców i sprzętu wojennego. Z tymi jeńcami to był zawsze problem. Poddawali się pojedynczo w mniejszych i większych grupach i nie wiadomo było co z nimi zrobić. Piechota przeważnie posuwała się za nami, niekiedy o parę kilometrów. Mieliśmy w zasadzie jedyne wyjście, które stosowaliśmy. Po rozbrojeniu, wyznaczeniu starszego kazaliśmy czekać na podejście naszej piechoty. Podobna sytuacja miała miejsce ze zdobytym sprzętem. Takie „prezenty” piechota chętnie przyjmowała i zapisywała na swoje waleczne konto.

Rano 8 maja polskie oddziały pancerne zdobyły miasto Bischofswerda. W dalszych działaniach, pancernicacy mieli zając miasto Neustadt w Saksonii, a piechota z 7 i 8 DP przekroczyć w Sudetach granicę z Czechosłowacją. Zadanie zdobycia miasta Neustadt zostało wykonane, zdobyto także miejscowości Bad Schandau z ważnym mostem na Łabie. Miasto zostało zdobyte 9 maja. Tam też do polskich żołnierzy doszła wiadomość o kapitulacji Niemiec. Ponownie wspomina por. Gajewski: Dzień zakończenia wojny – dzień zwycięstwa i kapitulacji Niemiec hitlerowskich, przywitaliśmy z wielką radością. Cieszyliśmy się z dobrze spełnionego obowiązku wobec Ojczyzny. Nie wszyscy jednak dzień ten mogli obchodzić radośnie i beztrosko. W rejonie Sudetów dowództwo grupy armii „Centrum” nie podporządkowało się aktom kapitulacji, nie chciało złożyć broni. Aby temu zapobiec i ostatecznie rozbić wroga, działania trwały.

Pomimo ogłoszenia w nocy 8/9 maja kapitulacji, walki z przedzierającymi się ku Amerykanom Niemcami trwały. Walczono m.in. o przygraniczne miejscowości Schirgiswalde i Lobendava, gdzie już po podpisaniu kapitulacji poległo 34 polskich żołnierzy z 34 pułku 8DP. Jeszcze po kapitulacji na terenie Czech zginęło kilkudziesięciu polskich żołnierzy, a kilkaset zostało rannych.

Najbardziej wysuniętą na południe polską jednostką był wspominany już 1 Korpus Pancerny. 10 maja 1945 roku czołowe jednostki korpusu dotarły do Mielnika – miejscowości znajdującej się 35 km na północ od Pragi. W tym mieście jednostki polskie zakończyły swoje działania. W okresie od 7 do 10 maja 1945 roku oddziały 2 Armii Wojska Polskiego zniszczyły kilkanaście czołgów i dział pancernych przeciwnika oraz wzięły do niewoli ponad 3000 żołnierzy niemieckich.

13 maja w Mielniku odbyła się uroczysta defilada polskich oddziałów, przy entuzjastycznym udziale ludności czeskiej. Dziś w tej miejscowości znajduje się pomnik żołnierza polskiego.

W samej Pradze ludność wywołała antyniemieckie powstanie, które o mały włos skończyło by się fiaskiem. Dopiero nagła „zmiana stron” oddziałów gen. Własowa oraz wkroczenie sowietów spowodowały pokonanie Niemców. Wspominam o tym zdarzeniu, iż w niektórych popularnonaukowych artykułach wspominane jest, że Polacy (tj. wojsko polskie) w tym powstaniu brali udział. Jest to nieprawda, polscy żołnierze brali udział w wyzwalaniu Czech, ale nie w walkach o Pragę.

Walkami w Czechach zakończyła się wojna na froncie wschodnim. A jak wyglądał koniec wojny na froncie zachodnim i we Włoszech?, jak wspominają go żołnierze Kresowianie? O tym opowiem w następnych częściach. CDN

Igor Megger

XXV DN LWOWA I KRESÓW W POZNANIU PIKNIK LWOWSKI

Pod hasłem KAŻDA RODZINA MA SWOJĄ HISTORIĘ obchodzimy jubileuszowe Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu. W niedzielę 12 czerwca b. r. w parku im. ks. Jasińskiego na Osiedlu Kopernika w Poznaniu zorganizowany został Piknik Lwowski. Do tej pory każdego roku Piknik odbywał się na Starym Rynku w Poznaniu. Ale ponieważ na Starym Rynku trwa remont nawierzchni, musieliśmy naszą uroczystość przenieść w inne miejsce. I tym miejscem został park za kościołem p.w, Św. Rodziny na os. Kopernika. Był to strzał w dziesiątkę. Miejsce to przyciągnęło wielu mieszkańców osiedla oraz członków poznańskiego oddziału TMLiKPW oraz dość licznie przybyli Ukraińcy.

Całą imprezę z poznańskim humorem prowadził Paweł Kuleszewicz, który przedstawiał poszczególne zespoły.

Zabawę rozpoczął przemarsz Orkiestry Reprezentacyjnej Sił Powietrznych w Poznaniu spod kościoła na miejsce koncertu w parku. Orkiestrą dyrygował Dowódca Kapelmistrz mjr Paweł Joks, który z humorem wciągał do zabawy dzieci. Koncert zawierał szereg znanych i mniej znanych utworów wojskowych i popularnych. Publiczność wspaniale przyjmowała poszczególne utwory i komentarze dyrygenta.

Następnie wystąpił Kabaret z Woźnej, Kapela TOŃKO z Dynowa, Kapela Bukowińska „Jastrowiacy”, Zespół Muzyki Polskiej „Mokosza” i zespół taneczny Step By Step. Do skocznej muzyki niektórzy widzowie szli w tany.

Perełką był występ dzieci-uchodźców z Ukrainy. Adam Sypniewski nauczyciel, postanowił wykorzystać potencjał artystyczny dzieci, które na skutek barbarzyńskiej wojny, uciekając przed morderczymi bombardowaniami, znalazły się w Poznaniu. Przy akompaniamencie gitar dzieci zaśpiewały w swoim języku m.in. pieśń „Sokoły” i „Dzieci z Ukrainy”. Ubrane były w stroje w kolorze niebieskim i żółtym. Praca nad przygotowaniem do występu trwała około miesiąca przy wydatnej pomocy pani psycholog z Ukrainy i pod kierunkiem Adama Sypniewskiego. Występ spotkał się z wielkim entuzjazmem widzów. Po czym dzieci zostały obdarowane słodyczami. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz je usłyszymy.

Poza występami piknik obfitował w wiele atrakcji, głównie dla dzieci. Były konkursy strzelania z łuku, rysowania na asfalcie, dzieci mogły dowolnie malować na przygotowanej planszy z folii. Było wiele straganów z potrawami, kolorową watą cukrową, balonikami, napojami i wypiekami przygotowanymi przez wolontariuszki. Można było się przejechać na kucyku lub dwukonnym pojazdem. Jeden z namiotów był Wojskowym Centrum Rekrutacji, przez Pawła Kuleszewicza przemianowanym na Wojskowe Centrum Rozrywki, gdzie można było uzyskać informacje n.t. możliwości wstąpienia do wojska. W namiocie charytatywnym można też było wesprzeć nasze akcje charytatywne, szczególnie teraz dla Polaków we Lwowie, a i dla uchodźców z Ukrainy, którzy znajdują się w Poznaniu. Park był pełen widzów, rodziny z dziećmi rozlokowywały się na trawniku. Pogoda bardzo dopisała. W głównym namiocie zainteresowani mogli nabyć literaturę kresową m.in. Biuletyny oraz inne publikacje naszego Oddziału.

tekst: Hanna Dobias-Telesińska, foto Jacek Kołodziej

PIKNIK LWOWSKI

Świętuj z nami jubileuszowe XXV Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu

KAŻDA RODZINA MA SWOJĄ HISTORIĘ

W programie:

12.00 – Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych w Poznaniu – wymarsz spod kościoła św. Rodziny na os. Kopernika na miejsce koncertu w parku

12.30 – Kabaret z Woźnej

13.00 – Kapela Tońka

14.00 – Kapela Bukowińska „Jastrowiacy”

15.00 – Zespół Muzyki Polskiej „Mokosza”

16.00 – Na finał: zespół dziecięcy uchodźców z Ukrainy

Dużo dobrej zabawy, śpiewu i dowcipu. Smaki kuchni kresowej dla podniebienia, precle lwowskie, Zabawy i konkursy dla dużych i małych z nagrodami.

Tyle lat jak si poszłu zy Lwowa

W te i nazad obeszłu si świat,

Ali Lwów człowiek w sercu zachował

Ali zawsze wspomina go rad.

XXV JUBILEUSZOWE DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU

3 czerwca 2022 r. rozpoczęliśmy XXV DNI LWOWA i KRESÓW w POZNANIU. Hasłem tegorocznych Dni jest: „Każda rodzina ma swoją historię”. Inauguracja zgromadziła Kresowian oraz zaproszonych gości. Do restauracji Markietanka w Poznaniu przybyli: reprezentantka Wojewody Wielkopolskiego Michała Zielińskiego Teresa Masłowska, Pełnomocnik Wojewody Wielkopolskiego do kontaktów ze środowiskami kombatanckimi, reprezentant Prezydenta Miasta Poznania Jacka Jaśkowiaka Rafał Ratajczak, Główny Specjalista d/s Pamięci Historycznej Urzędu Miasta, Aleksandra Kuź Wicekurator Oświaty w Poznaniu, prezes Zarządu Głównego TMLiKPW Adam Kiwacki, Danuta Śliwińska wieloletni sekretarz ZG TMLiKPW, Izabela Wyszowska Prezes Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska, Krystyna Liminowicz z Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, Harcmistrz Tomasz Kujaczyński Komendant Chorągwi Wielkopolskiej, Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne reprezentował pan Dwrnicki, Leonard Kostera prezes Stowarzyszenia Polaków Represjonowanych przez III Rzeszę, Dobrochna Konrad i Zbigniew Hardy przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Poznaniu, Zygmunt Sługocki dyrektor Zespołu Szkół nr 2 im. St. Staszica z Szamotuł, Marian Macutjiewicz prezes Związku Sybiraków, oraz Barbara Napieralska z Regionu Solidarności. Prezes Katarzyna Kwinecka powitała zgromadzonych gości i Kresowian naszego Oddziału. Odczytane zostały życzenia i gratulacje od Wojewody Wielkopolskiego oraz Marszałka Województwa Wielkopolskiego:

Następnie głos zabrał prezes Zarządu Głównego TMLiKPW Adam Kiwacki, który w pełnym lwowskiego humoru wystąpieniu odniósł się do podsumowania dokonań naszego Oddziału, chwaląc naszą prężność i wiele osiągnięć, także wydawniczych. Omówił również plany Towarzystwa na najbliższe lata. Po czym wręczył Złotą Odznakę TMLiKPW dwóm członkom naszego Oddziału: Marii Wielebskiej i prof. Wojciechowi Łączkowskiemu. Igor Megger przedstawił laudacje obu wyróżnionych:

Wielebska Maria – Poznanianka. Jej ojciec Rajmund Terczewski brał udział w walkach o Lwów w 1920 r., i przekazał córce miłość do tego miasta. Maria Wielebska na emeryturze zaangażowała się w działalność poznańskiego oddziału TMLiKPW – do naszego Oddziału wstąpiła w 2016 r. Członek bardzo aktywny, w oddziale pełniła funkcję kasjera, obecnie sekretarza Komisji Rewizyjnej. Maria Wielebska bierze aktywny udział w organizowanej przez nasze Towarzystwo „Akcji Charytatywnej” oraz „Dniach Lwowa”. Jest naszym łącznikiem ze środowiskiem harcerskim, w którym udziela się jako archiwistka w komisji historycznej ZHP. Dodać należy także, że jest aktywnym członkiem „Rodziny Oświęcimskiej”.

Prof. Łączkowski Wojciech – prof. Łączkowski urodził się w 1933 roku w Poznaniu. Profesor prawa, sprawował funkcje prorektora UAM i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W 1989 r. był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego w Poznaniu. Od 1989 do 1997 r. pełnił funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1997) i Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Prywatnie mąż honorowej prezes naszego oddziału Bożeny Łączkowskiej, oraz ojciec obecnej Katarzyny Kwineckiej. Od wielu lat czynnie zaangażowany w działania poznańskiego oddziału. Stały uczestnik wszystkich wydarzeń organizowanych przez nasze Towarzystwo. Podpora obecnej jak i byłej pani Prezes w ich działaniach na rzecz Towarzystwa. Jego szerokie kontakty często otwierały nam drzwi, dzięki którymi mogliśmy organizować ważne wydarzenia np. na wydziale prawa UAM. Od lat łoży sumy na „Akcję Charytatywną” Polakom na wschodzie. W 2021 roku z własnych pieniędzy opłacił przeznaczony do likwidacji grób prof. Alfreda Ohanowicza – lwowianina, twórcy poznańskiego uniwersytetu.

Jak co roku wydany został Biuletyn okolicznościowy Naszego Oddziału. Tematem tegorocznego wydania było: „NASZE DROGI Z KRESÓW DO WIELKOPOLSKI PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ”. Zawiera ok. pięćdziesiąt wspomnień członków naszego Oddziału opisujących swoją drogę lub ich rodzin, jaką zmuszeni byli przybyć po wypędzeniu z Kresów. Nasz Oddział stara się utrwalać wspomnienia żyjących jeszcze, by dać świadectwo tamtych czasów. Część tych wspomnień powstała na podstawie wcześniejszych wspomnień osób, które już nie żyją. 80% wspomnień nigdy nie była publikowana. Publikacja cieszy się dużym zainteresowaniem, można ją otrzymać w naszej siedzibie.

Był szampański toast jubileuszowy oraz część artystyczna. Spotkanie prowadził Paweł Kuleszewicz, który wplatał gwarę poznańską do lwowskiej. Artystycznie uświetniła spotkanie Agnieszka Szymańska, która śpiewała arie i pieśni wielu znanych kompozytorów. Popularną arię „La donna e mobile” z III aktu opery „Rigoletto” Giuzeppe Verdiego zaśpiewała w gwarze poznańskiej, do której tekst napisała wraz z Pawłem Kuleszewiczem:

Ta mela fifno jest, raz wew te, a roz w te

Wyblubro, że jest fest, zaś potem ino nie.

A szczuny mimo to z tą melą śmigać chcą

Nie wiedzą tego, że szuchrować rychtyk chce.

Ta mela „e mobile” – znaczy, że jest zmienna

Raz blublo dobrze, raz blubro źle,

Raz blubro, źle, raz blubro źle,

I robi co chce.

Facjata mizerno i wielka bida

Nie chciała szuszwola, bo miał covida

Nie chciała czekać, bo z amorem lofry mo

Gdy są amory, to mo się z gorym.

Zabawa była pełna humoru. Na zakończenie części artystycznej „wjechał” okolicznościowy tort. Przy kawie i herbacie oraz przepysznym torcie toczyły się rozmowy. Przybyło wiele osób, które podczas pandemii nie odwiedzały naszej siedziby. I tak minęła inauguracja jubileuszowych DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU. Za tydzień 12.06. o godz. 12.00 w parku im. ks. Jasińskiego na Osiedlu Kopernika w Poznaniu odbędzie się Piknik Lwowski. Program podamy w następnym komunikacie. Zakończenie DNI odbędzie się 2 października w Dniu Jedności Kresowian. I o tym także poinformujemy w osobnym komunikacie.

Już wkrótce zaczniemy przygotowywać kolejne DNI.

tekst: Hanna Dobias-Telesińska, foto: Jacek Kołodziej

ZMARŁA MARIA MIRECKA-LORYŚ

Maria Mirecka-Loryś skończyła 105 lat - Tygodnik Nadwiślański

Z żalem informujemy, iż 29 maja br, w Warszawie, w wieku 106 lat, zmarła Maria Mirecka-Loryś, absolwentka

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie obraz.png

wydziału prawa UJK, działaczka podziemia narodowego w latach 1939–1945, Komendantka Główna Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet, działaczka emigracyjna, wielka polska patriotka, silnie związana ze Lwowem i Kresami Południowo-Wschodnimi.

Maria Mirecka-Loryś urodziła się 7 lutego 1916 roku w Ulanowie na Podkarpaciu. Była siódmym z ośmiorga dzieci Dominika Mireckiego i Pauliny ze Ścisłowskich, siostrą m.in. Adama, Bronisława, Kazimierza, Leona. W 1937 roku we Lwowie wstąpiła do Młodzieży Wszechpolskiej. W okresie okupacji działała w konspiracji. Wiosną 1940 r. została komendantką Narodowej Organizacji Wojskowej Kobiet w powiecie niżańskim, później całego NOWK Okręgu Rzeszowskiego.

Równolegle była kierownikiem sekcji kobiecej w Zarządzie Okręgu Rzeszowskiego Stronnictwa Narodowego i kurierką Komendy Głównej NOW. Po scaleniu NOW z AK awansowana została na stopień kapitana, kierowała Wojskową Służbą Kobiet w rzeszowskim Podokręgu Armii Krajowej. Wiosną 1945 r. została Komendantką Główną Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet.

W 1943 r. Maria Mirecka uczestniczyła w konspiracyjnym odnowieniu ślubów na Jasnej Górze, które w maju 1936 r. podczas pielgrzymki złożyła polska młodzież akademicka. W 36-osobowej grupie młodzieży Maria Mirecka reprezentowała Lwów, a obecny tam Karol Wojtyła – Kraków. Awansowana do rangi kapitana. W 1945 roku została Komendantką Główną Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet.

Po wojnie wznowiła studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. 1 sierpnia 1945 r. została aresztowana na dworcu kolejowym w Nisku, więziona w Rzeszowie, Warszawie, Krakowie. 1 września 1945 r. na mocy amnestii została zwolniona. Zagrożona ponownym aresztowaniem, podając się za obywatelkę Luksemburga, w grudniu 1945 roku opuściła Polskę. Z grupą kilkunastu działaczy narodowych dotarła do obozu II Korpusu generała Andersa pod Ankoną. Tam poznała swego przyszłego męża, oficera rezerwy Henryka Lorysia. W październiku 1946 r. wyjechali do Anglii, a w styczniu 1952 r. do USA. Zaangażowała się w pracę w organizacjach polonijnych: działała w Stronnictwie Narodowym, była członkiem ZG Związku Polek w Ameryce oraz Krajowego Zarządu Kongresu Polonii Amerykańskiej. Przez 32 lata była redaktorem „Głosu Polek”. Od lat 70. XX w. zaangażowana była w pomoc dla Polaków na dawnych Kresach.

Po powrocie do Polski, po upadku komunizmu, brała udział w licznych konferencjach i spotkaniach patriotycznych. Została uhonorowana wieloma wysokimi odznaczeniami państwowymi m.in.: Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W 2017 r. została laureatką nagrody honorowej IPN „Świadek Historii”.

Zmarła była autorką 2. tomu „Historii Związku Polek w Ameryce” [od 1938 do 1958 roku] i książki „Odszukane w pamięci. Zapiski o rodzinie, pracy, przyjaźni”. W 2014 został zrealizowany film dokumentalny o Marii Mireckiej-Loryś pt. „Szkic do życiorysu” w reż. Ewy Szakalickiej. W 2016 IPN wydał jej książkę „Przede wszystkim Polska. Zapiski amerykańskie z lat 1952–2010”. [za stroną www.ipn.gov.pl]

Cześć jej pamięci!

Igor Megger – wiceprezes poznańskiego oddziału TMLiKPW

„OSTATNIE DNI WOJNY” – UDZIAŁ KRESOWIAN W OSTATNICH DNIACH II WOJNY ŚWIATOWEJ III CZ. – WALKI NA ŁUŻYCACH

Dni i noce od martenów buchał żar

Dni i noce jednej sprawie służył kraj

A na froncie będzie żołnierz wroga bił

Przybliżaliśmy ten dzień ze wszystkich sił

Forsowanie Nysy Łużyckiej (16 kwietnia) było w porównaniu do forsowania Odry o tyle trudniejsze, iż rzeka Odra była już właściwie sforsowana przez Armie Czerwoną, co prawda w innych miejscach niż forsowali ją Polacy, ale były już po drugiej stronie przyczółki. W przypadku rzeki Nysy takich przyczółków nie było. Przeciwko polskim oddziałom stanęły dwie doborowe niemieckie dywizje piechoty, w tym osławiona dywizja „Brandenburg” powstała na bazie elitarnej jednostki do zadań specjalnych o tej samej nazwie. Po polskiej stronie do ataku przystąpiły Jednostki II Armii Wojska Polskiego pod dowództwem kontrowersyjnego gen. Karola Świerczewskiego. Główne natarcie przeprowadzić miała 8 i 9 Dywizja Piechoty, przy wsparciu na kierunku pomocniczym 7 i 10DP, zajmując znajdujące się po drugiej stronie Nysy miasteczko Rothenburg, a także rozwinąć natarcie w ogólnym kierunku na Drezno, na głębokość 90 km. od rzeki Nysy.

W nocy z 15 na 16 kwietnia dokonano rozpoznania walki, by uchwycić przyczółki na drugim brzegu. Samo forsowanie odbyło się następnego dnia rano o godz. 7 rano, po uprzedniej nawale artyleryjskiej na pozycje niemieckie. Żołnierzom polskim pomogła tylko postawiona na jedenastu kilometrach zasłona dymna, samą rzekę należało pokonać na łodziach, deskach, lub nawet w bród i wpław. Po sforsowaniu rzeki saperzy mogli wybudować mosty, przez które przeprawiły się sowieckie czołgi. Polskie oddziały utrzymały pozycje o głębokości 7 i szerokości 6 kilometrów. 17 kwietnia przez Nysę przerzucono 5 Dywizję Piechoty i 1 Korpus Pancerny. Od tego dnia zaczęto natarcie na Łużyce.

W walkach na Łużycach zwanych w historiografii operacją łużycką, polskie oddziały stoczyły kilkanaście starć z oddziałami niemieckimi. Walki na Łużycach były dużo bardziej krwawe niż w Brandenburgii. Spowodowane to było starciem z elitarnym przeciwnikiem, niekompetencją polskiego dowództwa, oraz faktem iż żołnierz II-armijny był mniej zaprawiony w boju od kolegi z I Armii. Kilka z miejsc walk żołnierza II Armii zostało wymienione po II Wojnie Światowej na tablicach grobu nieznanego żołnierza oto one:

Rothenburg – 16 IV – łużyckie miasto opanowane w czasie forsowania Nysy przez 26 pułk piechoty z 9DP, przy wsparciu innych pułków. W mieście w czasie kilkugodzinnych walk dochodziło do walk wręcz. W walkach poległo ok. 100 żołnierzy 26 pp a ok. 300 zostało rannych.

Niesky – 17-18 IV – Po sforsowaniu Nysy, trzecia linia niemieckiej obrony oparta była na rzece Weisser Schops. Po jej przełamaniu, zaczęły się walki o miasto Niesky (Niska), które polskie oddziały (28pp i 32pp oraz oddziały pancerne z 1 KP) próbowały zdobyć „z marszu”. Po nieudanej serii ataków, dnia następnego okrążono miasto, do którego przystąpiły wspomniane oddziały ze wsparciem 26pp i 30pp, które odcięły miasto od tyłu. Okrążone miasto nie poddało się, walki trwały cały dzień, obrońców wspierała ludność cywilna. W dalszych walkach przełamano obronę na następnej rzece – Schwarzer Schops. W czasie walk ok. 400 polskich żołnierzy zginęło lub zostało rannych.

Reitschen – 18-21 IV – Działająca w drugim rzucie II AWP 5 Dywizja Piechoty, weszła do walki 18 kwietnia w rejonie miejscowości Reitschen, aby w zamierzeniu dojść na rubież rzeki Schwarzer Schops. Zadanie powierzono 13pp ze wsparciem jednostek artylerii. Natarcie na 11 kilometrach przebiegało w walce, a załamało się 2 kilometry przed planowaną miejscowością. Siły główne doszły do planowanej rzeki 19 kwietnia, jednak samo miasteczko zdobyto dopiero 21 kwietnia połączonymi siłami z 5 i 7DP. Zdobycie Reitschen pozwoliło dywizjom ruszyć na zachód.

Dauban – 21-22 IV – wymieniane wraz z miejscowościami Tauer i Frostgen. Po sforsowaniu rzeki Schwarzer Schops, kolejnym celem było zdobycie do 20 kwietnia miasta Koenigswartha znajdującej się za trzecią już od Nysy rzeką – Szprewą. Idące z pomocą na Berlin niemieckie oddziały, w tym doborowa dywizja „Herman Goering”, a także dywizje pancerne oraz pomocnicze oddziały „własowców”, zaatakowały odziały polskie i sowieckie, które znajdywały się w tym czasie w bardzo niedogodnym położeniu. Główne uderzenie przyjęła 5 Dywizja Piechoty, której sztab został właściwie odcięty od swoich jednostek w miejscowości Tauer. Jednostki 5DP przy wsparciu sowieckim walczyły w odległości od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu kilometrów od sztabu m.in. w miejscowościach Dauban i Frostgen. Pod osłoną nocy i deszczu polskie oddziały w rozsypce próbowały wyrwać się z okrążenia na tyły. Udało się tylko nielicznym. W betonowym przepuście zamordowany kolbami został ranny dowódca 5DP gen. Waszkiewicz. Cześć jednostek wycofała się za rzekę Schwarzer Schops, pojedyncze oddziały dołączyły do oddziałów walczących pod Budziszynem, cześć walczyła w okrążeniu do przybycia posiłków. Powyższe walki były częścią walk zwanej bitwą pod Budziszynem.

Budziszyn – 21-26 IV – na skutek ambicji gen. Świerczewskiego i zdobycia dużego miasta jakim było Drezno (które to na skutek nalotów w lutym nie przedstawiało żadnych strategicznych wartości), polskie oddziały bez patrzenia na „tyły” ruszyły ku Dreznu i zostały odcięte atakiem od południa od sił głównych po sforsowaniu Szprewy w rejonie miasta Budziszyn. Pomimo okrążenia atak na Drezno trwał nadal. Mniejsza cześć (część 5DP) została odcięta w rejonie miejscowości Dauban (co opisałem powyżej), większa w tym cześć 5 DP oraz 8 DP został odcięta w rejonie Budziszyna a jednostki pancerne i 9DP znajdowały się na jeszcze bardziej wysuniętych na zachód pozycjach w rejonie Drezna. Tablica „Budziszyn 21-26 IV” na grobie Nieznanego Żołnierza określa pierwszą część walk 8 i części 5DP w rejonie miasta Budziszyn, które 23 i 24 IV zaczęły się wycofywać na północ od miasta w miejsce koncentracji. Z walk o miasto Budziszyn warto wspomnieć próbę zdobycia przez Polaków budziszyńskiego zamku, który to był zdobywany bez użycia artylerii, z powodu komunikatów o więzionych w jego podziemiach antyfaszystów.

Drezno – 22-27 IV – 22 kwietnia 1 Korpus Pancerny znajdował się już tylko 6 km od Drezna a 9DP na 10 km. 9DP odcięta i atakowana ze wszystkich stron, w tym przez niemieckie oddziały idące ze strony Drezna, na skutek dyletanctwa dopiero 26 kwietnia zaczęła się wycofywać i to w sposób skandaliczny, w biały dzień, trzema zwartymi kolumnami. Spowodowało to wielkie straty np. 26pp stracił 2/3 stanu osobowego. Pod Horką Niemcy wymordowali polski szpital polowy rozstrzeliwując 300 polskich żołnierzy. 9DP w czasie walk i odwrotu straciła 40 % stanu osobowego. Resztki 9DP przedarły się w rejon Budziszyna i Koenigswarthy dopiero 29 kwietnia, gdzie dzień wcześniej po zluzowaniu przez oddziały sowieckie, oddziały 8 i 5DP przy wsparciu 7 i 10DP rozbiły natarcie niemieckie.

Wartha-Koenigswartha – 24-29 IV – Po tą inskrypcją na tablicy grobu kryje się druga cześć walk 8 i części 5DP, które to po wycofaniu się na północ od Budziszyna walczyły w rejonie miejscowości Wartha i Koeingswarta, w okrążeniu i w oczekiwaniu na wycofujące się z zachodu oddziału pancerne i 9DP, oraz na resztki (w tym sztabu) 5DP. Dopiero nadciągniecie ze wschodu 7 i 10DP oraz interwencja marszałka Koniewa uratowała od zagłady polskie oddziały. Pomimo zwycięstwa starcia z oddziałami niemieckimi trwały na Łużycach do końca kwietnia.

Po remoncie grobu Nieznanego Żołnierza w 1990 r. i przywróceniu przedwojennych tablic, część inskrypcji z okresu PRL zmieniono lub usunięto. Ze szlaku bojowego II AWP na Łużycach pozostawiono tylko dwie: Nysa Łużycka i Budziszyn, poszerzając ich daty, przez co wszystkie wcześniejsze inskrypcje wpisują się w te dwie pozostawione.

Bilans całości operacji łużyckiej jest tragiczny. Trzy tygodnie przed końcem wojny II AWP od Nysy do Drezna straciła aż 22% stanu osobowego tj. ponad 18 tysięcy żołnierzy (w tym blisko 5 tysięcy poległych) i ponad 200 czołgów. Bitwa Budziszyńska, która dzięki pomocy sowieckiej, okazała się zwycięską, spowodowała iż 1 maja 1945 gen. Świerczewski otrzymał awans na generała broni, mimo dyletanctwa i zarzucanego skrajnego alkoholizmu. Samo wymarzone przez niego Drezno zostało zdobyte dopiero 6 maja przez oddziały sowieckie. Nieznany żołnierz poeta, tak pożegnał swoich kolegów na łamach dywizyjnej gazetki 10DP „czuwamy”:

Pod białą brzozą dziś jego mogiła

Nad Szprewy brzegiem porasta zielenią;

Rosa skrwawiona murawę obmyła,

Jak łzy matczyne wylane w milczeniu,

W których boleść Ojczyźnie złożona w ofierze,

Cicha, szlachetna, jak żywot żołnierza”.

Wśród tysięcy bohaterów tamtych dni historia zapisała postacie Ojca i Syna – Wiktora i Jana Matuszkiewiczów. Razem poszli do wojska, razem walczyli obok siebie, zginęli śmiercią żołnierza nad Szprewą przy obsłudze swego działka 45 mm, na pierwszej linii starcia.

18-letni strzelec Janek Piotrowicz i 19-letni Staszek Mackiewicz byli parą nieodłącznych przyjaciół. Razem rzucili się na niemiecki CKM, Janek upadł skoszony pociskiem, Staszek został ranny granatem. Lecz CKM zamilkł…

Odznaczony krzyżem Virtuti Militarii kpr. Jan Smuda, sam przeskakuje jeden z łużyckich kanałów i po okopaniu, prowadzi ostrzał ku niemieckim stanowiskom, co odwraca ich uwagę i pozwala przerzucić na drugi brzeg cały batalion.

Pod miejscowością Ullersdorf, niemiecki pocisk trafił w czołg por. Sienkiewicza. Załoga wyskakuje z czołgu prócz ciężko rannego kpr. Golgiesza. Czołg liżą płomienie – to pewna śmierć która przeraża każdego czołgistę! Por. Luszawski nie bacząc na własne niebezpieczeństwo wyciąga rannego kolegę z czołgu i oddaje kolegę pod opiekę sanitariuszom.

W czasie walk o Colln, kpr. Stanisław Nowak podczołguje się do gniazda niemieckiego CKM, z automatu wybija załogę i z niego kieruje ostrzał na Niemców.

To tylko kilka z tysięcy przykładów męstwa polskiego żołnierza II Armii. A wspomnieć by należało jeszcze „cichych bohaterów”: sanitariuszki, łącznościowców, saperów, mechaników, sztabowców itd. Takim cichym bohaterem była szer. Jadwiga Mazurek – telefonistka ze sztabu jednego z pułków, która sama został odcięta na posterunku. Gdy przyszła odsiecz wycofała się na tyły … dźwigając centralkę telefoniczną!. Bohaterce żołnierze zgotowali serdeczne owacje.

Na Łużycach polscy żołnierze witani byli jak wyzwoliciele przez autochtoniczną, słowiańską ludność serbołużycką. Ten dzielny, najmniejszy słowiański naród od wieków opierał się germanizacji. W ostatnich dniach wojny czynnie pomagał polskim żołnierzom ukrywając ich, karmiąc i opatrując. Natomiast zdarzały się przypadki wydawania żołnierzy polskich w ręce przeciwnika przez ludność niemiecką. „Tajemnicza ręka” wywoływała pożary obok polskich kwater, ostrzelała kwaterę dowództwa 7DP itd. W udział tym brały „żelazne wilczęta” – chłopcy z Hitlerjugend, których polskich żołnierz nie potraktował tak jak niemiecki odpowiednik polską młodzież – wlepiono im po ojcowsku porcję batów. Ciekawe czy ci wczorajsi chłopcy – starcy dziś, posypali swoje głowy popiołem czy nadal wspominają „bohaterskie” czyny ojców swoich.

Nie ma także żadnych dowodów czy informacji by polscy żołnierze rozstrzeliwali jeńców, co Niemcy, nie tylko na Łużycach, tak z lubością wykonywali. Polski żołnierz nie potrafił strzelać do bezbronnych. Nie jest prosto zabić człowieka, choć by był najgorszym wrogiem.

Szlak bojowy II AWP zakończyła w czeskiej Pradze, gdzie została skierowana po klęsce Budziszyńskiej, o czym nadpisze w następnym odcinku.

Źródła

Gać Stanisław, 7 Dywizja Piechoty, Warszawa 1971

Kotowicz Waldemar, Przez Nysę Łużycką, Warszawa 1969

Wadecka Saturnina, Budziszyn, Warszawa 1970

Wadecka Saturnina, Nad Nysą Łużycką, Warszawa 1968

Wadecka Saturnina, Pod Budziszynem, Warszawa 1972

Igor Megger

XXV DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU

TOWARZYSTWO  MIŁOŚNIKÓW  LWOWA I KRESÓW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH ODDZIAŁ W POZNANIU

 MA ZASZCZYT SERDECZNIE ZAPROSIĆ NA UROCZYSTĄ INAUGURACJĘ

Jubileuszowych XXV Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu

3  czerwca (piątek) – godz. 15.00

      Restauracja Markietanka, ul. Niezłomnych 1

 Klasycznie i muzycznie z udziałem zaproszonych gości specjalnych  oraz słodki poczęstunek

 XXV  DNI LWOWA i KRESÓW w Poznaniu odbywają się pod patronatem honorowym:

Abpa Stanisława Gądeckiego

Metropolity Poznańskiego

Michała Zielińskiego

Wojewody Wielkopolskiego

Marka Woźniaka

Marszałka Województwa Wielkopolskiego

Jacka Jaśkowiaka

Prezydenta Miasta Poznania

Z lwowskim pozdrowieniem

Katarzyna Kwinecka

prezes

NOWY NUMER „GŁOSÓW PODOLAN” – ZESZYT SPECJALNY „CZORTKÓW” JUŻ DOSTĘPNY

Szanowni Państwo

Serdecznie zapraszamy do lektury nowego numeru kwartalnika „Głosy Podolan” biuletynu poznańskiego oddziału TML poświęconemu tylko i wyłącznie byłemu województwu tarnopolskiemu, wraz ze stronami poświęconymi działalności poznańskiego oddziału TMLiKPW. Z okazji przypadającej w tym roku 500-rocznicy powstania miasta Czortkowa, oddajemy do państwa rąk Numer Specjalny tylko temu miastu poświęcony.

W numerze:

Słowo wstępu od redakcji

Wykaz członków Rady Miejskiej m. Czortkowa 21 III 1936 r.

Bernard KRUCZKOWSKI (Londyn – Anglia) – Rada Drużyny Harcerskiej im. Zygmunta Sierakowskiego w Czortkowie w latach 1926-1927

Kazimierz SIMON (Bielsko-Biała) – Liga Morska i Kolonialna w Czortkowie

Eugeniusz ŚWIĄTKOWSKI – Piosenka o Czortkowie

Irena KOTOWICZ (Warszawa) – Mieszkańcy Czortkowa 1 IX 1939 według ulic

Igor MEGGER (Poznań) – Burmistrzowie miasta Czortkowa

Zofia SCHÄFERNACKER (Anglia) – Czortkowski walc

Igor MEGGER (Poznań) – Ulice miasta Czortkowa

Altea Milada LESZCZYŃSKA (Blachownia) – Moje czortkowskie korzenie

Bogusława DUSZKIEWICZ (Bydgoszcz) – Czesława Czerepaka powrót do domu we wrześniu 1939 r.

Jan HRYMNIAK (Warszawa) – A moje serce zostało na Podolu!

Izydor UNIOWSKI (Częstochowa) – Najdroższe miasto Czortków (wiersze)

REDAKCJA – Zjazd wychowanków 606 Gimnazjum w 1963 roku

Igor MEGGER (Poznań) – Stowarzyszenia czortkowian za granicą

Igor MEGGER (Poznań) – Gdzie szukać informacji o Czortkowie

REDAKCJA – Czortków wczoraj i dziś

Osoby zainteresowane wersją papierową, oraz prenumeratą prosimy o kontakt pod nr 728-252-793, lub na adres E-Mail igor_mode@wp.pl. Wersja cyfrowa jest bezpłatna.

Wersja elektroniczna znajduje się także pod adresem Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej:

Serdecznie zapraszamy do nadsyłania materiałów do następnych numerów – wspomnień, refleksji, artykułów historycznych, pożegnań.

W imieniu redakcji „Głosów Podolan”- Igor Megger Redaktor Naczelny