LIST OD SIÓSTR DOMINIKANEK Z CZORTKOWA

List z dnia 23.07.22

Szczęść Boże

Panie Igorze,

dużo się dzieje, próbuję coś czasami wrzucić na stronę, [w Internecie – przyp. I.M] ale i to nie zawsze wychodzi ;)… U nas powiedzmy że wojennie, ale spokojnie. W mieście sytuacja taka, nowe wezwania na front, nowe pogrzeby, nowa niewiadoma. Jak wysokie ceny, korupcja i bezradność. Tak bym to nazwała w ogólnym zarysie. Tak spadły u nas rakiety, nie na lotnisko, ale w centrum miasta, gdzie znajduje się jednostka wojskowa. Ponieważ w pobliżu są bloki, to mieszkający tam ludzie stracili nowo co kupione mieszkania. Reszta miasta nienaruszona. Wygnanka też w całości. Jednak ta sytuacja sprawiła, że jeszcze więcej ludzi wyjechało z Czortkowa, mam tu na myśli kobiety z dziećmi, leżeli mężczyźni to po 60 roku życia. Nasi uczniowie, którzy wyjechali z pierwszą falą jeszcze nie wracają, cześć z nich dołączyła do uczniów w polskich szkołach. Nie wszyscy chcą wracać. Natomiast od 14 lipca wypoczywają nasi uczniowie (którzy nie mogli wyjechać) w ośrodku Caritas koło Sandomierza. Pobyt opłaciła nasza Fundacja Sióstr Dominikanek. Dlatego trochę na swoje usprawiedliwienie; Siostry pojechały z dziećmi a w pojedynkę, to trochę nie wyrabiam. Cały czas idzie pomoc humanitarna, to co dociera do Żółkwi częściowo jest rozdawane tam, a część idzie do nas. Przywozimy, sortujemy, rozdzielamy. Nasi Czortkowianie, Siły Zbrojne, Szpitale wojskowe, Uchodźcy i cywile , którzy zostali na okupowanym terytorium … Mamy sprawdzonych wolontariuszy, o których wiemy, że dowiozą zgodnie z przeznaczeniem.

Ps. teraz obiad dla Wolontariuszy…. Szczęść Boże!

Poznański oddział TMLiKPW przyłącza się do podziękowań dla wszystkich naszych członków, przyjaciół i czytelników „Glosów Podolan” za pomoc naszym rodakom w Czortkowie. Ilość ofiar indywidualnych osób to 1.050 zł. Prócz tego siostry podają trzy wpłaty indywidualne: stowarzyszenia Głogowska Edukacja Kresowa w Głogowie – 1.500 zł, Jolanty H. (Warszawa) 6.000 zł oraz Pawla K. (Bielsko-biała) – 300 zł. Łącznie na konto sióstr Dominikanek na skutek naszej akcji wpłacono 8.850 zł. Serdecznie chcemy także podziękować za wsparcie oraz szerokie rozpropagowanie naszej akcji w Miliczu przez p. Tadeusza Jóźkowa, a także oddziałowi TML w Legnicy z p. Kazimierzem Bieleckim na czele za mocne finansowe wsparcie akcji pomocowych organizowanych przez Poznański oddział TMLiKPW.

Igor Megger wiceprezes poznańskiego oddziału TMLiKPW

STANISŁAW SROKOWSKI LAUREATEM NAGRODY „SEMPER FIDELIS”

Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału TMLiKPW

W maju br. kapituła statuetki „Semper Fidelis” przyznawanej od ponad 15 lat przez poznański Oddział TMLiKPW przyznała to zaszczytne wyróżnienie Stanisławowi Srokowskiemu. Oto sylwetka laureata:

Stanisław Srokowski urodził się 29 czerwca 1936 roku we wsi Hnilcze w powiecie podhajeckim województwa tarnopolskiego. Rodzice zajmowali się rolnictwem. W 1945 roku przesiedleni z Kresów osiedlili się w Mieszkowicach w ówczesnym województwie szczecińskim. W roku 1954 Stanisław Srokowski został usunięty ze studiów w Wyższej Szkole Służby Dyplomatycznej za chodzenie do kościoła i odmowę wstąpienia do PZPR.

Statuetka Lwa
Statuetka Lwa „Semper Fidelis”

Zadebiutował jako poeta i prozaik w 1958 roku w Opolu. W 1960 ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu. Pracował jako nauczyciel w Technikum Elektroenergetycznym w Legnicy w latach 1960–1968.

Po wydarzeniach marcowych 1968 roku został z powodów politycznych zmuszony do opuszczenia szkoły, podjął pracę w Klubie Seniora we Wrocławiu. W latach 1970–1981 był dziennikarzem działu kultury tygodnika „Wiadomości”. Przez pewien czas redaktorem naczelnym kwartalnika „Kultury Dolnośląskiej”.

W stanie wojennym został zwolniony z pracy i pozostawał bezrobotny przez blisko dwa lata. W latach 1990–1993 wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Był założycielem NSZZ „Solidarność” w redakcji „Wiadomości”. Był rzecznikiem prasowym rolniczej „Solidarności”. Od roku 1982 działał w Solidarności Walczącej.

Przez wiele lat należał do Związku Literatów Polskich oraz ZAIKS-u. Po rozwiązaniu ZLP po stanie wojennym nie uczestniczył w życiu organizacyjnym związków literackich. Obecnie należy do Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich.

W swoich powieściach „Ukraiński kochanek” (2008) i „Zdrada” (2009) oraz zbiorze opowiadań „Nienawiść” (2006) nawiązuje do wydarzeń z 1943 roku, kiedy to ziemie wschodnie II Rzeczypospolitej ogarnęła fala ludobójstwa, dokonywanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach. Na kanwie „Nienawiści” powstał w 2016 roku film pt. „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.

S. Srokowski jest autorem wielu pozycji książkowych i kilkudziesięciu artykułów poświęconych Kresom Wschodnim oraz tematyce ludobójstwa.

Współorganizator związków twórczych i stowarzyszeń naukowych we Wrocławiu, przewodniczący Klubu „Odrodzenie”. Współtwórca Stowarzyszenia Kulturalnego Współpracy Polsko-Ukraińskiej „Biały Ptak”. Twórca i pierwszy prezes Towarzystwa Polsko-Greckiego we Wrocławiu. Współzałożyciel Instytutu Wincentego Witosa. Prezes Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej.

W 2010 roku otrzymał Krzyż Solidarności Walczącej, a w roku 2020 od Instytutu Pamięci Narodowej nagrodę „Semper Fidelis” (IPN także przyznaje statuetkę o tej nazwie, ale znacznie której od Poznańskiego oddziału)

Wręczenie statuetki Semper Fidelis przyznawanej przez poznański Oddział TMLiKPW odbędzie się 6 listopada br. o godz. 12.00 w „Domu Polonii” na poznańskim Starym Rynku.

Natomiast już teraz, za zgodą autora, publikujemy dla Państwa jeden z wielu wierszy laureata.

SYBIRACY

W pustych chatach ostały się rozbite okulary,
zdeptany grzebień i stare fotografie.
Ze ścian wołają święte obrazy.
Rozgryzaliście zębami wszy
i karmiliście głodne dzieci.
Martwe ciała niemowląt wyrzucali oprawcy
z wagonów, by tonęły w lśniących zaspach śniegu.
Umieraliście z głodu, chłodu i wyczerpania.
Zżerały was pluskwy, komary i tyfus,
malaria i ciemny ból.
Przed wami sople zawisłe w przestrzeni
i stada wędrujących reniferów,
azjatyckich niedźwiedzi i wilków.
Szlochają stare groby Tajgi
i łka lodowata ziemia
bez kapłanów, liturgii i krzyży.
A cmentarze ślą czarne pocałunki.
Rozsypują się syberyjskie elegie.
Więdnąca Mowo, oświetl zdeptane mogiły!
Jasności, zaśpiewaj w głębi wzroku!
Gwiazdo, stań się w słowie!
Twoje rany, Modlitwo, nie zabliźniają się.
Twoje skargi, Lęku, nie usychają w dołach śmierci.
Twój ból, Nadziejo, wciąż krzyczy!
A ty, Rosjo, włóż worek pokutny
i płacz!

KOMUNIKAT NT. ZJAZDU CZORTKOWIAN

Coroczny zjazd Czortkowian odbędzie się tradycyjnie w pierwszą niedziele września tj. 04.09.22 w salce parafialnej Kościoła Dominikanów p.w. Św. Jacka przy ul. Freta 10 na warszawskiej Starówce.

Ramowy program zjazdu:

11.30 – litania i modlitwa za zmarłych Czortkowian w kaplicy MB Czortkowskiej z różą

12.00 – Msza Święta w kościele w intencji beatyfikacji męczenników – zakonników czortkowskich zamordowanych w 1941 r.

ok. 13.00 (po mszy św.) spotkanie towarzysko-wspomnieniowe w salce parafialnej w klasztorze na tyłach kościoła

15.00 – 16.00 – zakończenie zjazdu

Udział w zjeździe bezpłatny, mile widziany drobny wkład „żywieniowy” na spotkanie przy kawie, oraz datek na intencje mszy świętej.

Serdecznie zachęcamy do udziału w zjeździe osoby wielokrotnie na nim będące jak i osoby, które jeszcze w nim nie uczestniczyły. Zapraszamy rodzonych Czortkowian, ich rodziny, potomków, oraz osoby zakochane w naszym mieście.

Istnieje jeszcze możliwość wyczytania podanych organizatorowi zmarłych ostatnio Czortkowian w intencji mszalnej.

Odpowiedzi na pytania nt. zjazdu udziela redakcja „Głosów Podolan” Tel. 728-252-793

TADEUSZ ZYGFRYD KASSERN – BIOGRAM „LWOWSKIEGO” PATRONA PARKU NA POZNAŃSKIM PIĄTKOWIE

W niniejszym artykule pragnę przybliżyć Państwu szerzej zapomnianą (a niesłusznie) biografię T. Z. Kasserna. Co prawda biogramy Kasserna znajdują się w szeroko rozumianym Internecie (w tym na naszej internetowej stronie), oraz Polskim Słowniku Biograficznym i Wielkopolskim Słowniku Biograficznym, jednak niektóre z nich zawierają błędy, niedomówienia, lub niektóre wątki poruszają płytko, dlatego przybliżam Państwu pełniejszy biogram Kasserna, który opracowałem na podstawie jego biografii, oraz przybliżam także historię nadania jego imieniem parku w Poznaniu.

Młode lata: Tadeusz Zygfryd Kassern urodził się 19 marca 1904 roku we Lwowie jako syn Adolfa Kasserna – sędziego, i Marii Bauman pochodzącej z rodziny kupieckiej. Kassernowie mieszkali przy ul. Sykstuskiej 14 (obecnie Doroszenki) niedaleko opery. T.Z. Kassern edukację muzyczną rozpoczął w wieku 9 lat w prywatnej szkole muzycznej.

W młodym wieku – 16 lat, przeniósł się do Poznania wraz z całą rodziną, z powodu oddelegowania jego ojca do pracy w Poznańskim Sądzie Okręgowym. Data zameldowania w Poznaniu to 8 grudnia 1920. Początkowo wynajmowali mieszkanie przy ul. 3 maja nr 5, natomiast od lipca 1921 mieszkali już w swoim mieszkaniu przy ul. Składowej 1.

Jeszcze przed zameldowaniem w Poznaniu Zygfryd wraz z dwa lata starszym bratem Maksymilianem przeszli na katolicyzm. Wtedy przyjęli nowe imiona: Tadeusz Zygfryd i Stanisław Maksymilian. Matka Kasserna zmarła w 1923 roku, ale nie napotkałem informacji gdzie została pochowana. W każdym razie brak jakiegokolwiek nazwiska Kassern w poznańskiej wyszukiwarce grobów, brak także w książce Ł. Jastrzębia z wykazami ze zlikwidowanych cmentarzy rzymskokatolickich w Poznaniu po 1945 r. Po matce odziedziczyli Lwowie kamienicę we, którą zatrzymali jako zabezpieczenie na przyszłość.

T.Z. Kassern wrócił do Lwowa jeszcze w 1920, by kontynuować naukę w gimnazjum i zdać maturę, na stałe do Poznania przeniósł się w 1922 roku.

Działalność w Poznaniu do 1939 r. W 1923 roku zapisał się do Konserwatorium Muzycznego, gdzie planował kontynuować naukę gry na fortepianie, jednak brak zainteresowania u jego wykładowcy muzyką modernistyczną spowodowało, że Kassern po roku zakończył naukę. W latach 1923-24 odbywał studia na muzykologii. Wśród jego zainteresowań były pianistyka, muzykologia, krytyka muzyczna, oraz początkowo skrywana – kompozycja.

Prócz tego w latach 1924-29 studiował prawo na wydziale prawno-ekonomicznym, które to studia ukończył.

Pierwszy sukces muzyczny T.Z. Kassern odniósł w 1928 roku, kiedy to w pierwszym konkursie kompozytorskim Stowarzyszenia Młodych Muzyków Polaków we Francji otrzymał II nagrodę (10 tys. franków wraz z darem francuskiego ministra kultury) za swoją kompozycją „koncert” na głos i orkiestrę, a także został uznany za najlepszą kompozycję orkiestrową. Od tego czasu Kasserna zaczęto zaliczać do grona wybitnych młodych kompozytorów. Prawykonanie „koncertu” odbyło się 24 maja 1929 roku w Poznaniu, następne wykonanie to październik tegoż roku w Warszawie.

W 1931 „koncert” ponownie zabrzmiał w Poznaniu – dryg. Feliks Nowowiejski, następnie 1932 – Paryż (ponad 30 recenzji), Antwepia, 1933 Dijon, Moskwa, 1935 Cleveland (USA), 1937 – ponownie w Warszawie, koncert transmitowany był przez radio.

Nie jest prawdą natomiast powtarzana wielokrotnie informacja, iż studiował w Paryżu. Był tam dwa miesiące w 1930 roku, celem zapoznania się z życiem muzycznym tego miasta – pobyt ten przyniósł mu na pewno wiedzę, której wtedy by w kraju nie uzyskał, ale nie był on związany z nauką.

Od czasów szkolnych przyjaźnił się ze Stefanem Poradowskim, uczniem Henryka Opieńskiego (obaj mają ulice na piątkowie). Od początku Kassern i Poradowski marzyli o stworzeniu w Poznaniu wielkiego ruchu symfonicznego. W 1931 wraz ze Stanisławem Wiechowiczem pozyskali do poznańskiego konserwatorium innego wybitnego kresowiaka Tadeusza Szeligowskiego, niestety z braku mieszkania w tym okresie przebywał w Poznaniu tylko rok (przeniósł się do Wilna).

9 stycznia 1932 w kościele Matki Bożej Bolesnej T.Z. Kassern wziął ślub z o rok młodszą Longiną Turkowską, która pracowała jako kreślarka w poznańskim magistracie (tam także pracował brat Kasserna). Świadkami na ślubie byli: Stefan Poradowski (mieszkał wtedy przy Chłapowskiego 26) oraz Tadeusz Szeligowski (pl. Nowomiejski 1a). Po ślubie małżonkowie mieszkali pod adresem Górna Wilda 3/15, po 1935 ul. Słowackiego 44/6. Państwo Kassernowie pozostali bezdzietni.

Dom Państwa Kassernów był otwarty dla dziennikarzy, plastyków no i oczywiście muzyków, w tym takich sław jak Feliks Nowowiejski czy słynny kontrabasista Adam Bronisław Ciechański.

Z lat międzywojennych należy przypomnieć także jego zaangażowanie w Poznańskim Towarzystwie Muzycznym, w którym od 1935 roku został członkiem Rady Artystycznej. Kassern był jednym z głównych prelegentów na odczytach prowadzonych przez Towarzystwo, a także występował tam jako pianista (głównie muzyka współczesna). Była to praca wykonywana bezinteresownie, społecznie co zasługuje na szczególne uznanie.

Praca zawodowa: po ukończeniu studiów rozpoczął trzyletnią aplikację w Prokuratorii Generalnej przy ul. Skarbowej (dawniej także Chudoby, obecnie Taczaka). Na początku 1936 został radcą tejże prokuratorii co, jak wtedy mówiono, było z grupy wyższych urzędników państwowych.

Do tego od 1929 zawodowo pracował jako krytyk muzyczny, od 1929 pisząc do „Nowego Kuriera”, w latach 1933-39 do „Dziennika Poznańskiego”, w latach 1930-37 do ogólnopolskiej „Muzyki”. Łącznie napisał około 550 tekstów.

Stała współpraca Kasserna z radiem rozpoczęła się od 1935. Wtedy to był współautorem słuchowiska „Kiedy Warta zrobiła się słodka”, którą wyemitowano na fali ogólnopolskiej. W latach 1937-1939 wyemitowano kilkanaście audycji, słuchowisk i sztuk muzycznych, do których Kassern skomponował oprawę muzyczną m.in. do poezji M. Konopnickiej czy Leopolda Staffa.

Mrok okupacji i pierwsze lata powojenne: Jako wysoki urzędnik państwowy Kassern został ewakuowany wraz z rodziną na wschód, przenieśli się do Lwowa do swojej kamienicy. W 1940 przenieśli się do Krakowa, gdzie T.Z. Kassern pracował m.in. w hurtowni chemicznej. W 1942 roku w Krakowie zmarł ojciec Kasserna i tam został pochowany, pogrzeb miał charakter katolicki. Pod koniec 1942 na skutek poszukiwań przez Gestapo uciekł do Warszawy.

Tam zmienił tożsamość na Teodor Sroczyński – który był szwagrem jego żony i poległ w 1939 w kieleckim. W Warszawie T.Z. Kassern przeżył Powstanie Warszawskie. Po powstaniu via Zakopane i Kraków trafił do Poznania (około marca 1945).

W Poznaniu zamieszkał wpierw przy ul. Poznańskiej 18, później Wolsztyńskiej 4/3. Od 4 maja 1945 podjął prace w Prokuratorii Generalnej, w której został sekretarzem oddziału poznańskiego. Jednocześnie bierze aktywny udział w wskrzeszeniu ruchu muzycznego. 17 kwietnia 1945 w jego domu przy ul. Poznańskiej odbyło się zebranie organizacyjne poznańsko-pomorskiego koła Związku Kompozytorów Polskich. T.Z. Kassern zostaje jego przewodniczącym.

Po zakończeniu wojny jego „Koncert” staje się żelaznym punktem prestiżowych koncertów symfonicznych w kraju i zagranicą. W 1946 roku odegrany został w Kopenhadze, Sztokholmie i Paryżu ( w ramach koncertów UNESCO), w 1948 trzykrotnie w Berlinie (nie podano, który sektor), w Pradze i we Wrocławiu (kongres Obrońców Pokoju). Ostatnie znane wykonanie to listopad 1948 roku w Poznaniu. Pod koniec 1948 z powodu emigracji Kasserna utwór wycofano. Powrócił dopiero po 1956 roku. Najpierw wykonano je na dwóch dużych koncertach w Poznaniu w styczniu 1957 roku.

Działalność w USA i schyłek życia: w październiku 1945 roku polskie środowisko muzyczne wysunęło kandydaturę T.Z Kasserna na stanowisko attache kulturalnego w konsulacie w Nowym Jorku. Nominacje na urzędnika etatowego konsulatu otrzymał 31 października 1945 roku. W styczniu 1947 otrzymał awans na „Radcę kulturalno-oświatowego” a od sierpnia tegoż roku zatrudniony był jako „konsul”. W październiku 1947 został delegatem polskim ds. kulturalnych przy ONZ.

Działalność T.Z. Kasserna w USA szła dwutorowo – z jednej strony pomoc dla rodaków w kraju, druga wykonywanie symfoniki polskiej za granicą. Od 1946 działał w komitecie pomocy materialnej dla sztuki i kultury polskiej. Wobec ogromu zadań komitet skupiał się na strefy amerykańskie. W komitecie tym działał m.in. Julian Tuwim. Komitet ten przekształcony został w Fundusz Chopinowski, który pod hasłem „Chopin czeka na swoje tantiemy” organizował pomoc dla muzyków w kraju. Ogromną pomoc dla tego komitetu wykazał wielki polski patriota żydowskiego pochodzenia słynny Artur Rubinstein.

Pomoc, którą organizował Kassern dla zniszczonego przez wojnę kraju była ogromna. Największym sukcesem było pozyskanie dla Polski używanych, ale w dobrym stanie fortepianów i transport ich do Polski. Nikomu nie odmawiał pomocy – m.in. dla Polskiego Wydawnictwa Muzycznego zorganizował sprzęt drukarski, dla szkół muzycznych płyty gramofonowe, dla profesorów nuty, papier nutowy, instrumenty itd. Załatwiał nie tylko sprawy muzyczne: dla chorego na gruźlice muzykologa Stefana Jarocińskiego przysłał lekarstwa, wtedy w kraju niedostępną streptomycynę. Pomoc ta niewątpliwe wydłużyła mu życie (zmarł w 1980 r.) W liście który skierował po tym fakcie do Kasserna Witold Lutosławski (przyjaciel Jarocińskiego). Składał mu najwyższy podziw i nazwał go „archaniołem Gabrielem polskich muzyków”.

Z powodu komercjalizacji życia muzycznego w USA, propagowanie polskiej muzyki szło dużo bardziej opornie. Co nie oznacza, że nie było możliwe. Udało się zorganizować kilka – kilkanaście koncertów w tym w ważnych salach muzycznych Nowego Jorku.

W październiku 1948 roku polski MSZ skierował do niego pismo o stawienie się w Warszawie celem omówienia nowego miejsca pracy. Otrzymał wtedy nominację na Konsula Generalnego RP w Londynie. Po załatwieniu formalności odleciał do Nowego Jorku, gdzie będąc na miejscu natychmiast zrezygnował ze służby dyplomatycznej. Nie rzekł natomiast się obywatelstwa polskiego, co często jest błędnie podawane. Na akcie zgonu z 1957 podane jest że zmarły był obywatelem polskim.

Rezygnacja ta spowodowana była dalszą sowietyzacją Polski. Jak pisał w liście do kompozytora Romana Palestra „Stwierdziwszy po moim pobycie w kraju w listopadzie 1948, że sowietyzacja Polski jest nieuchronna, zerwałem w grudniu z rządem polskim”.

Rezygnacja Kasserna spowodowała usunięcie jego nazwiska z życia muzycznego w kraju. Usunięto go także ze Związku Kompozytorów Polskich (członkostwo przywrócono pośmiertnie w 2011 r.).

Po podjęciu emigracji Kassernowie znaleźli się w ciężkiej sytuacji finansowej (żona nie pracowała). Jego wykształcenie prawnicze w USA było całkowicie nieprzydatne. Zaczął prace w szkolnictwie muzycznym, za stawki poniżej normalnej egzystencji. Dopiero w 1954 znalazł pracę, która przyniosła lepsze zarobki. Polegała ona na aranżacji (przystosowania) istniejących utworów muzycznych. Prócz tego od 1955 roku zaczął prace w Dalcroze School of Music w Nowym Jorku, gdzie uczył kompozycji i orkiestracji. Kolejnym problemem były odrzucane przez władze starania o nadanie mu statusu imigranta, co spowodowało ciężki rozstrój nerwowy. Status ten uzyskał dopiero we wrześniu 1956 roku.

Odwilż październikowa w Polsce w 1956 spowodowała, iż na sceny zaczęły wracać utwory emigrantów. W styczniu 1957, o czym wspominałem już, odegrano dwukrotnie jego „koncert”. Kassern był także współautorem artykułu do „ruchu muzycznego”.

Niestety szerokie plany przerwała choroba nowotworowa, która objawiła się w marcu 1957 roku. Pomimo natychmiastowej operacji Tadeusz Zygfryd Kassern umiera 2 maja 1957 w pełni sił twórczych w wieku 52 lat. W akcie zgonu jako przyczynę śmierci wpisano rak trzustki z przerzutami do wątroby. Pochowany został na cmentarzu św. Karola w Nowym Yorku. Wspomnienie pośmiertne ukazało się w New York Times z 3 maja 1957, oraz w „Ruchu muzycznym” i paryskiej „Kulturze”. Wdowa Longina otrzymała list kondolencyjny z Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych.

Twórczość – opis: Twórczość Kasserna cechuje duża różnorodność stylistyczna. W początkowym okresie pozostawał pod wpływem Karola Szymanowskiego i francuskich impresjonistów. Widoczne to jest na przykład w wielokrotnie wspominanym koncercie na sopran i orkiestrę, który przyniósł mu duży rozgłos i wysunął go na jedno w czołowych miejsc wśród kompozytorów polskich jego generacji.

Przezwyciężenie tych wpływów i ukształtowanie własnego stylu nastąpiło w drugim okresie jego twórczości w latach 30. Najwybitniejszym utworem z tego okresu jest Koncert na orkiestrę smyczkową, przesiąknięty tendencjami neoklasycystycznymi.

Cechą charakterystyczną całej twórczości Kasserna, który uważał siebie za neoromantyka, jest liryzm i szczególna dbałość o linię melodyczną przy surowej dyscyplinie formalnej. Zainteresowanie muzyką dawną i chorałem gregoriańskim spowodowało pojawienie się tendencji do archaizacji i upraszczania środków fakturalnych oraz jeszcze silniejsze nasycenie śpiewnością linii melodycznej.

W ostatnim, „amerykańskim” okresie twórczości powstał bogaty dorobek operowy oraz liczne utwory fortepianowe o charakterze pedagogicznym, pisane z głębokim zrozumieniem psychiki młodzieży szkolnej, znajomością jej zainteresowań i możliwości wykonawczych. Kompozycje te stanowią cenny, prawie zupełnie dotąd nieznany materiał pedagogiczny. (opis twórczości via Wikipedia)

Pamięć: Emigracja Kasserna po 1948 roku, spowodowała, iż jego działalność stwórcza znana jest bardziej za granicą niż u nas w kraju. Na „Wikipedii” prócz biogramu w języku polskim, znajdują się biogramy w języku angielskim, niemieckim i arabskim. Już pobieżne spojrzenie na strony internetowe, których jest wspominany, pokazuje słuszność twierdzenia o skali jego popularności.

Co jakiś czas utwory T.Z. Kasserna są wykonywane publicznie, często jako prace dyplomowe studentów.

Skomponowana przez niego na emigracji opera „Komedia o niemej żonie”, po raz pierwszy wystawiona została w 2006 przez studentów Akademii Muzycznej w Gdańsku. 5 kwietnia 2011 miała ona premierę w Operze Narodowej w Warszawie.

W 2011 roku Związek Kompozytorów Polskich unieważnił decyzję z lat 50 XX o odebraniu członkostwa trzem kompozytorom emigracyjnym w tym T.Z. Kassernowi.

W 2011 roku ukazała się książka Violetty Kostki „Tadeusz Zygfryd Kassern” wydana przez Akademię Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Pozycja liczy 330 stron, z czego blisko połowa stanowi jego biografia prywatna, reszta opis twórczości. Głównie na niej korzystałem przy opracowywaniu tegoż artykułu.

W 2022 roku w gazetce osiedlowej „Echo Piątkowa” ukazał się artykuł kol. Marka Rezlera nt. Kasserna (nakład 3000 egz.)

Historia nadania patronatu: W 1994 roku Eugeniusz Jasielski – wybitny poznański muzyk, pianista, pedagog (mieszkaniec os. Bolesława Chrobrego), złożył wniosek do Rady Miasta Poznania o nadanie imienia jednej z Poznańskich ulic imienia T. Z. Kasserna. Otrzymał wtedy odpowiedź, że ulica jest wpisana na listę oczekujących. Przez lata jednak nic się nie zmieniło. Pismo zostało ponowione w 2004 roku – w setną rocznicę urodzin kompozytora – odpowiedź była taka sama, że nadanie nazwy jest „kwestią czasu”. W roku 2010 Geopoz oświadczył, że przewiduje taką ulice na Łacinie w okolicach roku 2012. W tym też roku ukazał się na ten temat artykuł, w którym wypowiadała się także Krystyna Dymaczewska, krewna i spadkobierczyni spuścizny Kasserna, uznana kontrabasistka (to nazwisko jej ojca Kassern się ukrywał w czasie wojny).

W marcu 2011 roku ogłoszono, że na Łacinie powstanie 5 nowych ulic tj. Anny Jantar – piosenkarki, Krzysztofa Komedy – muzyka, Stanisława Mrowińskiego – rysownika, Zygmunta Warczygłowy – malarza, poznańskiego „Nikifora” i właśnie T. Z Kasserna – wszystkie pięć osób związane kulturą i z Poznaniem. Nazwy te nadano w 2016 – jednak nadano tylko nazwy ulic Jantar, Warczygłowy i Komedy, a Kasserna i Mrowinskiego zastąpiono niezwiązanym z Poznaniem Czesławem Niemenem.

W lipcu 2020 nasze Towarzystwo zwróciło się z pismem o ponowne rozpatrzenie/nadania toku sprawie nadania imienia ul. Kasserna. Otrzymaliśmy wtedy pismo, że sprawa została przekazana do komisji kultury. W listopadzie 2021 otrzymaliśmy pismo, że Prezydium Komisji Kultury i Nauki Rady Miasta Poznania na posiedzeniu 18.11.2021 pozytywnie zaopiniowało propozycje nazewniczą poprzez nazwanie jego imieniem parku na os. Bolesława Chrobrego i Władysława Jagiełły. Na lokalizację wpłynął fakt przyjaźni z S. Poradowskim, pomoc dla T. Szeligowskiego, znajomość z H. Opieńskim – wszyscy oni „mają” swoje ulice niedaleko siebie na Piątkowie i tam zaproponowano park im. Kasserna.

Wniosek uchwały nazewniczej Rady Miasta Poznania skierowany został na początku 2022 roku do właściwej rady Osiedla tj. Rady Osiedla Piątkowo, i pomimo negatywnej opinii Rady Osiedla Piątkowo, w lipcu 2022 został przyjęty 2/3 głosami Rady Miasta Poznania ponad podziałami politycznymi. Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia.

Dodajmy, że starania o upamiętnienie w Poznaniu T.Z. Kasserna trwały 28 lat.

Jest to pierwsze takie jego upamiętnienie w kraju, gdyż nigdzie nie jest patronem ulicy, skweru, szkoły itd. Natomiast jeżeli chodzi o nasze Towarzystwo, to jest to nasza trzecia inicjatywa nazewnicza – wcześniejsza to nadanie imienia Orląt Lwowskich Gimnazjum w Poznaniu oraz ul. Lwowska (os. Polanka).

Igor Megger

„OSTATNIE DNI WOJNY” -UDZIAŁ KRESOWIAN W OSTATNICH DNIACH II WŚ – CZ. V – FRONT WŁOSKI

W poprzednich częściach mego cyklu opisywałem działania jednostek polskich w końcu kwietnia i w maju 1945 na froncie wschodnim. W tym samym czasie polskie oddziały walczyły także we Włoszech i na zachodzie Europy.

We Włoszech walczyły oddziały II Korpusu Polskiego, którym od kwietnia 1945 r. dowodził gen. dyw. Zygmunt Bohusz-Szyszko.

Ostatnie walki oddziałów Polskich na froncie włoskim to bitwa o Bolonię w dniach 9-21 kwietnia. Bolonia była wtedy jedną z centralnych pozycji linii obronnych środkowych Włoch, która nosiła dumne imię „linia Czyngis Chana”. Oddziały polskie już od marca 45 oblegały to miasto i okolice, nie szturmując go, a prowadząc tylko walki pozycyjne. Obok siebie walczyły głównie oddziały polskie tj. dwie dywizje piechoty (3 i 5) i brygada pancerna, oraz zgrupowanie „RUD” pod dowództwem gen. Klemensa Rudnickiego (kresowiak z Żydaczowa), w skład którego wchodziły dwie brygady piechoty oraz artyleria. Obydwa zgrupowania na drodze do Bolonii sforsowały rzeki Senio, Santerno, Gaiana i Idice. 21 kwietnia o godzinie 6:05 do Bolonii jako pierwsi wkroczyli żołnierze 9 Batalionu Strzelców Karpackich majora Józefa Różańskiego z Kołomyi, którzy zawiesili nad miastem polską flagę. Wkroczeniem tym uprzedził o dwie godziny amerykanów, którzy mieli do miasta znacznie bliżej (20 km a Polacy 50 km). Podsumowując walki o Bolonię należy podkreślić, że w tych ostatnich dniach wojny 2 Korpus Polski przez 13 dni wiązał walką trzy doborowe dywizje niemieckie (pancerną oraz dwie spadochronowe), brawurowo forsując cztery rzeki i dziewięć kanałów, umocnionych pod względem inżynieryjnym i zażarcie bronionych.

Oddziały 2 Korpusu Polskiego wkroczyły do miasta witane owacyjnie przez ludność. Senat Bolonii wręczył żołnierzom polskim 215 specjalnie wybitych pamiątkowych medali z napisem „Al liberatori che primi entrarono in Bologna 21 Aprile 1945 – per benem erenza”. 9 batalion Strzelców Karpackich uzyskał miano „bolońskiego”, a 17 dowódców otrzymało honorowe obywatelstwo miasta.

Wspomina uczestnik walk ks. Rafał Grzondziel, przedwojenny kapelan szpitala w Zbarażu:

W walce o Bolonię 9 Batalion Strzelców Karpackich pod dowództwem grupy pościgowej Józefa Grzegorza Różańskiego otrzymał rozkaz – dojść i zająć miasto. Oddziały włoskie miały uchwycić przyczółek Idice. Podczas odprawy stwierdzono, że artyleria nie może zapewnić żołnierzom ochrony – zasięg ognia kończy się na S. Lazzaro. Musimy więc iść cicho, szybko i ostrożnie, żeby zaskoczyć nieprzyjaciela, co będzie jedyną szansą powodzenia. Nagle nieprzyjaciel zaczyna okładać domek odprawy ciężką artylerią. Dowódca Baonu major Różański mówi: „Niech wam towarzyszy szczęście żołnierskie – To dla Polski! Dajcie z siebie wszystko”.

Próba zdobycia przyczółka przez Włochów okazała się porażką. Idziemy wciąż naprzód, trzymając się cienistej strony drogi. Już domy to Idice! Niczym koty skradamy się pod osłoną nocy. Jest 4.15 gdy 4 Kompania jest na drugim brzegu. Chwila ubezpieczonego postoju, brak łączności z Baonem radiostacja została gdzieś w tyle, skończył się drut. Krótka narada wodzów. Już postanowiono. Posuwać się dalej ostrożnie. Ubezpieczyć się z lewej i z prawej i iść. Roztrząsamy między sobą, major Różański, kapitan Nowak, porucznik Biliński-Stalgis i ja. Jeśli w pułapkę wleziemy? To bić i koniec! Każdy ma swoje miejsce. A iść trzeba szybko, bo z tego co widać nikt nas się tu nie spodziewa.

Już szarzeje. Godzina 5.10. Wchodzimy na przedmieście Bolonii – Deumeadonne. Że też nikogo nie ma z cywilów, by móc zasięgnąć języka. Nagle strzały na naszych tyłach – meldunek – to Niemcy. Trwamy na stanowiskach – walka trwa. Pluton podporucznika Witkowskiego otrzymał rozkaz rozbrojenia nieprzyjaciela i pociągnięcia z nim razem za czołem. Ruszamy, robi się jasno – do śródmieścia Bolonii. Jest godzina 5.30. Po prawej strony przy ziemi, pokrzywiona tablica i na niebieskim tle napis: Bologna. Na rozwalonym wiadukcie kolejowym przygląda nam się kilka postaci. Zlatują gdzieś w dół. Za chwilę jest już ich kilkanaście. A my szykiem patrolowym, idąc obiema stronami szosy, zbliżamy się do nich. Poznali. Już biegną. Pytają:

Americani, Inglesi?”

Nie! Polacchi my są!

Benventui! Viva nostri liberation! Viva Polonia!

Otwierają się wszystkie drzwi i okna. W szlafrokach w bieliźnie, jak kto stał, ciśnie się bliżej, zobaczyć tych, na których tak długo czekali. A my idziemy wciąż naprzód, ot zwykła piechota w coraz większym tłumie, który się już gorączkuje. Przed nami chorągiew polska, a wokoło morze głów i rąk uniesionych w pozdrowieniu. O godzinie 6.00 otwierają się przed nami drzwi do pałacu ratusza i wchodzimy do sali prezydialnej magistratu. Polska chorągiew załopotała na balkonie, na którym stanęli major Różański, kapitan Nowak, porucznik Biliński-Stalgis i ja. Po chwili dołączył pułkownik Perkowicz, z dowództwa zgrupowaniu „RUD”. Do wiwatującego tłumu przemawiam po włosku: „Jesteśmy oddziałem Wojska Polskiego, Polakami. Polska chorągiew jest biało czerwona, przynieśliśmy wam wolność”. A tłum wznosił niemilknące okrzyki: Eviva Polonia, Viwa nostri Liberatori! Biło-czerwona chorągiew zostaje zawieszona na 104 metrowej wieży Torre degli Asinelli na znak, że Polacy zajęli miasto, pierwsi do niego wkraczając. Jest godzina 8.00. Była to ostatnia bitwa 2 Korpusu, która zajęciem Bolonii zdecydowanie położyła kres Niemcom w Italii.

Straty polskie poniesione w bitwie bolońskiej wyniosły 600 rannych oraz 300 poległych żołnierzy. Inne źródła podają 234 poległych i 1228 rannych. Witold Biegański podaje: straty podane przez kwatermistrzostwo 2 KP: poległych – 170 oficerów i 210 szeregowych; rannych – 87 oficerów i 1121 szeregowych; razem 258 oficerów i 1338 szeregowych. Dane późniejsze: łącznie 1489, w tym 249 poległych, 1219 rannych i 12 zaginionych. Według Gustawa Łowczowskiego: 234 zabitych (w tym 17 oficerów), 1228 rannych (w tym 88 oficerów) i 7 zaginionych.

Na Polskim Cmentarzu Wojennym San Lazzaro di Savena k. Bolonii spoczywa 1432 żołnierzy 2 Korpusu, poległych w walkach na Linii Gotów, w Apeninie Emiliańskim i w bitwie o Bolonię. W czasie jednych ze swoich podróży apostolskich cmentarz odwiedził nasz papież Św. Jan Paweł II.

Gen. Sulik podziękował żołnierzom w późniejszym rozkazie, zaczynając go słowami: „Oddziały polskie wkroczyły dziś rano do Bolonii. Bolonia, wczoraj jeszcze trzymana szponami Krzyżaków, padła, a drogę do niej otworzył polski oręż, bijąc wyborowe oddziały niemieckie”.

Po zakończeniu walk, z rozkazu dowódcy 8 Armii Brytyjskiej, na prośbę gen. Andersa Polacy pozostali w tym rejonie, nie biorąc już udziału w dalszym pościgu, pełniąc na miejscu służbę tyłową. Gen Anders pisał do gen Clarka dowódcy 8 Armii:

Przeżywamy najcięższe chwile w naszym życiu. Ostatnia decyzja konferencji trzech, oddająca faktycznie naszą ojczyznę i nasz naród na łup bolszewikom, wytrąca nam oręż z ręki… Pozostawiliśmy na naszym szlaku, który uważaliśmy za szlak bojowy do Polski, tysiące mogił naszych towarzyszy broni. Dlatego też żołnierz 2 Korpusu odczuł ostatnią decyzję konferencji trzech jako najwyższą niesprawiedliwość, będącą w sprzeczności z jego żołnierskim poczuciem honoru… Żołnierz pyta mnie, jaki ma być cel jego walki. Nie umiem dzisiaj odpowiedzieć na to pytanie. Stała się rzecz straszna, znaleźliśmy się w położeniu, z którego „jak dotąd” nie widzę wyjścia… Widzę konieczność natychmiastowego zluzowania z odcinka bojowego oddziałów 2 Korpusu Polskiego: 1) wobec scharakteryzowanego przed chwilą nastroju żołnierzy; 2) wobec faktu, że ani ja, ani podwładni mi dowódcy nie mogliby dzisiaj znaleźć w sumieniu swym uzasadnienia dla żądania od żołnierzy 2 Korpusu Polskiego nowych ofiar”.

Niespełna tydzień później, 29 kwietnia 1945 roku w Casercie przedstawiciele generała von Vietinghoffa podpisali akt bezwarunkowej kapitulacji wszystkich wojsk niemieckich we Włoszech (weszła w życie 2 maja).

Walki o Bolonię zostały upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, napisem na jednej z tablic po 1990 r. – „BOLONIA 9 – 21 IV 1945”. niewątpliwie Wyzwolenie Bolonii miało duże znaczenie dla ostatecznej klęski Niemiec na froncie włoskim. c.d.n.

Igor Megger

LWOWSKO-POZNAŃSKI „MUZYCZNY ANIOŁ” DOCZEKAŁ SIĘ UPAMIĘTNIENIA

„Archanioł Gabriel polskich muzyków” – tak współcześni zwali wybitnego kompozytora Tadeusza Zygfryda Kasserna (1904-1958), lwowianina, silnie związanego z Poznaniem.

Ta wybitna postać od 1994 roku czekała w Poznaniu na upamiętnienie – wtedy to w tej sprawie rodzina, oraz przyjaciele kompozytora rozpoczęli działania. Po wielu latach, i po wielu staraniach: pismach, wnioskach, artykułach – których kopii uzbierała się pokaźna teczka, dnia 12 lipca 2022 Rada Miasta Poznania uchwaliła, iż Tadeusz Zygrfyd Kassern został patronem parku na osiedlu Bolesława Chrobrego w Poznaniu.

Skromnie należy odnotować iż i nasze Towarzystwo miało swój „kamyczek” w tej sprawie. W lipcu 2020 roku skierowaliśmy do „Geopozu” pismo w tej sprawie, zebrano podpisy osób popierających, wymagane dokumenty i materiały biograficzne udowadniające jego zasługi dla miasta Poznania. Prócz artykułu na naszej stronie w lipcu 2020, ukazał się także drukowany artykuł Marka Rezlera w gazecie „Echo Piątkowa”, które dystrybuowane jest bezpłatnie na Piątkowe (nakład 3000 egz.), wreszcie byliśmy w stałym kontakcie z rodziną kompozytora oraz z komisją do spraw nazewnictwa i trzymaliśmy „rękę na pulsie”.

Lokalizacja parku jest idealna, gdyż obok znajdują się ulice mające za patronów kompozytorów/muzyków z T. Z. Kassernem współpracującymi: Henryka Opieńskiego, Stefana Poradowskiego czy innego wybitnego kresowiaka Tadeusza Szeligowskiego.

Po blisko 28 latach postać T. Z. Kasserna symbolicznie wróciła do Poznania. Cieszy fakt, iż jego kandydatura przeszła ponad podziałami politycznymi, a drobne nieporozumienia przed uchwaleniem spowodowane były raczej brakiem informacji niż niechęcią do tej kandydatury.

W jednym z najbliższych artykułów przybliżymy Państwu jego postać, a już teraz zapraszamy na skromną uroczystość otwarcia parku z nową nazwą – o czym poinformujemy znając termin w osobnym komunikacie.

Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW

79 ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSKIEJ

11 lipca obchodziliśmy 79 rocznicę Rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Poznański Oddział TMLiKPW zorganizował uroczystości w dniu Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej w latach 1943 i 1944. Zebraliśmy się w kościele o.o. Dominikanów na uroczystej mszy św. by modlić się za ofiary tych zbrodni oraz za ofiary obecnej wojny na Ukrainie.

Mszę św. odprawił Dominikanin ks. Paweł Zybura, który wygłosił okolicznościową homilię. W poszczególnych częściach mszy św. w czytaniu i modlitwie wiernych wzięli udział: Katarzyna Kwinecka – prezes poznańskiego Oddziału TML i KPW, Marta Markunina, Tomasz Łuczewski oraz por. Agnieszka Szymańska. Na zakończenie mszy św. odśpiewano „Boże coś Polskę…”

Po zakończeniu uroczystości w kościele, zebrani przeszli na dziedziniec przed kościołem, gdzie dalsza część uroczystości miała miejsce pod tablicą upamiętniającą ofiary z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Uroczystość rozpoczęła się Hymnem Państwowym. Prezes Katarzyna Kwinecka powitała gości. Na naszą uroczystość przybyli: mjr Zenon Wachmann – przedstawiciel Wojewody Wielkopolskiego Michała Zielińskiego; Karolina Wojciechowska z-ca Gabinetu Marszałka Województwa Wielkopolskiego reprezentująca Marszałka Marka Woźniaka; Marian Macutkiewicz z Wojewódzkiej Rady Kombatanckiej, prezes Związku Sybiraków z Poznania; Szymon Łukasiewicz z Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych; Rafał Reczek, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu; Wojciech Bogojewski – prezes Stowarzyszenia KATYŃ w Poznaniu; Mirosław Grzędowski, prezes Wlkp. Zarządu Wojewódzkiego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Poznaniu; Michał Mickiewicz, przedstawiciel Solidarnej Polski, prezes Okręgu w Poznaniu; przedstawiciel partii KORWIN; Dowódca Garnizonu.

Ks. Paweł Zybura poprowadził modlitwę w intencji zamordowanych Polaków oraz Ukraińców, którzy ratowali swoich sąsiadów, a także za ofiary wojny na Ukrainie.

Uroczystość odbyła się w asyście Wojska Polskiego. Kompanię Honorową wystawiła 31 Baza Lotnictwa Taktycznego pod dowództwem kap. Filipa Święcickiego. Dowódcą Pocztu Sztandarowego był p.por. Mateusz Palicki, Sztandarowym plut. Michał Kolasiński, Asystującym plut. Bartosz Kania. Werblistę i trębacza wystawiła Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych z Poznania. Apel Poległych prowadził p.por. Bartosz Krzemiński. Po Apelu odezwały się salwy.

Następnie delegaci i przedstawiciele w/w organizacji złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą. Uroczystość zakończyła się odśpiewaniem przez Agnieszkę Szymańską „Modlitwy Armii Krajowej.”

Druga część uroczystości poświęconej pamięci ofiar ludobójstwa, odbyła się już tradycyjnie w „dolnym” kościele p.w. Św. Jana Kantego u zbiegu ulic Grochowskiej i Grunwaldzkiej. Miłą niespodzianką był udział w koncelebrze naszego kapelana i krajana ks. kanonika Tadeusza Magasa, który wygłosił piękne kazanie nawiązujące do dnia uroczystości i opowiedział o losach swojej rodziny. Stryj księdza zaginął porwany przez UPA, a zadenuncjowała go własna żona, która była Ukrainką… Poruszył także problem przebaczenia, w kontekście swojej rodziny oraz kwestii „gdzie był Bóg?” w takich dramatycznych chwilach jak rzeź na Wołyniu, czy w obozach koncentracyjnych.

Po nabożeństwie w krótkich słowach opiekun tablicy z ramienia Towarzystwa (zarazem organizator uroczystości) kolega Marek Szpytko w krótkich słowach podziękował zebranym za przybycie i oddał głos wiceprezesowi naszego Oddziału koledze Igorowi Meggerowi, który prócz podziękowań za przybycie, księżom za celebrę, oraz dla kolegi Szpytki za organizację, wygłosił także kilka zdań na temat ludobójstwa na Wołyniu w kontekście historycznym, jak i jego rzutowaniu na współczesną sytuację geopolityczną.

Po przemówieniach nastąpiła uroczystość złożenia kwiatów. Wieńce złożyli: sekretarz stanu MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk, delegacja naszego Towarzystwa z panią prezes Katarzyną Kwinecką na czele, Klub Gazety Polskiej z Poznaniu z panią prezes Marią Zawadzką oraz osoby prywatne. W uroczystości brali udział także przedstawiciele Rodziny Katyńskiej oraz kombatantów. Na zakończenie minister Szynkowski vel. Sęk zabrał głos i wygłosił kilka słów n.t. obecnej sytuacji na Ukrainie. Pan Minister oraz księża otrzymali z rąk kolegi Meggera upominek w postaci naszego najnowszego wydawnictwa dotyczącego ekspatriacji z Kresów, który z wielkim zainteresowaniem przyjęli.

tekst: Hanna Dobias-Telesińska, Igor Megger

foto: Hanna Dobias-Telesińska, Wanda Butowska

81 ROCZNICA MORDU PROFESORÓW LWOWSKICH

Mord profesorów lwowskich nie był sprawą przypadkową, czy też spontaniczną, bądź też używając terminologii prawniczej „zbrodnią w afekcie”. Był on jedną z najbardziej znanych i spektakularnych (jeżeli w tym kontekście takiego słowa można użyć) zbrodni przeciw polskiej inteligencji dokonanej przez okupanta niemieckiego. Od 1939 roku od samego początku wojny specjalne komanda aresztowały najbardziej aktywnych polskich działaczy i często prawie na miejscu rozstrzeliwały. W koło Poznania na rynkach miasteczek spotkać możemy tablice upamiętniające te zdarzenia np. w Śmiglu czy Kórniku. Przeciwko samym profesorom w 1939 roku akcję taką wymierzono w Krakowie, gdzie w ramach „Sonderaktion Krakau” – akcji specjalnej Kraków – aresztowano 184 profesorów podstępem zwabionych na teren Uniwersytetu. Na skutek protestów innych państw (głównie Włoch), prawie wszystkich naukowców zwolniono.

Profesorowie Lwowscy tego szczęścia nie mieli. Niemcy nie chcieli powtarzać drugi raz tej samej sytuacji. Po wkroczeniu do Lwowa w nocy z 3 na 4 lipca 1941, specjalne komanda, na bazie wcześniej przygotowanych przez studentów ukraińskich list, wtargnęło do 22 mieszkań profesorskich aresztując ich, w niektórych przypadkach (w zależności od aresztującego komanda) wraz z rodzinami i osobami towarzyszącymi (m. in. Tadeusz Boy-Żeleński). 4 lipca bez sądu i bez winy na pod lwowskich wzgórzach Wuleckich Niemcy rozstrzelali ok. 40 osób – elity przedwojennego Lwowa. Przy okazji mieszkania zostały ograbione z kosztowności.

Drogi czytelniku wiedz, że winni tej zbrodni nigdy nie zostali osądzeni. Winnymi tej zbrodni są Niemcy wraz z Ukraińcami. Choć obecne śledztwa i dokumenty wykluczają udział ukraińskiego batalionu „Nachtigall”, to pamiętać należy, że listy proskrypcyjne przygotowywali ukraińscy studenci i to jeszcze przed wojną (o czym świadczy fakt próby aresztowania kilku zmarłych w 1939 i 1940 roku profesorów). Ci Niemcy, którzy bezpośrednio byli winni tej zbrodni nigdy za nią nie odpowiedzieli: Dowódca Policji Bezpieczeństwa na Generalne Gubernatorstwo Eberhard Schongarth skazany został co prawda w 1946 roku na śmierć jednak za zabójstwo lotnika angielskiego (sic!), jego gestapowcy: Hans Kruger (ten, który osobiście chwalił się hr. Lanckorońskiej, że profesorów zamordował) – w latach 60. kandydował do parlamentu jednego z landów w zachodnich Niemczech, w latach 60 skazany na dożywocie, ale za mordy na Żydach, sąd niemiecki nie zgodził się na wydanie go stronie polskiej, ani nie sądził go za zbrodnie na Polakach – wyszedł w 1986 roku na wolność. Feliks Landau tak jak Kruger skazany na dożywocie, ale też tylko za mordy na Żydach – wyszedł po 10 latach. Walter Kutschman uciekł do Argentyny zmarł tam w latach 80, przed ekstradycją do RFN. Kurt Stawizki – zmarł w 1959 roku nieosądzony. Pieter Menten – holenderski SS-man, paser dzieł sztuki, skazany na 10 lat, przedterminowo zwolniony, skazany, ale także nie z tytułu mordów na Polakach – z rabunku został szóstym najbogatszym Holendrem – żadna z rzeczy nie wróciła do prawowitych właścicieli. Żaden z Gestapowców biorących udział w mordzie profesorów lwowskich nie został za niego skazany.

Na zakończenie chciałbym przytoczyć głośną swego czasu sprawę Theodora Oberlandera – ministra ds. wypędzonych w rządzie Adenauera, posądzanego o udział w mordzie. Wszelkie dowody i źródła przeczą temu, że Oberlander – który w tym czasie pełnił funkcję oficera łącznikowego w batalionie „Nachtigall” brał udział w mordzie. Sprawa ta została specjalnie spreparowana przez Sowietów, by uderzyć w RFN i Adenauera. Pamiętać należy jednak, że faktem bezspornym jest to, że dzięki polityce Adenauera – uznawanego obecnie za „Ojca zjednoczonej Europy” zbrodnie niemieckie nie zostały należycie osądzone, naziści sprawowali wysokie funkcję nawet ministerialne (w 1952 roku 48% korpusu dyplomatycznego stanowili byli członkowie SS), a kwestia granicy na Odrze i Nysie uregulowana została dopiero w 1989/90 roku.

Igor Megger

11 LIPCA NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI OFIAR LUDOBÓJSTWA DOKONANEGO PRZEZ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW NA OBYWATELACH II RP

ZAPRASZAMY NA UROCZYSTE OBCHODY

,,Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP” (ustanowiony w 2016r.), w tym roku połączone z modlitwą za ofiary trwającej wojny i o pokój na Ukrainie

11 lipca 2022 roku (poniedziałek)

PROGRAM UROCZYSTOŚCI:

– 12.00 – Msza Święta w kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej, Klasztor oo. Dominikanów, ul. Kościuszki 99

Bezpośrednio po Mszy św., w krużgankach klasztoru:

Apel Pamięci z udziałem Wojskowej Asysty Honorowej

złożenie kwiatów pod upamiętniającą ofiary tablicą w krużgankach klasztoru

Również 11 lipca, godz. 17.00,w dolnym kościele p.w. św. Jana Kantego:

ZŁOTY JUBILEUSZ KAPŁAŃSTWA KS. KANONIKA TADEUSZA MAGASA

1 czerwca 2022 roku w Katedrze Poznańskiej pod przewodnictwem Metropolity Poznańskiego Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, odbyła się uroczysta msza św. z okazji Złotego Jubileuszu Kapłaństwa księży z Archidiecezji Poznańskiej. Uroczystość ta zgromadziła jedenastu czcigodnych jubilatów, wśród nich ks. kanonika Tadeusza Magasa, który przed uroczystą mszą św. wygłosił wprowadzenie do niej. Metropolita Poznański w homilii nawiązał do historycznych wydarzeń jakie towarzyszyły jubilatom podczas ich pięćdziesięcioletniej posługi kapłańskiej i wspomniał arcybiskupa Baraniaka, który ich wyświęcił. Po mszy św. celebransi udali się do podziemi katedry, by złożyć kwiaty i krótką modlitwą podziękować Niezłomnemu Biskupowi nad jego skromnym sarkofagiem [źródło Akademicki Klub Obywatelski]

Ks. Tadeusz Magas urodził się w 1944 roku w Bursztynie pow. Rohatyn woj. Stanisławowskie. Jako dziecko ekspatriowany z rodzicami na Ziemie Odzyskane, wpierw do Wąsocza k. Wrocławia, by później przenieść się do Poznania. Po święceniach kapłańskich i studiach podyplomowych, w 1983 r. zostaje proboszczem parafii na os. Piastowskim w Poznaniu, którą zastaje jako gromadka wiernych bez świątyni, a zostawia z ogromną budowlą i liczną wspólnotą. Aktywny członek „Solidarności”, działacz antykomunistyczny, o wyrazistych poglądach politycznych, i choć niektórzy zarzucają mu w działaniach aktywność polityczną, nikt nie może odmówić mu niezmienności zdania i poglądów oraz patriotyzmu.

Ksiądz Magas wywieziony z Kresów jako niemowlę nie zdążył poznać swych rodzinnych stron, ale klimat kresowego domu pozwolił mu pokochać ziemie przodków, w której przebywali od pokoleń. Od wielu lat jest kapelanem naszego Towarzystwa oraz „Wilników”, bierze aktywny udział w naszych spotkaniach świątecznych, odprawia msze za naszych zmarłych członków. Miło wspominamy także organizowane u niego w parafii „majówki” Kresowian.

Na „łamach” naszej strony internetowej z okazji pięknego jubileuszu pragniemy złożyć naszemu Kapelanowi i Krajanowi serdeczne gratulacje i podziękowania za wieloletnią pracę duszpasterską, oraz za wieloletnią współpracę z naszym Towarzystwem i życzyć Mu wielu dalszych lat owocnej pracy.

W imieniu Zarządu Poznańskiego TMLiKPW – Igor Megger wiceprezes