35 Akcja Charytatywna „SERCE DLA LWOWA”

Dobiega końca przygotowanie do przeprowadzenia akcji i wyjazdu do Lwowa. Podajemy szczegóły organizacyjne.

Lokalizacje i terminarz działań:

1. CK ZAMEK pok. 336 siedziba Towarzystwa 6.11. godz. 16 do 18

Wydawanie wszystkich materiałów i gadżetów związanych z przeprowadzanymi zbiórkami w marketach ?Piotr i Paweł? oraz ?Chata Polska?. Uzgodnienia dotyczące transportu darów do bazy

2. Zbiórka darów w marketach

a) w Poznaniu

  1. ul. Promienista ?Piotr i Paweł? (os. Kopernika) 8 i 9, 22 i 23 listopada
  2. ul. Drużbickiego (CH Plaza) ?Piotr i Paweł? 8 i 9, 22 i 23 listopada
  3. ul. Gronowa „Piotr i Paweł” 8 i 9, 22 i 23 listopada
  4. os. Bolesława Chrobrego 119 „Chata Polska” 8 i 9 , 22 i 23 listopada
  5. ul. Stażyńskiego 29 „Chata Polska” 8 i 9, 22 i 23 listopada
  6. ul. Strzeszyńska 63 „Chata Polska 8 i 9, 22 i 23 listopada

b) w Luboniu

ul. 11 Listopada „Chata Polska” 8 i 9, 22 i 23 listopada

c) w Suchym Lesie

Centrum Handlowe „Piotr i Paweł” 8 i 9, 22 i 23 listopada

d) w Kostrzynie Wlkp.

„Chata Polska” 8 i 9, 22 i 23 listopada

3. Zbiórka darów w Szkołach.

Tradycyjnie wiele szkół w Poznaniu, Suchym Lesie, Luboniu oraz w Szamotułach przyłącza się do akcji zbierając dary w szkołach i przekazując je do bazy.

Przedmiotem zbiórki są poza środkami finansowymi, bardzo potrzebnymi na pokrycie kosztów transportu :

– trwałe środki żywnościowe /konserwy mięsne i rybne, olej, kasza, mąka, cukier, kawa, kakao, herbata, zupy w proszku, budyń, kisiel, galaretki itp./,

– słodycze /czekolada, cukierki, wafle, herbatniki, batony, guma do żucia itp .

– artykuły higieniczne i opatrunkowe /proszek do prania, pasta do zębów, mydło, szampon, płyn do naczyń, bandaże, opatrunki, plastry itp/,

– artykuły szkolne /zeszyty, bloki rys., kredki, plastelina, długopisy, różne przybory szkolne itp./,

– będące w bardzo dobrym stanie: zabawki, przytulanki, maskotki, płytki dvd z bajkami, piosenkami itp.

– nowe książki ? bajki, opowiadania, kolorowanki itp dla dzieci, które znajdą się w paczkach na Św. Mikołaja.

Nie zbieramy używanej odzieży, obuwia i książek.

W tym roku dary przyjmowane są w bazie: Ul. Łozowa 53 Szkoła Podstawowa nr 84 wejście od strony dziedzińca przy Sali gimnastycznej – w dniach 21,22,23 i 25.11. w godzinach 13.00 do 18.00

4. Pakowanie i przygotowanie darów do wyjazdu ? baza ul. Łozowa 53

Dzięki uprzejmości Dyrekcji Szkół w tym roku jak i w ubiegłym baza przygotowania darów do wyjazdu mieści się w szkole ul. Łozowa 53 (Szkoła Podstawowa nr 84) wejście od strony dziedzińca przy Sali gimnastycznej.

Pakowanie darów odbywa się w dniach: 9, 21, 22, 23, 25, 26, 27 i 28 listopada w godz. 16. do 20.

5. Wyjazd ? pakowanie do autokaru.

Pakowanie przygotowanych paczek do autokaru w dniu 30 listopada od godz. 19.00. Zapraszamy wszystkich do pomocy celem sprawnego załadowania autokaru.

6. Wyjazd grupy wolontariuszy do Lwowa.

Wyjazd z Poznania sprzed szkoły ul. Łozowa 53 w dniu 30 listopada ok. godz. 21.00

Przyjazd do Lwowa w dniu 1 grudnia (sobota)

Wyładowanie autokaru w dniu 2 grudnia (niedziela) ok. godz. 18.00 (czas UA) kościół św. Antoniego (Dom Pielgrzyma).

Wydawanie darów oraz rozwożenie we Lwowie 2 do 5 grudnia.

5 grudnia wyjazd do Szczerca spotkanie z Polakami w Szczercu.

6 grudnia organizacja Mikołaja w kościele Marii Magdaleny we Lwowie.

Wyjazd ze Lwowa do Poznania w dniu 7 grudnia w godz. wieczornych. Przewidywany przyjazd do Poznania 8 grudnia w godz. rannych

7. Komunikaty

  1. Informujemy, że jest możliwość dokonania wpłaty ? darowizny na rzecz naszej akcji za pośrednictwem specjalnie utworzonej ?ZRZUTKI? na profilu ?Zrzutka.pl?
  2. Oczekujemy na wolontariuszy w bazie ul. Łozowa 53 (szczegóły pkt 4)

WYCIECZKA DO LWOWA

Informujemy, że jest jeszcze kilka wolnych miejsc na wycieczkę do Lwowa, towarzyszącą akcji charytatywnej ,,Serce dla Lwowa”. Wyjeżdżamy 1 grudnia wieczorem, po zapakowaniu darów do autokarów, z bazy akcji na Dębcu. Powrót do Poznania 9 grudnia (wyjazd ze Lwowa 8 grudnia wieczorem).
Uczestnicy wycieczki ponoszą koszt w wysokości 750,- zł. Cena zawiera: przejazd, wyżywienie (śniadanie i obiadokolacja), ubezpieczenie, zakwaterowanie, opiekę pilota, zwiedzanie Lwowa. Nie zawiera ewentualnych wstępów do muzeum (kilka hrywien) oraz biletu do Opery (ok.40,- zl).
Zainteresowanych prosimy o kontakt z p. Katarzyną Kwinecką (tel. 502 270 610).

Za Zarząd poznańskiego Oddziału TML i KPW

Katarzyna Kwinecka – wiceprezes

Wyjazd do Lwowa

Podajemy wykaz osób wyjeżdżających do Lwowa na uroczystości 360 rocznicy ślubów Jana Kazimierza w Katedrze Lwowskiej. Ze względu na ochronę danych osobowych podajemy pierwszą literę nazwiska:

1.   Maria A.            Poznań
2.   Andrzej K.         Poznań
3.   Henryk B.          Poznań
4.   Teresa B.          Poznań
5.   B. B.                  Poznań
6.   Patrycja C.        Środa Wlkp.
7.   Stanisław C.     Poznań
8.   Julia D.              Poznań
9.   Józef D.            Chludowo
10. Elżbieta F.        Środa Wlkp
11. Janusz F.          Poznań
12. Mariusz G.
13. Marzena G.       Poznań
14. Maria G.            Poznań
15. Ewa H.              Plewiska
16. Benigna J.         Poznań
17. Janusz J.           Poznań
18. Majchrzak J.      Poznań
19. Józef W.            Poznań
20. Aleksandra K.   Poznań
21. Anna K.            Szczecin
22. Jacek K.           Poznań
23. Łucja K.           Poznań
24. Halina K.         Środa Wlkp.
25. Ewa K.            Chludowo
26. Katarzyna K.  Poznań
27. Mateusz K.     Poznań
28. Paweł K.         Poznań
29. Adam L.          Poznań
30. Felicjan L.       Poznań
31. Bożena Ł.       Poznań
32. Maciej Ł.         Poznań
33. Tomasz Ł.       Poznań
34. Stanisław Ł.    Poznań
35. Wanda M.       Poznań
36. Igor M.           Poznań
37. Eugenia M.     Szamotuły
38. Jerzy M.          Szamotuły
39. K. N.               Poznań
40. Ł. N.               Poznań
41. Marian O.       Poznań
42. Adam P.         Czudec Podkarpacie
43. Wojciech P.    Suchy Las
44. ? P.                Luboń
45. Henryk P.       Luboń
46. Hanna P.       Poznań
47. Gabriela S.    Środa Wlkp.
48. Agnieszka S. Środa Wlkp.
49. Anna S.         Środa Wlkp.
50. Błażej S.
51. Jakub S.        Środa Wlkp.
52. Joanna S.      Środa Wlkp.
53. Hanna T.       Poznań
54. Tadeusz T.    Poznań
55. Teresa W.     Szczecin
56. Maria W.       Poznań
57. Michał W.      Poznań
58. Renata Z.      Poznań

 

Stanisław Łukasiewicz

SZCZEGÓŁOWY PROGRAM XIX DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU – INAUGURACJA WE LWOWIE

Program inauguracji XIX DNI Lwowa i Kresów w Poznaniu 7.04 do 10.04 we Lwowie

6.04. (środa)             ? wieczorem wyjazd do Lwowa: dojazd indywidualny do Przemyśla (zalecany PKP IC Poznań główny 22.35). W Przemyślu autokar sprzed dworca zawiezie do Lwowa.
7.04. (czwartek)       ? po południu zakwaterowanie w hotelu ?CB?ul. P.Orlika 5B, obiadokolacja
7.04. (czwartek)       ? ok. godz.17.30 wyjazd do centrum ?Wieczorny spacer po Lwowie?
8.04. (piątek)            ? przed południem ? zwiedzanie miasta z przewodnikiem
8.04. (piątek)            ? ok. godz. 17.00 spektakl w teatrze Wielkim, przed spektaklem zwiedzanie gmachu Opery z przewodnikiem
9.04. (sobota) godz. 10.00 ? Msza Św. w Katedrze Łacińskiej ? celebrowana przez metropolitę lwowskiego ks. arcybiskupa Mieczysław Mokrzyckiego
– Śpiew – połączone chóry m. Lwowa ? ?Echo? i ?Katedralny?,
– Odtworzenie ślubów króla Jana Kazimierza,
– Poświęcenie poznańskiej kopii obrazu Matki Boskiej Łaskawej,
9.04. (sobota) godz. 16.30 ? Teatr Młodego Widza (Lwów ul. Hniatiuka nr. 11) Inauguracja ?XIX Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu?:
– Wystąpienia okolicznościowe, wręczenie odznaczeń i wyróżnień,
– 1050 rocznica Chrztu Polski
– ?Poznań w okresie początków Państwowości Polski? ? prelekcja okolicznościowa
– Występ Chóru Echo ze Lwowa pod dyr. Edwarda Kuca
– Występ młodzieży Gimnazjum im. Orląt Lwowskich z Poznania
– Wystawa okolicznościowa związana z 1050 rocznicą Chrztu Polski

10.04. (niedziela)      ? przed południem Msza św. w kościele św. Marii Magdaleny
? następnie zwiedzanie cmentarza Łyczakowskiego i cmentarza Obrońców Lwowa
10.04. (niedziela)      ? po obiedzie wyjazd do Przemyśla i pociągu do Poznania
11.04 (poniedziałek) ? godz. 6.02 planowy przyjazd do Poznania

Koszt :
Autokar z Przemyśla po Lwowie i powrót do Przemyśla, 3 noclegi z wyżywieniem 2 x dziennie, 2 dodatkowe obiady, bilet do Teatru Wielkiego, pilot ? przewodnik, – całość 350 zł.
Płatne do 15 lutego w wysokości 100,- (opłata gwarancyjna) na konto TMLiKPW (mBank konto nr 06 1020 4027 0000 1302 0293 3455), pozostała część – 250,- zł. przed wyjazdem również na konto.

Uwagi:
1. Czas podany dotyczy danej strefy czasowej (ukraiński 1 godz. do przodu).
2. Repertuar teatru Wielkiego znany będzie dopiero w lutym i zostanie podany.
3. Autokar liczy ok. 50 miejsc, decyduje kolejność zgłoszeń ? wpłat opłaty gwarancyjnej.
4. Harmonogram może ulec niewielkim zmianom czasowym.
5. Autokar pozostaje we Lwowie do naszej dyspozycji.
6. Możliwość indywidualnego zwiedzania i przejazdów do centrum poza wyjazdami zorganizowanymi.
7. Pilot-przewodnik towarzyszy nam przez cały okres od 7.04 do opuszczenia hotelu przed wyjazdem, służy wszystkim radą i informacjami.
Prosimy odwiedzać stronę www.lwowiacy.pl, na której publikujemy wszystkie ewentualne zmiany i kolejne komunikaty.

W wypadku dodatkowych informacji i szczegółów tel. 502-243-385.

Stanisław Łukasiewicz

XIX DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU

W 2016 r. przypadają ważne rocznice związane z historią Polski. Obchodzić będziemy 1050-lecie Chrztu Polski, 360 rocznicę ślubowania Jana Kazimierza w Katedrze we Lwowie i 75 rocznicę zamordowania przez hitlerowców profesorów lwowskich.
Kolejne XIX Dni Lwowa i Kresów rozpoczniemy we Lwowie. Planowany wyjazd z Poznania do Lwowa nastąpi 30 marca, powrót 4 kwietnia.

Program obchodów we Lwowie:
31.03. Po południu – Spotkanie ze Lwowem ? spacer po starej części Lwowa
01.04. Przed południem – Udział we Mszy Św. celebrowanej przez ab. Mieczysława Mokrzyckiego
– Przypomnienie tekstu ślubowania ? Polski Teatr Ludowy we Lwowie
– Chór Echo (lwowski chór pod dyr. E. Kuca) ? koncert
01.04. Po południu – inauguracja XIX Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu z udziałem gości z polskich środowisk kulturalno?oświatowych i organizacyjnych Lwowa (Szkoła Średnia nr 24 we Lwowie)
– Program artystyczny w wykonaniu poznańskiej młodzieży oraz Chóru ?Echo?
– Wystawa – Poznań w roku Jubileuszu Chrztu Państwa Polskiego
– Spotkania indywidualne ? zaproszenia itp.
02.04. Przed południem – Program turystyczny ? Zwiedzanie Lwowa z przewodnikiem
02.04. Po południu – Spektakl w Teatrze Wielkim we Lwowie
03.04. Przed południem – Zwiedzanie cmentarza Łyczakowskiego, udział we Mszy Św. na cmentarzu Obrońców Lwowa (tylko w przypadku ładnej pogody)
Po południu – wyjazd do Poznania (powrót w godzinach rannych)

Program obchodów w Poznaniu:
15.04. Przed południem – Piknik Lwowski Stary Rynek
18.04. Po południu – Prelekcja ? Lwów w 1050 letniej historii Polski
– Wystawa ?Piękno Lwowa? oraz wspomnienia z pobytu we Lwowie
17.09. Przed południem – Prelekcja nt. zamordowania profesorów lwowskich w 75 rocznicę dramatu
17.09. Po południu – udział we Mszy Św. oraz oddanie hołdu pomordowanym i wypędzonym z Kresów pod pomnikiem Katynia i Sybiru
Koncert okolicznościowy w wykonaniu młodych artystów.
Zgłoszenia chętnych członków Towarzystwa, rodzin, znajomych itp. na wyjazd do Lwowa przyjmujemy do końca stycznia 2016 roku.
Orientacyjny koszt (licząc początek i koniec w Przemyślu) ? 500 zł.
Zgłoszenie należy potwierdzić wpłatą gwarancyjną w wys. 100,- zł. dokonaną na konto Towarzystwa lub osobistą w siedzibie Towarzystwa. Zapisu można dokonać także 10 stycznia o godz. 16.00 w Domu Polonii na Starym Rynku 51 podczas spotkania sprawozdawczo-wyborczego i Salonu Lwowskiego.

Hanna Dobias-Telesińska

WYCIECZKA NA KRESY

WYCIECZKA NA KRESY

Z OKAZJI XXV-LECIA TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW LWOWA

I KRESÓW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH W POZNANIU

ŻÓŁKIEW – KRZEMIENIEC – LWÓW

 

 Ramowy program wycieczki

1. DZIEŃ   31. 05. 2014 (SOBOTA)

Ok. 04:00 Poznań: spotkanie Uczestników i wyjazd na trasę wycieczki. Przejazd w kierunku przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, obiad na trasie przejazdu. Przekroczenie granicy, przejazd do ŻÓŁKWI – kościół Św. Wawrzyńca, synagoga, kościół Dominikanów, zamek, Brama Krakowska i Zwierzyniecka * zakwaterowanie w hotelu, * obiadokolacja * nocleg.

2. DZIEŃ   01. 06. 2014 (NIEDZIELA)

Śniadanie. Wykwaterowanie. Wyjazd na trasę zwiedzania: OLESKO – zamek Daniłowiczów i Sobieskich  PODHORCE – pałac-forteca Koniecpolskich i Rzewuskich, kościół św. Józefa, dawna karczma. POCZAJÓW – zespół budynków Ławry Poczajowskiej – prawosławne sanktuarium z Cudowną Ikoną i podziemnymi świątyniami. KRZEMIENIEC – wejście na Górę Królowej Bony – obejrzenie ruin zamku i panoramy miasta, zespół zabudowań d. Liceum Krzemienieckiego z kościołem, Dwaj Bracia, Muzeum Juliusza Słowackiego *. zakwaterowanie w hotelu w Krzemieńcu* . Obiadokolacja *  nocleg.

3. DZIEŃ   02. 06. 2014 (PONIEDZIAŁEK)

Śniadanie. Wykwaterowanie. Wyjazd na trasę zwiedzania: WIŚNIOWIEC – zamek Wiśniowieckich, park krajobrazowy. ZBARAŻ – zamek i zespół klasztorny bernardynów. SKAŁAT – pozostałości zamku XVII w. HUSIATYN – cerkiew św. Onufrego z XVI w., synagoga, klasztor bernardynów. SKAŁA PODOLSKA – ruiny zamku Lanckorońskich z XVI w. *  Przyjazd do KAMIEŃCA PODOLSKIEGO, obiadokolacja.  * Zakwaterowanie *  nocleg.

4. DZIEŃ  03. 06. 2014 (WTOREK)

Śniadanie. Zwiedzanie KAMIEŃCA PODOLSKIEGO – zamek-twierdza, Brama Stefana Batorego, Brama Polska, ratusz na Rynku Polskim, katedra rzymskokatolicka śś. Piotra i Pawła, Studnia Ormiańska, zespół klasztorny dominikanów, kościół Trynitarzy, Mosty Turecki * OKOPY ŚWIĘTEJ TRÓJCY– widoki na doliny Dniestru i Zbrucza, Brama Kamieniecka, ruiny kamiennego kościoła Św. Trójcy * CHOCIM – zamek-twierdza * Powrót do Kamieńca Podolskiego. * obiadokolacja *  nocleg.

5.DZIEŃ  04. 06. 2014 (ŚRODA)

Śniadanie, JAZŁOWIEC (klasztor Sióstr Niepokalanej) * BUCZACZ (Kościół Matki Boskiej Szkaplerznej, ratusz, ruiny zamku), * STANISŁAWÓW (Ratusz, Fara, katedra Greckokatolicka Zmartwychwstania, kościół jezuitów, kościół Ormiański),   * obiadokolacja * nocleg

6. DZIEŃ  05. 06. 2014 (CZWARTEK)

godz. 07:00 Śniadanie * zwiedzanie LWOWA. * spotkanie z przewodnikiem, spacer po Starym Mieście: Wały Gubernatorskie, Baszta Prochowa, pomnik Fedorowa, Arsenał Miejski, ul. Ruska, rynek: studnie, kamieniczki, ratusz, Plac Mariacki, pomnik A. Mickiewicza, Uniwersytet J. Kazimierza, dom Cztery Pory Roku, kamienice kupieckie. Zwiedzanie cerkwi Wołoskiej, katedry łacińskiej, kaplicy Boimów. Spacer zabytkowymi uliczkami Lwowa m.in. dzielnica ormiańska – zwiedzanie zespołu katedry ormiańskiej. Zwiedzanie budynku opery lwowskiej * obiadokolacja *  nocleg.

7. DZIEŃ  06. 06. 2014 (PIĄTEK)

Śniadanie * wykwaterowanie. Czas wolny na Starym Mieście do dyspozycji uczestników. ok. 12:30 obiad, wyjazd w drogę powrotną do Polski przez przejście graniczne Rawa Ruska – Hrebenne. * przyjazd do miejsc wsiadania w godzinach nocnych.

ŚWIADCZENIA:

Zakwaterowanie:  hotele ***,  pok. 2,3-osob. z łazienkami

1 x nocleg – Żółkiew 

1 x nocleg – Krzemieniec (pensjonat) 

2 x nocleg – Kamieniec Podolski 

2 x nocleg – Lwów  

Wyżywienie:

6 śniadań, 5 obiadokolacji,  2 obiady

Pilot – na czas trwania wycieczki

Przewodnik po Ukrainie

Bilety wstępu: Olesko, Poczajów, Wiśniowiec – zamek,  Zbaraż – zamek, Kamieniec Podolski – twierdza, Chocim – zamek, Lwów – kaplica Boimów, katedra ormiańska, opera lwowska

Autokar – BAR-DVD-WC-KL

Opłata wjazdowa

Ubezpieczenie KL – 10 tys. Euro, – NNW – 7 tys. pln,  do 800,- zł.  – bagaż

CENA:          1.440,- zł.    x      40 osób

1.500,- zł.    x      36 osób

UWAGI:

1. W Poczajowie każda Pani musi mięć długą spódnice i chustkę  na głowie

2. Wybierając się na Ukrainę każdy musi mieć ważny paszport

3. Pokoje jednoosobowe dodatkowo płatne

Zapisy na wycieczkę  do końca października (liczba miejsc ograniczona: 36 lub 40 os. – decyduje kolejność zgłoszeń. Pierwszeństwo mają członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wszchodnich. Zgłoszenia i płatności przyjmuje Włodzimierz Matkowski w każdą środę w siedzibie Towarzystwa w CK Zamek ul. Św. Marcin pok. 336, w godzinach 16.00 – 17.00. Wpisowe 100,- zł. Przy zapisie prosimy podać nr telefonu, pod którym będzie można ustalać szczegóły odnośnie wyjazdu.

Płatności można rozłożyć na raty, płatne także przelewem na konto: 06 1020 4027 0000 1302 0293 3455. W tytule prosimy podać ,,Wycieczka na Kresy” oraz swoje imię i nazwisko.

1 rata do końca XII 2013 r. –  300,- zł.
2 rata do końca II 2014 r. – 300,- zł. (lub 500,- zł , do wyboru)
3 rata do końca IV 2014 r. – 800,- zł. (albo odpowiednio 600,- zł.)
Raty wyliczone są dla ceny wycieczki przy 36 osobach (1.500,- zł). W przypadku zgłoszenia 40 osób, ostatnia rata będzie mniejsza o 60,- zł.

 

ŻYCZYMY UDANEJ WYCIECZKI

I WIELU MIŁYCH WRAŻEŃ

SENTYMENTALNA PODRÓŻ DO LWOWA

Sentymentalną  podróż  do  Lwowa w dniach 13.09 – 16.09.2012 r. oraz możliwość obejrzenia najsłynniejszej opery Giacommo Pucciniego „Tosca” w lwowskim Teatrze Wielkim proponuje Biuro Podróży „Metro” z Wrocławia:

50-034 Wrocław  ul. Bałuckiego 10/1A

tel. 71/780-46-22      tel/fax 71/780 58 01      e-mail:bpmetro@wp.pl      www.bpmetro.pl

 

Program wyjazdu:                                

1. DZIEŃ: Wyjazd z Wrocławia w godzinach porannych. Przejazd przez Kraków, Rzeszów, Przemyśl, po drodze krótkie postoje sanitarne.  Przekroczenie granicy w Medyce. Przyjazd do Lwowa, zakwaterowanie w hotelu.  Obiadokolacja, nocleg.

2. DZIEŃ: śniadanie. Zwiedzanie LWOWA z przewodnikiem: Rynek  z  Kamienicą  Królewską i Czarną, Katedra ormiańska, kaplica Boimów;  kościoły: dominikanów, jezuitów, bernardynów; Cerkiew Wołoska, grekokatolicka katedra św. Jura, kościół św. Elżbiety, Opera Lwowska (zwiedzanie wnętrz). Cmentarz  Łyczakowski i Orląt Lwowskich oraz ekumeniczna msza św. na cmentarzu. Obiadokolacja, czas wolny na spacer lub odpoczynek. Nocleg.

3. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd na Wysoki Zamek (panorama miasta)  z Kopcem Unii Lubelskiej, Wzgórza Wóleckie – miejsce  mordu profesorów lwowskich. Dalej zwiedzanie miasta: Ossolineum, pałac Potockich, Uniwersytet, kasyno szlacheckie. Czas wolny na chwile relaksu w jednej z lwowskich kawiarenek na starówce lub spacer i zakupy pamiątek.  Obiadokolacja. Dla chętnych – wyjście do Opery Lwowskiej na spektakl „Tosca” – jedno z najpopularniejszych dzieł G. Pucciniego.  Nocleg.

4. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do Polski.  Po drodze  przerwa na ciepły posiłek. Powrót do Wrocławia w godzinach wieczornych.

 CENA:           690,- zł. 

ŚWIADCZENIA:

  • Przejazd komfortowym autokarem  (barek, video, WC, klimatyzacja)
  • Zakwaterowanie:  3  noclegi w hotelu **/***, pok. 2-,3-os. z łazienkami
  • Wyżywienie: 3 śniadania, 3 obiadokolacje oraz  ciepły posiłek w drodze powrotnej
  • Opieka pilota
  • Ubezpieczenie NNW, KL

 Uwaga:

Cena wycieczki nie obejmuje biletów wstępów do zwiedzanych obiektów, miejscowych przewodników ( 20 EURO), ceny biletu do Opery (dla chętnych) –  85,- zł. ( parter,  rząd 7, 8 ) lub 45,- zł. (balkon  rząd 3 , 5 ).

Wycieczka do Lwowa

Relacja pana Marka Rezlera z wycieczki do Lwowa na wiosnę 2008 r.

LWÓW  –  MIASTO,   KTÓREGO   TRZEBA  I   WARTO   SIĘ   UCZYĆ

Marek Rezler

      Nie pochodzę z Kresów i nie zamierzam się zgrywać na Kresowiaka; jedynie po 1863 roku w wyniku powstania styczniowego, na Wschodzie powstała oddzielna gałąź mej rodziny. Kiedy jednak przed rokiem zaproponowano mi współpracę z poznańskim oddziałem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, przystałem na to, choć początkowo z pewnymi oporami i bez przekonania, bo spraw wschodnich najwyraźniej „nie czuję”. Potem była audycja studyjna w Telewizji ELSAT, w cyklu „W Labiryncie Historii”, kolejne spotkania, drobne prace na rzecz Towarzystwa – i zdecydowałem się dołączyć. Ujęła mnie w tej organizacji rzadko dziś spotykana atmosfera spotkań, stosunki panujące pomiędzy osobami niegdyś pozbawionymi rodzinnych stron, ogólna, szczera serdeczność i życzliwość. Przede wszystkim kierowała mną i nadal kieruje ogromna ciekawość ludzi, ich charakterów,  doświadczeń  i miejsc, z którymi tak silnie wciąż są związani. Będą więc to refleksje osoby stojącej z boku, patrzącej na te sprawy bardziej rzeczowo i z dystansem – co Koleżanki i Koledzy z Towarzystwa, mam nadzieję, mi wybaczą.

      Wielkim doświadczeniem i przygodą był dla mnie wyjazd do Lwowa pomiędzy 27 kwietnia i 1 maja 2008 roku. Dzięki cennemu a życzliwemu sponsoringowi p. dr. Romana Dawida Taubera, Rektora Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii, można było zorganizować wyprawę do dawnej stolicy Małopolski Wschodniej, z darami dla mieszkających tam Polaków. Jest to akcja charytatywna prowadzona przez Towarzystwo już od wielu lat, serdecznie a z wdzięcznością przyjmowana przez ludzi żyjących za granicą często w naprawdę trudnych warunkach. Dla osób, które jeszcze nie znały Lwowa zorganizowano grupę, która została oprowadzona po najważniejszych miejscach i obiektach miasta.

      Pojechałem głównie po to, by się uczyć. Nieznanych mi dotąd stron i ludzi, porównać swoją dotychczasową wiedzę z realiami Kresów, wyprowadzić wnioski. A wszystko odbyło się we wspaniałej atmosferze. Jechaliśmy wygodnym autokarem, zamieszkaliśmy w hotelu „George” przy placu Adama Mickiewicza (a więc w centrum miasta), przewodniczką zaś była przemiła i wielce kompetentna Pani Iza – córka nestora przewodników lwowskich.

      Lwów, stare miasto położone na skrzyżowaniu newralgicznych szlaków handlowych, zawsze był nieco kosmopolityczny, matecznikiem wielu kultur, języków i religii. Administracyjnie wchodząc w skład Korony, od tej strony zawsze był bardziej polski niż Wilno – odwieczna stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego (co prawda kulturalnie znacznie spolonizowane). Narodowości licznie zaludniające Lwów, żyły na ogół zgodnie – aż do 1 listopada 1918 roku, gdy z inicjatywy administracji dogorywającej monarchii Habsburgów, odrodzono konflikty narodowe i uruchomiono nienawiści, dotychczas ukrywane lub może nawet nieuświadamiane. Od tej strony spokoju nie ma tam do dziś, owe niepokoje tlą się podskórnie, podsycane pamięcią krwawego dramatu z lat 1942 – 1948. W niczym to jednak nie zmieni faktu, że w latach 1867 – 1918 Lwów był stolicą Galicji, Małopolski Wschodniej, tchnął wielkim światem i echem Wiednia – w odróżnieniu od hieratycznego, zapatrzonego w przeszłość, ale też zapyziałego, nieco obskuranckiego a klerykalnego Krakowa.

      Odruchowo zacząłem porównywać Lwów z oglądanym kilka miesięcy wcześniej Wilnem. Tam było wypreparowane z miasta zabytkowe centrum, dopięte niemal na ostatni guzik, nastawione na reklamę i chwałę w oczach gości i turystów – i dalekie od bogactwa obrzeża stolicy Litwy. Tutaj, we Lwowie, zgrzebność widoczna jest niemal na każdym kroku. Gdyby usunąć samochody i niektóre zewnętrzne elementy naszych czasów, przenieślibyśmy się w czasy Franciszka Józefa I, ery autonomicznej i w epokę Dwudziestolecia międzywojennego. Te same, fascynujące secesją kamienice, ta sama kostka brukowa (asfaltu nie jest tam wiele), te same stare a monumentalne pałace i gmachy rządowe. Te same, charakterystyczne świątynie, wieże, dachy i podwórza. Lwów nie był zniszczony działaniami wojennymi, nie trzeba więc było odbudowywać miasta. Zatem główna część historycznego centrum przetrwała w niewiele zmienionym stanie – tylko z wyraźnie widocznym zębem czasu. Widać, że przez kilka dziesięcioleci niewiele zrobiono dla zabezpieczenia miejsc i domów, a dziś ogromnie trudno nadrobić powstałe zaległości. Z zewnątrz jeszcze wszystko jako tako wygląda, często jednak lepiej nie zaglądać na podwórka i do starych mieszkań, które najpierw przeszły przez falę realizowania „aktu sprawiedliwości dziejowej”, a potem nie miał ich kto remontować i konserwować. Remont i konserwacja wszystkiego od razu, jest dziś niemożliwa, pozostaje bolesny wybór – co się i czyni, ale nierzadko w połączeniu z usuwaniem elementów polskich.

    Całkowicie za to zmienił się skład ludności Lwowa. W okresie międzywojennym Polacy stanowili około 3/4 mieszkańców miasta – trzeciego pod względem wielkości (po Warszawie i Łodzi) w Rzeczypospolitej. Dziś jest to zaledwie jeden procent. Inna mowa na ulicach i w lokalach, język polski dominuje tylko w kilku punktach miasta – a i to przeważnie w miejscach, które odwiedzają czasowi przybysze z Polski. Nic dziwnego, dochód z turystyki zza Sanu jest ogromnym zastrzykiem dla finansów Lwowa i jego mieszkańców. Zatem raczej nie spotyka się demonstrowania niechęci wobec Polaków – inaczej niż poza miastem, gdzie miejscowa ludność ukraińska zachowuje się co najmniej nieufnie, tak, jak nasi mieszkańcy ziem zachodnich i północnych, gdy nagle pojawi się tam przybysz z Niemiec. Wyraźnie jednak Ukraińcy patrzą na nas uważnie, a tu i ówdzie widać przejawy akcentowania ukraińskości miasta – często w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. Jednym z głównych bohaterów Lwowa jest Stepan Bandera: ma tu swoją ulicę, pomnik przy kościele św. Elżbiety, jest patronem politechniki. Jeden z czołowych dowódców UPA, Roman Szuchewycz, osławiony „Taras Czuprinka” patronuje arterii komunikacyjnej i jest bohaterem tablicy pamiątkowej umieszczonej… na ścianie polskiej szkoły. W księgarni można zobaczyć reklamę książki o Ukraińskiej Powstańczej Armii, która „powinna być w każdym ukraińskim domu”, a zaraz obok jest mapa wskazująca zasięg plemion ukraińskich we wczesnym średniowieczu aż po… Prosnę. Wydarzenia z końca 1918 roku (traktowane przez Ukraińców jako powstanie narodowe) akcentowane są, w odpowiedniej formie, na tablicach pamiątkowych, przy których co pewien czas gromadzą się na swoich  masówkach i wiecach wielce tu honorowani weterani UPA. Jedno z takich spotkań na Prospekcie Swobody mogliśmy zobaczyć 28 kwietnia; ujawnienie polskiego pochodzenia mogłoby się tam zakończyć raczej niemile… A uważać trzeba, bo dzisiejsi lwowianie znają, a przynajmniej rozumieją język polski; alergicznie za to reagują (inaczej niż starsi i średni wiekiem Litwini) na język rosyjski. Na bazarach można kupić nawet T-shirty z jednoznacznymi hasłami na ten temat. O „Lachach” raczej bez wyraźnej potrzeby się nie wspomina, o „Moskalach” – i owszem. Niemal zawsze w pejoratywnym kontekście. Ale i nas, w kwietniu 2008 roku spotykały różne niespodzianki. Już celnik na granicy, po zapoznaniu się z nazwą hotelu, w którym się zatrzymamy, stwierdził sugestywnie: „Bohaty ludzi, w „Żorż” jedut”. No i staliśmy bezczynnie dwie godziny… Nie dostalibyśmy się do wnętrza Kasyna Ziemiańskiego, bez nieformalnej opłaty od osoby, strażnicy zaś przy Politechnice, na widok zbliżającej się naszej grupy, pośpiesznie przystąpili do zamykania bramy wjazdowej. W sklepach przyjmowani byliśmy grzecznie i życzliwie, ale przed Cmentarzem Łyczakowskim autobus obskoczyli chłopcy domagający się pieniędzy… i radośnie klaszczący, gdy kierowca autokaru miał kłopot z wyjazdem z parkingu. Były więc miejsca i miejsca, ludzie i ludzie.

      Znana, a wciąż gorąca jest we Lwowie sprawa wydarzeń z przełomu lat 1918 – 1919 i Cmentarza Orląt Lwowskich na Łyczakowie. Po latach celowej dewastacji i wandalizmu wreszcie pozwolono uporządkować i choćby częściowo zrekonstruować nekropolię – ale z równoległym, bardzo podobnym w formie cmentarzem żołnierzy ukraińskich. Tu zaglądają niemal wyłącznie Polacy – przede wszystkim ci przybyli z kraju. Między polskie groby na Cmentarzu Łyczakowskim licznie wkroczyły dość charakterystyczne stele – nagrobki notabli ukraińskich, lokatorów zmieniły też niektóre wiekowe grobowce. Powoli zachodzi potrzeba uruchomienia na większą niż dotąd skalę, akcji ratowania pomników na tej nekropolii. Konserwacji wymagają nawet niektóre nagrobki słynnych działaczy polskich, a wzruszający pomnik nagrobny Artura Grottgera porasta mech; niektóre napisy na nim są już prawie niewidoczne.

      Prawie nic już nie pozostało z charakterystycznej przedwojennej atmosfery Lwowa rozśpiewanego, „luzackiego”, trochę cwaniackiego, czasem szemranego, w specyficzny sposób szarmanckiego – ale i silnego intelektualnie, z mocną pozycją wielu nauk, m.in. matematyki, historii, nauk technicznych. Jedynie na Prospekcie Swobody wieczorami skrzykują się spontanicznie grupy przypadkowych przechodniów, którzy stojąc w kole, wcale składnie śpiewają ukraińskie pieśni narodowe – patriotyczne, ale nie agresywne nacjonalistycznie. Tu i ówdzie widać też szachistów grających na ławce w parku,  otoczonych wianuszkiem kibiców – wyłącznie mężczyzn.

      Polskość Lwowa tkwi w zabytkowej sferze materialnej miasta, lecz już nie w ludnościowej. Dzisiejszy Lwów to miasto, w którym nie wolno mieszać przeszłości z teraźniejszością, o ile nie chcemy stworzyć mieszaniny wybuchowej, która doprowadzi do zniszczenia tych resztek polskości etnicznej, jakie tam jeszcze pozostały. Smutna też jest inna refleksja: ten sam los nieuchronnie czeka i Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich, gdy odejdą ostatni, urodzeni w tamtych stronach. Nadzieją kontynuacji tradycji jest zaangażowanie druhen i druhów ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej – ale nie będzie to już ten duch, co obecnie, będzie to bardziej działanie na przekór, próba cofania historii – a nie ważenie stanowisk i krzewienie zgody. Także we Lwowie stopniowo wygasa Polska etniczna, nie ma tam (podobnie zresztą jak w Wilnie) silnej polskiej inteligencji, która byłaby w stanie zorganizować prężny ruch narodowy. Działają polskie organizacje i towarzystwa, które czynią wszystko, by podtrzymać nasze tradycje, ale muszą bardzo uważać w obliczu realiów, z którymi mają na co dzień do czynienia. Istnieje nawet pewien rozdźwięk pomiędzy Ukrainą centralną i wschodnią z Kijowem, nastawioną proeuropejsko i daleką od nacjonalizmu – a Ukrainą zachodnią, konsekwentnie kultywującą tradycje UPA. Ten tygiel kipi podskórnie, tylko od czasu do czasu widać pojedyncze, dość jednoznaczne sygnały i trzeba bardzo uważać, by para z tego kotła nie wydostała się szeroką falą na zewnątrz. W tych właśnie realiach funkcjonują lwowscy Polacy – i członkowie Towarzystwa udzielający im wsparcia. Zrozumiały żal, irytacja, gorycz, tęsknota za utraconymi ziemiami ojczystymi, nie zmienią twardych realiów czasu. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się być możliwie szybkie przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej, co otworzy drogę wzajemnym kontaktom i być może choć trochę zatrze dzielące różnice i zaszłości. Nie podział na moje i twoje, lecz świadomość,  że to jest nasze, może doprowadzić do harmonii. W tej chwili bowiem mamy do czynienia z koniunkturalizmem politycznym i hipokryzją, gdy Rosji bez końca (skądinąd słusznie) wypominamy Katyń i łagry, ale o rzezi wołyńskiej, o potwornych wyczynach banderowców na Kresach Południowo-Wschodnich zachowuje się dyplomatyczne milczenie. A przecież są to kwestie nieporównywalne. Czy sprawy te kiedyś zostaną uregulowane? Z pewnością. Ale na pewno przełom na przyszłość można widzieć w Unii Europejskiej.

      A ja do Lwowa na pewno jeszcze pojadę. Nie raz i nie dwa razy. Tego miasta naprawdę trzeba i warto się uczyć.

 

Lwów – miasto, którego trzeba i warto się uczyć

Nie pochodzę z Kresów i nie zamierzam się zgrywać na Kresowiaka; jedynie po 1863 roku w wyniku powstania styczniowego, na Wschodzie powstała oddzielna gałąź mej rodziny. Kiedy jednak przed rokiem zaproponowano mi współpracę z poznańskim oddziałem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich, przystałem na to, choć początkowo z pewnymi oporami i bez przekonania, bo spraw wschodnich najwyraźniej „nie czuję”. Potem była audycja studyjna w Telewizji ELSAT, w cyklu „W Labiryncie Historii”, kolejne spotkania, drobne prace na rzecz Towarzystwa – i zdecydowałem się dołączyć. Ujęła mnie w tej organizacji rzadko dziś spotykana atmosfera spotkań, stosunki panujące pomiędzy osobami niegdyś pozbawionymi rodzinnych stron, ogólna, szczera serdeczność i życzliwość. Przede wszystkim kierowała mną i nadal kieruje ogromna ciekawość ludzi, ich charakterów,  doświadczeń  i miejsc, z którymi tak silnie wciąż są związani. Będą więc to refleksje osoby stojącej z boku, patrzącej na te sprawy bardziej rzeczowo i z dystansem – co Koleżanki i Koledzy z Towarzystwa, mam nadzieję, mi wybaczą.

Wielkim doświadczeniem i przygodą był dla mnie wyjazd do Lwowa pomiędzy 27 kwietnia i 1 maja 2008 roku. Dzięki cennemu a życzliwemu sponsoringowi p.  dr. Romana Dawida Taubera, Rektora Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii, można było zorganizować wyprawę do dawnej stolicy Małopolski Wschodniej, z darami dla mieszkających tam Polaków. Jest to akcja charytatywna prowadzona przez Towarzystwo już od wielu lat, serdecznie a z wdzięcznością przyjmowana przez ludzi żyjących za granicą często w naprawdę trudnych warunkach. Dla osób, które jeszcze nie znały Lwowa zorganizowano grupę, która została oprowadzona po najważniejszych miejscach i obiektach miasta.

Pojechałem głównie po to, by się uczyć. Nieznanych mi dotąd stron i ludzi, porównać swoją dotychczasową wiedzę z realiami Kresów, wyprowadzić wnioski. A wszystko odbyło się we wspaniałej atmosferze. Jechaliśmy wygodnym autokarem, zamieszkaliśmy w hotelu „George” przy placu Adama Mickiewicza (a więc w centrum miasta), przewodniczką zaś była przemiła i wielce kompetentna Pani Iza – córka nestora przewodników lwowskich.

Lwów, stare miasto położone na skrzyżowaniu newralgicznych szlaków handlowych, zawsze był nieco kosmopolityczny, matecznikiem wielu kultur, języków i religii. Administracyjnie wchodząc w skład Korony, od tej strony zawsze był bardziej polski niż Wilno – odwieczna stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego (co prawda kulturalnie znacznie spolonizowane). Narodowości licznie zaludniające Lwów, żyły na ogół zgodnie – aż do 1 listopada 1918 roku, gdy z inicjatywy administracji dogorywajacej monarchii Habsburgów, odrodzono konflikty narodowe i uruchomiono nienawiści, dotychczas ukrywane lub może nawet nieuświadamiane. Od tej strony spokoju nie ma tam do dziś, owe niepokoje tlą się podskórnie, podsycane pamięcią krwawego dramatu z lat 1942 – 1948. W niczym to jednak nie zmieni faktu, że  w latach 1867 – 1918 Lwów był stolicą Galicji, Małopolski Wschodniej, tchnął wielkim światem i echem Wiednia – w odróżnieniu od hieratycznego, zapatrzonego w przeszłość, ale też zapyziałego, nieco obskurackiego a klerykalnego Krakowa.

Odruchowo zacząłem porównywać Lwów z oglądanym kilka miesięcy wcześniej Wilnem. Tam było wypreparowane z miasta zabytkowe centrum, dopięte niemal na ostatni guzik, nastawione na reklamę i chwałę w oczach gości i turystów – i dalekie od bogactwa obrzeża stolicy Litwy. Tutaj, we Lwowie, zgrzebność widoczna jest niemal na każdym kroku. Gdyby usunąć samochody i niektóre zewnętrzne elementy naszych czasów, przenieślibyśmy się w czasy Franciszka Józefa I, ery autonomicznej i w epokę Dwudziestolecia międzywojennego. Te same, fascynujące secesją kamienice, ta sama kostka brukowa (asfaltu nie jest tam wiele), te same stare a monumentalne pałace i gmachy rządowe. Te same, charakterystyczne świątynie, wieże, dachy i podwórza. Lwów nie był zniszczony działaniami wojennymi, nie trzeba więc było odbudowywać miasta. Zatem główna część historycznego centrum przetrwała w niewiele zmienionym stanie – tylko z wyraźnie widocznym zębem czasu. Widać, że przez kilka dziesięcioleci niewiele zrobiono dla zabezpieczenia miejsc i domów, a dziś ogromnie trudno nadrobić powstałe zaległości. Z zewnątrz jeszcze wszystko jako tako wygląda, często jednak lepiej nie zaglądać na podwórka i do starych mieszkań, które najpierw przeszły przez falę realizowania  „aktu sprawiedliwości dziejowej”, a potem nie miał ich kto remontować i konserwować. Remont i konserwacja wszystkiego od razu, jest dziś niemożliwa, pozostaje bolesny wybór – co się i czyni, ale nierzadko w połączeniu z usuwaniem elementów polskich.

Całkowicie za to zmienił się skład ludności Lwowa. W okresie międzywojennym Polacy stanowili  około 3/4 mieszkańców miasta – trzeciego pod względem wielkości (po Warszawie i Łodzi) w Rzeczypospolitej. Dziś jest to zaledwie jeden procent. Inna mowa na ulicach i w lokalach, język polski dominuje tylko w kilku punktach miasta – a i to przeważnie w miejscach, które odwiedzają czasowi przybysze z Polski. Nic dziwnego, dochód z turystyki zza Sanu jest ogromnym zastrzykiem dla finansów Lwowa i jego mieszkańców. Zatem raczej nie spotyka się demonstrowania niechęci wobec Polaków – inaczej niż poza miastem, gdzie miejscowa ludność ukraińska zachowuje się co najmniej nieufnie, tak, jak nasi mieszkańcy ziem zachodnich i północnych, gdy nagle pojawi się tam przybysz z Niemiec. Wyraźnie jednak  Ukraińcy patrzą na nas uważnie, a tu i ówdzie widać przejawy akcentowania ukraińskości miasta – często w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. Jednym z głównych bohaterów Lwowa jest Stepan Bandera: ma tu swoją ulicę, pomnik przy kościele św. Elżbiety, jest patronem politechniki. Jeden z czołowych dowódców UPA, Roman Szuchewycz, osławiony  „Taras Czuprinka” patronuje arterii komunikacyjnej i jest bohaterem tablicy pamiątkowej umieszczonej… na ścianie polskiej szkoły.  W księgarni można zobaczyć reklamę książki o Ukraińskiej Powstańczej Armii „która powinna być w każdym ukraińskim domu”, a zaraz obok jest mapa wskazująca zasięg plemion ukraińskich we wczesnym średniowieczu aż po… Prosnę.  Wydarzenia z końca 1918 roku (traktowane przez Ukraińców jako powstanie narodowe) akcentowane są, w odpowiedniej formie, na tablicach pamiątkowych, przy których co pewien czas gromadzą się na swoich  masówkach i wiecach wielce tu honorowani weterani UPA. Jedno z takich spotkań na Prospekcie Swobody mogliśmy zobaczyć 28 kwietnia; ujawnienie  polskiego pochodzenia mogłoby się tam zakończyć raczej niemile… A uważać trzeba, bo dzisiejsi lwowianie znają, a przynajmniej rozumieją  język polski; alergicznie za to reagują (inaczej niż starsi i średni wiekiem Litwini) na język rosyjski. Na bazarach można kupić  nawet T-shirty z jednoznacznymi hasłami na ten temat. O „Lachach” raczej bez wyraźnej potrzeby się nie wspomina, o „Moskalach” – i owszem. Niemal zawsze w pejoratywnym kontekście. Ale i nas, w kwietniu 2008 roku spotykały różne niespodzianki. Już celnik na granicy, po zapoznaniu się z nazwą hotelu, w którym się zatrzymamy, stwierdził sugestywnie: „Bohaty ludzi, w ‚Żorż’ jedut”. No i staliśmy bezczynnie dwie godziny…   Nie dostalibyśmy się do wnętrza Kasyna Ziemiańskiego, bez nieformalnej opłaty od osoby, strażnicy zaś przy Politechnice, na widok zbliżającej się naszej grupy, pośpiesznie przystąpili do zamykania bramy wjazdowej. W sklepach przyjmowani byliśmy grzecznie i życzliwie, ale przed Cmentarzem Łyczakowskim autobus obskoczyli chłopcy domagający się pieniędzy… i radośnie klaszczący, gdy kierowca autokaru miał kłopot z wyjazdem z parkingu. Były więc miejsca i miejsca, ludzie i ludzie.

Znana, a wciąż gorąca jest we Lwowie sprawa wydarzeń z przełomu lat 1918 – 1919 i Cmentarza Orląt Lwowskich na Łyczakowie. Po latach celowej dewastacji i wandalizmu wreszcie pozwolono uporządkować i choćby częściowo zrekonstruować nekropolię – ale z równoległym, bardzo podobnym w formie cmentarzem żołnierzy ukraińskich. Tu zaglądają niemal wyłącznie Polacy – przede wszystkim ci przybyli z kraju. Między polskie groby na Cmentarzu Łyczakowskim licznie wkroczyły dość charakterystyczne stele – nagrobki notabli ukraińskich, lokatorów zmieniły też niektóre wiekowe grobowce. Powoli zachodzi potrzeba uruchomienia na większą niż dotąd skalę, akcji ratowania pomników na tej nekropolii. Konserwacji wymagają nawet niektóre nagrobki słynnych działaczy polskich, a wzruszający pomnik nagrobny Artura Grottgera porasta mech; niektóre napisy na nim są już prawie niewidoczne.

Prawie nic już nie pozostało z charakterystycznej przedwojennej atmosfery Lwowa rozśpiewanego, „luzackiego”, trochę cwaniackiego, czasem szemranego, w specyficzny sposób szarmanckiego – ale i silnego intelektualnie, z mocną pozycją wielu nauk, m.in. matematyki, historii, nauk technicznych. Jedynie na Prospekcie Swobody wieczorami skrzykują się spontanicznie grupy przypadkowych przechodniów, którzy stojąc w kole, wcale składnie śpiewają ukraińskie pieśni narodowe – patriotyczne, ale nie agresywne nacjonalistycznie. Tu i ówdzie widać też szachistów grających na ławce w parku,  otoczonych wianuszkiem kibiców – wyłącznie mężczyzn.

Polskość Lwowa tkwi w zabytkowej sferze materialnej miasta, lecz już nie w ludnościowej. Dzisiejszy Lwów to miasto, w którym nie wolno mieszać przeszłości z teraźniejszością,  o ile nie chcemy stworzyć mieszaniny wybuchowej, która doprowadzi do zniszczenia tych resztek polskości etniczej, jakie tam jeszcze pozostały. Smutna też jest inna refleksja: ten sam los nieuchronnie czeka i Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich, gdy odejdą ostatni, urodzeni w tamtych stronach. Nadzieją kontynuacji tradycji jest zaaangażowanie druhen i druhów ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej – ale nie będzie to już ten duch, co obecnie, będzie to bardziej działanie na przekór, próba cofania historii – a nie ważenie stanowisk i krzewienie zgody. Także we Lwowie stopniowo wygasa Polska etniczna, nie ma tam (podobnie zresztą jak w Wilnie) silnej polskiej inteligencji, która byłaby w stanie zorganizować prężny ruch narodowy. Działają polskie organizacje i towarzystwa, które czynią wszystko, by podtrzymać nasze tradycje, ale muszą bardzo uważać w obliczu realiów, z którymi mają na co dzień do czynienia. Istnieje nawet pewien rozdźwięk pomiędzy Ukrainą centralną i wschodnią z Kijowem, nastawioną proeuropejsko i daleką od nacjonalizmu – a Ukrainą zachodnią, konsekwentnie kultywującą tradycje UPA. Ten tygiel kipi podskórnie, tylko od czasu do czasu widać pojedyncze, dość jednoznaczne sygnały i trzeba bardzo uważać, by para z tego kotła nie wydostała się szeroką falą na zewnątrz. W tych właśnie realiach funkcjonują lwowscy Polacy – i członkowie Towarzystwa udzielający im wsparcia. Zrozumiały żal, irytacja, gorycz, tęsknota za utraconymi ziemiami ojczystymi, nie zmienią twardych realiów czasu. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się być możliwie szybkie przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej, co otworzy drogę wzajemnym kontaktom i być może choć trochę zatrze dzielące różnice i zaszłości. Nie podział na moje i twoje, lecz świadomość, że to jest nasze, może doprowadzić do harmonii. W tej chwili bowiem mamy do czynienia z koniunkturalizmem politycznym i hipokryzją, gdy Rosji bez końca (skądinąd słusznie) wypominamy Katyń i łagry, ale o rzezi wołyńskiej, o potwornych wyczynach banderowców na Kresach Południowo – Wschodnich zachowuje się dyplomatyczne milczenie. A przecież są to kwestie nieporównywalne. Czy sprawy te kiedyś zostaną uregulowane? Z pewnością. Ale na pewno przełom na przyszłość można widzieć w Unii Europejskiej.

A ja do Lwowa na pewno jeszcze pojadę. Nie raz i nie dwa razy. Tego miasta naprawdę trzeba i warto się uczyć.

Marek  Rezler