PO 82 LATACH ODBUDOWANO POMNIK POLEGŁYCH WINIARCZYKÓW

4 października na placu przy kościele p.w. Św. Stanisława Kostki na poznańskich Winiarach odbyła się bardzo podniosła uroczystość – poświecenie odbudowanego pomnika ku pamięci poległych w latach 1914-1921 dziewięćdziesięciu mieszkańców Winiar.

W 1923 roku, gdy Winiary były jeszcze wsią, na „placu gminnym” na wieczną rzeczy pamiątkę mieszkańcy wsi wnieśli pomnik ku pamięci 90 mieszkańców poległych w czasie I wojny światowej, Powstania Wielkopolskiego, oraz wojny Polsko-Bolszewickiej (w tym także w walkach o Lwów). Kiedy w 1925 roku Winiary włączono do Poznania, był on pierwszym pomnikiem w Poznaniu poświęconym zwycięskiemu Powstaniu Wielkopolskiemu. W okresie międzywojennym odbywały się przy nim uroczystości, apele, poświęcenia sztandarów itd.

W 1939 roku Niemcy zburzyli pomnik zaraz po wkroczeniu do Poznania. Społeczeństwo Winiar aktywnie zaangażowało się w walkę z okupantem. Działało podziemne harcerstwo pod przewodnictwem harcmistrza Teodora Łagody. Wielu mieszkańców Winiar oddało wtedy życie, m. in. były proboszcz Stefan Kaczorowski, który zginął w obozie w Dachau. W okresie PRL temat odbudowy pomnika nie był poruszany, tym bardziej, że od lat 70. miejsce, na którym pomnik uprzednio stał, przecina linia tramwajowa na Piątkowo. Po 1989 roku temat ten był kilkakrotnie poruszany na posiedzeniach Rady Osiedla Winiary przez mieszkańca Winiar i członka Rady Zbigniewa Woźnego – niestety bezskutecznie. W 2017 roku Rada Osiedla ufundowała tablicę informującą o pomniku w przybliżonym miejscu gdzie stał.

W 2018 roku z inicjatywy Roberta Kołaczyka i Przemysława Piweckiego zawiązał się Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Poległych Winiarczyków. Staraniem Komitetu uzyskano zgodę od miasta na postawienie pomnika na działce przy kościele (inna lokalizacja od pierwotnej – lepiej eksponowana), oraz uzyskano fundusze z IPN-u i Rady Osiedla „Winiary”. Po trzech latach starań w 2021 roku pomnik w identycznej formie co pierwowzór wrócił na Winiary.

Uroczystość odsłonięcia poprzedziła msza święta w pobliskim kościele w intencji poległych Winiarczyków. Po mszy dokonano poświęcenia pomnika (którego dokonał biskup Grzegorz Balcerek), oraz jego odsłonięcia. Wśród wielu mów największe wrażenie na słuchaczach zrobiło przemówienie Bogusława Olejniczaka, blisko 90 letniego harcerza seniora, który mieszkał w okresie międzywojennym na Winiarach.

W odsłonięciu pomnika brała udział także skromna delegacja członków naszego Oddziału TML i KPW w składzie: Janusz Furmaniuk, Igor Megger i Jerzy Miller, którzy obecnością swą oddali hołd poległym w obronie także naszych wschodnich ziem.

Igor Megger

XXIV DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU DZIEŃ JEDNOŚCI KRESOWIAN W POZNANIU

Dzień Jedności Kresowian

4 października:

Już po raz kolejny obchodziliśmy uroczyście ten dzień. To jednocześnie ostatnia część XXIV Dni Lwowa i Kresów: w kościele p.w. św. Małgorzaty na Śródce msza św. sprawowana przez ks. Jana Stanisławskiego w intencji Kresowian. Wzięli w niej udział członkowie większości stowarzyszeń o charakterze kresowo-kombatanckim z Poznania.

Po mszy spacerkiem do Sali na Ostrowiu Tumskim.

Pani Prezes powitała gości, a szczególnie lwowianki: Teresę Dutkiewicz, Halinę Makowską i Stanisławę Nowosad.

Pani Teresa Dutkiewicz jest tegoroczną laureatką wyróżnienia statuetką Lwa Semper Fidelis. Laudację wygłosiła Marta Markunina emerytowana dyrektor polskiej szkoły im. Marii Magdaleny we Lwowie, której Teresa Dutkiewicz jest absolwentką.

Teresa Dutkiewicz od wielu lat działa w Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, będąc jej wiceprezesem, a także redaktorem naczelnym pisma tej organizacji „Nasze drogi”.

Stanisław Łukasiewicz przedstawił Halinę Makowską, która kontynuuje dzieło Janiny Zamojskiej – utrzymywania polskiego dziedzictwa duchowego we Lwowie.

Pani Stanisława Nowosad jest lwowską poetką – jej tomik wierszy ,,Polska to najpiękniejsze słowo świata” wydany został z okazji XXIV Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu. Wiersze Pani Stanisławy wypływają prosto z serca i sercem komentuje bieżące „nasze” sprawy.

Wśród gości Teresa Masłowska reprezentowała Wojewodę Wielkopolskiego Michała Zielińskiego przekazując życzenia pomyślności dla Towarzystwa i Pani Dutkiewicz.

W trakcie spotkania jeszcze jedna prezentacja: okazało się, że członek naszego Towarzystwa Paweł Kuleszewicz i Agnieszka Szymańska, która uświetnia swym głosem nasze spotkania, zostali odznaczeni Krzyżem Zasługi Semper Fidelis z nadania Wielkopolskiego Związku Solidarności Polskich Kombatantów. Ponadto Paweł Kuleszewicz, w czerwcu tego roku, otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości – nadany przez Prezydenta RP.

Spotkanie było bardzo miłe – wypowiadali się goście, Tomasz Łuczewski odczytywał wiersze Stanisławy Nowosad oraz wygłosił prelekcję pt. ,,Wszyscy jesteśmy z Kresów”. Śpiewaliśmy piosenki lwowskie i wileńskie. W tzw. międzyczasie raczyliśmy się smakołykami stołu. Czas szybko minął.

6 października – dzień pełen wrażeń:

O 10.30 w Collegium Iuridicum Novum dziekan Wydziału Prawa i Administracji profesor Tomasz Nieborak z prezes Katarzyną Kwinecką otworzyli wystawę „Fotografie prof. dra hab. Tadeusza Cypriana sprzed 100 lat. Nieznane negatywy”. O historii „odkrycia” negatywów Tadeusza Cypriana z końca I wojny światowej opowiedział Robert Andre, artysta fotograf, kurator wystawy.

Szczegóły niezwykłej historii związanej z negatywami będzie można poznać w książce autora.

Po wystawie wysłuchaliśmy jeszcze dwóch bardzo interesujących wykładów: Moniki Piotrowskiej „Fotograficzne oko i reporterski słuch polskiego przedstawiciela w Norymberdze – Tadeusza Cypriana” – wykład biograficzny bogaty w zdjęcia rodzinne oraz prof. dra hab. Pawła Wilińskiego „Wkład prof. Tadeusza Cypriana w rozwój prawa karnego międzynarodowego”, bardzo ciekawe wątki procesu norymberskiego w świetle wspomnień i wypowiedzi prof. Cypriana.

Po południu „rodzinne” spotkanie w siedzibie Towarzystwa w Zamku z lwowskimi gośćmi przy ciasteczkach i kawie.

Nasza laureatka otrzymała list gratulacyjny od Marszałka Województwa, który odczytała prezes Katarzyna Kwinecka.

Panie opowiadały o swojej działalności we Lwowie. Pani Stanisława podpisywała pracowicie tomiki wierszy.

Było serdecznie, ale czas się rozstać – na pożegnanie wspólne zdjęcie.

Tekst: Wanda Butowska, Foto: Jacek Kołodziej

POZNAŃSKIE OBCHODY 82. ROCZNICY NAPAŚCI SOWIECKIEJ NA POLSKĘ RELACJA I REFLEKSJE

W pochmurny dzień 17 września 2021 r. po raz kolejny członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Poznaniu zebrali się, by wziąć udział w zorganizowanych przez Wojewodę Wielkopolskiego uroczystościach upamiętniający dzień napaści sowieckiej na Polskę w 1939 roku.

Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele p.w. Najświętszego Zbawiciela przy ul. Fredry o godz. 12.00. Po mszy odbył się przemarsz pod pobliski pomnik katyński znajdujący się w ogrodach zamkowych. Jak co roku odbyły się: wspólna modlitwa różnych wyznań, apel pamięci, salwa honorowa, przemówienia, złożenie wieńców. Chciałbym podzielić się z kilkoma refleksjami z tej uroczystości, w której od lat biorę udział.

W tym roku przeraził mnie marazm tych uroczystości. W kościele na mszy znalazło się maksymalnie 50 osób. Zdenerwował mnie (i nie tylko mnie) wręcz piknikowy nastrój niektórych delegacji biorących udział w uroczystościach, których przedstawiciele potraktowali tę uroczystość jako spotkanie ze znajomymi z innych urzędów. Brak frekwencji oczywiście nie jest winą organizatora, natomiast kieruję osobiście, choć wiem, że pod tymi słowami podpisałaby się większość osób ze środowisk kresowych, ostrą uwagę do organizatora o złe potraktowanie środowisk kresowych w uroczystościach. Dopuszczenie, by dwie wspólne delegacje Sybiracko-Katyńska oraz Wileńsko-Lwowska szły jako piętnaste w kolei jest niewybaczalne. Są to organizacje zrzeszające ludzi, dla których dzień siedemnasty września jest rocznicą rozpoczynającą proces ich krzywd. Do tego należy dodać, że Związek Sybiraków był wraz z Wojewodą współorganizatorem uroczystości i potraktowanie go w ten sposób jest, moim zdaniem, jeszcze bardziej karygodne niż potraktowanie nas czy Wilniuków.

Uważam, że należy przemyśleć napisanie wspólnego pisma-skargi na takie traktowanie środowisk kresowych. Rozumiem, że jest protokół kolejności, jednakże na pogrzebie państwowym wdowa nigdy nie idzie w drugiej części konduktu, to samo tyczy się więźniów Oświęcimia, którzy by (analogicznie do poznańskich uroczystości) w rocznicę wyzwolenia obozu mieliby składać kwiaty jako piętnaste osoby z kolei. W naszej delegacji szedł Józef Wysoczański, człowiek blisko 90 letni, świadek wkroczenia wojsk sowieckich w 1939 r. do Skałatu w woj. tarnopolskim, Sybirak, który na zesłaniu spędził sześć lat, stracił tam brata. Szedł z nami prawie ostatni, po m.in. Służbie Więziennej, Sanepidzie, Kuratorium itd., których przedstawiciele często szli „jak za karę” złożyć wiązankę. Uważam, że nasza delegacja powinna iść jako trzecia po Wojewodzie jako przedstawicielu Władzy Państwowej oraz po Władzach Miejskich, które prócz swojej władzy reprezentują także mieszkańców miasta Poznania.

Zraził mnie także prawie całkowity brak udziału szkół, prócz dosłownie 2-3. Uważam, że nauczyciele szkół uczestniczących powinni być uhonorowani pochwałą z Kuratorium, gdyż zawsze są to te same szkoły, a postawa tych nauczycieli jest godna naśladowania, a uczniowie tych szkół zachowywali się godniej niż przedstawiciele niektórych oficjalnych delegacji.

Delegacja poznańskiego Oddziału TML i KPW złożyła także wiązankę kwiatów w kościele Dominikanów, pod naszą tablica upamiętniającą ofiary OUN-UPA. W skład delegacji weszli: Stanisław Łukasiewicz, Igor Megger, Henryk Robak oraz Józef Wysoczański. Co roku pamiętamy o ofiarach „czerwonych nocy” na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej nie tylko przy okazji 11 lipca, ale także przy innych ważnych dla nas Kresowian datach.

Tekst: Igor Megger, foto: Jacek Kołodziej

AKCJA CHARYTATYWNA „SERCE DLA lWOWA”

Witam wszystkich Lwowian, Kresowian i Sympatyków Kresów

Z wielką przyjemnością pragnę poinformować, że rozpoczęliśmy realizację zadań naszej działalności charytatywnej.

W dniach od 1 do 4 września we Lwowie przekazaliśmy ponad sześćdziesięciorgu naszych podopiecznych finansową pomoc świąteczną w wysokości 1200 hrywien, co stanowi ekwiwalent za przekazywane do 2019 roku paczki z art. żywnościowymi, art. higieniczno-sanitarnymi, a także odzież zimową. 20 podopiecznych, którzy nie mogli, ze względu na stan zdrowia przybyć do naszego miejsca w kościele św. Antoniego, odwiedziliśmy w domach przynosząc im jednocześnie ogromną radość.

Niezmiernie ważnym elementem są bezpośrednie kontakty, rozmowa w cztery oczy oraz składane wzajemne życzenia.

II etap realizacji naszych zobowiązań charytatywnych obejmie dotarcie:

– na Mikołaja do dzieci zorganizowanych przy kościele Marii Magdaleny we Lwowie

– na Mikołaja do dzieci w kościele św. Stanisława w Szczercu

– na Mikołaja do dzieci zorganizowanych w Towarzystwie Kultury Polskiej w Strzałkowicach

– do 2 osób prowadzących opiekę nad osobami schorowanymi, starszymi i wspomożenie ich finansowo

– do pozostałych podopiecznych we Lwowie, Szczercu i ew. innych polecanych i kierowanych przez poznańskich darczyńców.

Najważniejsze jest to, że jesteśmy znów osobiście we Lwowie, co ma niebagatelne znaczenie dla Polaków tam zamieszkałych, którzy bezpośrednio widzą naszą pomoc, a przede wszystkim mogą z nami porozmawiać.

Serdecznie dziękuję wszystkim ofiarodawcom za udzieloną pomoc w postaci darowizn przekazanych na rzecz akcji charytatywnej.

Akcja trwa – przewidujemy kolejny II etap na początku grudnia, lecz wielkość i zakres pomocy zależny jest od wpływu środków. Liczymy na ofiarność mieszkańców Poznania i Wielkopolski za co z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam

Stanisław Łukasiewicz

Pełnomocnik Zarządu do spraw Akcji Charytatywnej.

Poznań, 8.09.2021 r.

PODOLE I WOJEWÓDZTWO TARNOPOLSKIE CIEKAWOSTKI PRZYRODNICZO-GEOGRAFICZNE

Igor Megger

Co to za kraina Podole? Dla Poznaniaków jest to nazwa całkowicie myląca, nasze wydawnictwo jest często mylone z Podolanami. Także nie wszyscy wiedzą, że Podole nie pokrywa się granicami z woj. Tarnopolskim, które często z nim tak jest kojarzone.

Także czym jest Podole? Najłatwiejsza definicja brzmi: Podole to kraina położona nad północnymi dopływami Dniestru. Jednak było by to za proste, gdyż nie wszystkie definicje pokrywają się dokładnie. Dlatego opowiem nie tylko o samym de facto Podolu, ale także ogólnie o byłym województwie tarnopolskim.

Rys historyczny: Kraina ta zamieszkana była już w czasach prehistorycznych. Zachowały się szczątki śladów osadnictwa Scytyjskiego, koczowniczego ludu pochodzenia irańskiego z VII i VIII wieku p.n.e. Od nich pochodzi źródłosłów nazwy rzeki Dniestr u Herodota Tyras [irańskie tura – prędki, silny, u Turków – turla] nazywa się dopiero w IV w. Danastius, Danastrus, Danastris, co wywodzą z Irańskiego danu – woda, podobnie jak Danubis [Dunaj] i Don. Nazwa polska z XVI i XVII w. Niestr zachowała się dziś u Rumunów (Nistru). Analogie do nazwy Dniestr stanowi Dniepr. Podobny jest źródłosłów nazw rzek Prut czy Seret. Zachowały się także ślady Rzymian w postaci szczątków tzw „wału Trajana” w okolicy Okopów Św. Trójcy.

Zamieszkiwanie tych terenów przez Słowian wykazane jest co najmniej od X wieku. Z tegoż okresu pochodzi jeden z najsłynniejszych zabytków słowiańszczyzny tj. Światowid ze Zbrucza, wyłowiony z tej rzeki w 1848 roku w okolicy Husiatynia (obecnie jego autentyczność jest dyskutowana) „złoty skarb” z Michałkowa (pow. Borszczów, nad Dniestrem), czy grota w Bilczu Złotym.

Podole podlegało Księstwu Kijowskiemu, później Halicko-Włodzimierskiemu, z różnymi przerwami. Rządy polskie na Podolu ustabilizowały się od połowy wieku XV, po śmierci Jagiełły. Wtedy to w 1434 roku utworzono w Kamieńcu Podolskim Województwo Podolskie. Do Polski inkorporowane na stałe zostało w 1569 roku po Unii Lubelskiej. Północna cześć woj. tarnopolskiego należała wcześniej do Rusi Czerwonej.

Ziemie te wielokrotnie były najeżdżane przez Tatarów i Turków, oraz pustoszone były przez zagony kozackie. W celu obrony tych ziem w każdym ważniejszym mieście/grodzie powstawał zamek. Takich zamków/twierdz powstało kilkadziesiąt, żeby tylko wymienić te najbardziej znane: w Kamieńcu Podolskim, Czortkowie, Trembowli, okopach św. Trójcy czy Chocimiu. W czasie zaborów zachodnia część Podola przypadła Austrii, wschodnia Rosji.

Stan ten także został odzwierciedlony w granicach II RP, kiedy to Podole zachodnie (Borszczów, Czortków, Zaleszczyki) trafiły do polski natomiast tereny za Zbruczem do ZSRR. Obecnie całość Podola należy do Ukrainy.

Położenie: Tereny Województwa Tarnopolskiego leżą na Wyżynie Podolskiej. Jest to wyżyna wchodząca w skład wyżyny Wołyńsko-Podolskiej. Zbudowana jest z gnejsów i granitów (stąd słynne kamieniołomy granitów), które pokryte są najlepszym czarnoziemem. W tamtych rejonach czarnoziem jest aż tłusty, pachnący, przyklejający się do bron. Z tego powodu tereny te są głównie rolnicze, także z powodu sprzyjającego klimatu oraz odpowiedniego nawodnienia. Hodowano tam nawet arbuzy. Przez Podole przebiegają dwa pasma wyżyn – Gołogóry i Miodobory. Miodobory rozciągają się na długość około 200 km, składają się z koralowców, które są pozostałością po Morzu Sarmackim. Przebiegają od Podkamienia w powiecie Brodzkim, do Pokucia. Gołogóry, które przechodzą we Wroniaki sięgają aż do rzeki Ikwy. W Nowosióce w pow. Złoczowskim znajduje się ich najwyższy szczyt – Wapniarka, która sięga 467 metrów. Bardzo charakterystyczne dla Podola są jary rzek. Choć nie mają znaczenia naukowego (geologicznego, zoologicznego i botanicznego), posiadają zniewalające piękno estetyczne. W Czortkowie, w jarze Seretu, w okresie międzywojennym odkryto dużą ilość skamieniałych ryb.

Hydrologia: Jak wspominałem, główną rzeką regionu jest Dniestr. Na terenie przedwojennej Polski ważniejszymi dopływami Dniestru były Horożanka, Złota Lipa, Koropiec, Baryszka, Strypa, Krynica, Dżuryn, Dupa, Seret, Niczława, oraz graniczny Zbrucz. Natomiast na Podolu znajduje się bardzo mało jezior. Rzeki rybne, z drapieżnikami, oraz wprowadzonymi karpiami. Ciekawostką hydrologiczna są „okniny”. Są to małe nigdy niezamarzające jeziorka, o temp wody 4 cm, porośnięte wodorostami na dnie, o pięknej lazurowej barwie wody z zawsze zieloną roślinnością wokół. Jedyny wodospad znajduje się na rzece Dżuryn. W 1939 roku przez Dniestr w Zaleszczykach przeszło do Rumunii wiele znamienitych osób m.in. prymas August Hlond, a w ramach akcji KAWON, wpław, ale z maszyną do pisania przekroczył go Melchior Wańkowicz.

Przyroda: Na południu województwa klimat ciepły południowy. Lata ciepłe, zimy prócz wyjątków umiarkowane. Opady w normie bez anomalii. Klimat ciepły spowodował, że w okresie międzywojennym tereny te były traktowane wypoczynkowo. Na północy klimat chłodniejszy. W całości roślinność leśna i stepowa. Lasy głównie liściaste. Zwierzyna typowa, brak niedźwiedzi. Na terenie Podola znajduje się park narodowy „Podolskie Towtry”. Z powodu temperatur Podole dzielono także na Podole „zimne” i Podole „ciepłe”. I tak Tarnopol był najzimniejszym miejscem w całej II RP, a Horoszczowa w pow. Borszczowskim najcieplejszym, choć dzieliło je w linii prostej tylko 150 km. Podział ten może być spowodowany przedzieleniem województwa przez grzbiet Gołogórsko-Krzemieniecki.

Skład etniczny: Na obszarze województwa występowały trzy grupy etniczne. Na zachodzie (od Przemyślan do Seretu) mieszkali Opolanie, na północnym skrawku Wołyniacy, na wschodzie Podolanie. Województwo było jaskrawo zróżnicowane pod względem antropologicznym. Występowały tu wszystkie cztery ludzkie rasy europejskie. Powiaty północne miały przewagę elementu nordyckiego, centralne lipoidalne i mieszane, południowe natomiast śródziemnomorskie (głównie Zaleszczyki). O dziwo, najazdy nie zmieniły tego układu, który widoczny był jeszcze w okresie międzywojennym. W okresie międzywojennym województwo zamieszkiwało prawie po równo Polaków i Ukraińców, obecne Polaków jest tam około 2-3%, większe skupiska znajdują się na wschodnim Podolu tj. za Zbruczem.

Zabytki: Na terenie Podola zachodniego, które przed wojną należało do Polski, oraz całego woj. Tarnopolskiego, najgodniejszymi uwagi są dawne rezydencje magnackie, w postaci zamków i rezydencji. Przy nich z fundacji powstawały także klasztory, kościoły. Z założeń rynkowych jedno z ciekawszych znajduje się w Zaleszczykach. Z późniejszych zabytków godny uwagi jest monumentalny kościół Stanisława Męczennika z początku XX wieku w Czortkowie. Dla nas Polaków, ważna jest zachowana ciekawostka znajdująca się w kościele w Borszczowie. Znajduje się tam herb KOP wyryty na ambonie, ukryty w czasach sowieckich.

Przewodnik PTTK z 1931 roku podaje, że na terenie województwa godne zwiedzenia są: 46 zamki, 49 kościołów, 27 cerkwi, 6 ratuszy, 19 pałaców, 22 stare domy, dworki, 22 kaplice i monastery, 12 synagog, 20 pomników i grobowców, 18 wałów i kurhanów, 8 grot i jaskiń. Na terenie województwa było blisko 1000 rezydencji ziemiańskich.

Ciekawostki różne: Najstarszymi miastami województwa są: Trembowla (co najmniej 1097) i Busk (także XI wiek). Największy cmentarz znajduje się w Monasterzyskach pow. Buczacz – około 5 tysięcy grobów. Na Podolu znajduje się jedyny w Małopolsce step – tj. step Pantalicha, step ten znajduje się koło Trembowli. W Konopówce k. Mikuliniec (pow. Tarnopol) występują źródła siarczanie. Największy głaz narzutowy znajduje się w Podkamieniu. Tam też znajduje się licząca ponad 100 metrów najgłębsza studnia na terenie dawnego województwa, obecnie jeden ze znaków męczeństwa narodu Polskiego (w 1944 roku w Podkamieniu zginęło 600 osób).

Bardzo ciekawy jest podziemy świat Podola, jednym z takich przykładów są słynne kryształowe groty w Krzywczu w pow. Borszczowskim. Są to groty o długości 22 km, wyżłobione przez wodę, znajdują się w niej skrystalone złoża gipsu. Podobna grota „Werteba” znajduje się w Bilczu Złotym (pow. Borszczów). Z racji znalezisk zwana ona jest „nadniestrzańskimi Pompejami”.

Inną ciekawostką nigdzie nie spotykaną są „Płonące Krzaki Mojżesza”. Znajdują się one na południu województwa, są to krzewy dyptama białego, z powodu nagromadzonych w nich olejków eterycznych. W wielkie upały może dojść do samozapłonu. Obecnie w Polsce występują bardzo rzadko, są pod ochroną, a brak nasłonecznienia powoduje, że nie zapalają się.

NOWY 154 NUMER „GŁOSÓW PODOLAN” JUŻ DOSTĘPNY

Szanowni Państwo

Serdecznie zapraszamy do lektury nowego 154 numeru kwartalnika „Głosy Podolan” biuletynu poznańskiego oddziału TML i KPW poświęconego tylko i wyłącznie byłemu województwu tarnopolskiemu, wraz ze stronami poświęconymi działalności poznańskiego oddziału TML i KPW, oraz warszawskiego Klubu „Podole”. Najnowszy numer został dofinansowany ze środków Urzędu Miasta Poznania i Samorządu Województwa Wielkopolskiego w ramach otwartego konkursu ofert na realizację działań publicznych w dziedzinie kultury w roku 2021 W numerze 154 :

Stanisław BOGUMILSKI (Poznań) – Moja droga (cz.V) Wspomnienia z Kamionki Strumiłowej

Tadeusz JÓŹKÓW (Milicz) – Moje Wspomnienia (cz. II) (Chorostków, Deryłozy)

Bruno BOŻYNIAK (Wrocław) Dzieciaki na wojnie. Wspomnienia Czortkowiaka (cz. I)

Zbigniew ŻYROMSKI (Wrocław) Zwyczaje ludności kresowej na Podolu (Cz. III Lipiec – Wrzesień)

Janina KWIATKOWSKA (Gdynia) Moje wspomnienia – Tarnopol, Mikuliczyn, Worochta

Wiktor CHMIELUK (Głogów) Osobliwości Podola – „Tajemnicza siła”

Marek SZPYTKO (Poznań) Wędrówki po kresach – Podole( cz. II)

REDAKCJA: „Kamienie pamięci”, Komunikaty redakcji, Czytelnicy piszą

Józefa OKRZESA (Niemodlin) Urodził się 100 lat temu w Czabarówce

Władysław BIAŁOWĄS (Korfrantów) ŚP rzeźbiarz Michał Cwynar oraz Jego Nastasów

Hanna DOBIAS-TELESIŃSKA (Poznań) ŚP profesor Jerzy Albrycht

Wanda BUTOWSKA (Poznań) Poznań godnie upamiętnił ofiary „Rzezi Wołyńskiej”

Maria DUBANOWICZ (Kazachstan) Śmierć wygnańca

Osoby zainteresowane wersją papierową, oraz prenumeratą prosimy o kontakt pod nr 728-252-793, lub na adres e-mail: igor_mode@wp.pl. Wersja cyfrowa jest bezpłatna.

Wersja elektroniczna znajduje się także pod adresem Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej: https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/593038/edition/503768/content?ref=struct

Serdecznie zapraszamy do nadsyłania materiałów do następnych numerów – wspomnień, refleksji, artykułów historycznych, pożegnań.

W imieniu redakcji „Głosów Podolan” Igor Megger Redaktor Naczelny

DZIEŃ JEDNOŚCI KRESOWIAN 2021 R.

Podczas obchodów Dnia Jedności Kresowian w ramach Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu będziemy gościć cztery Lwowianki: panie: Marię Basza – z-ca red. naczelnego Nowego Kuriera Galicyjskiego, Teresę Dutkiewicz – z-ca prezesa Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, tegoroczną laureatkę Lwa „Semper Fidelis”, Halinę Makowską – kustosza pamięci miasta, Stanisławę Nowosad – poetkę lwowską i  pana Serhija Kamyka – osobę dobrze nam znaną i bardzo pomocną podczas akcji charytatywnych. Oprócz uroczystości wymienionych w zaproszeniach zapraszamy na spotkanie z gośćmi ze Lwowa w naszej siedzibie (p. 336 w CK Zamek) w środę 6 października o godz. 16.00. 

150 NUMER „SPOTKAŃ śWIRZAN”

Z przyjemnością informujemy, że niedawno jubileusz 150 numeru obchodziła redakcja „Spotkań Świrzan”. Czasopismo to ukazuje się w formacie takim jak nasze „Głosy Podolan” i jest dwumiesięcznikiem. Zajmuje się głównie powiatem przemyślańskim województwa tarnopolskiego. Każdy numer jest ilustrowany i ładnie wydany.

Redakcja chętnie przyjmuje materiały do publikacji. Osobom zainteresowanym prenumeratą podajemy dane kontaktowe redakcji: 59-337 Lubin, ul. Sokola 28/6, adres internetowy: erjotwulubin@wp.pl red. Naczelny Józef Wyspiański tel. 76-74-94-125. Istnieje także wersja elektroniczna na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej pod adresem: https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/583482#structure

Na ręce pana Józefa Wyspiańskiego składamy gratulacje i życzymy dalszej owocnej pracy oraz kolejnych jubileuszy.

Za Zarząd

Igor Megger wiceprezes poznańskiego Oddziału TML i KPW

ZAPROSZENIE

Akt erekcyjny Pomnika Poległych Winiarczyków

24 sierpnia, o godz. 12:00 na poznańskich Winiarach na skwerze Stanisława Bręczewskiego przy ul. Sokoła tuż przy kościele, odbędzie się uroczyste podpisanie Aktu Erekcyjnego Pomnika Poległych Winiarczyków. Pomnik ten upamiętnia Winiarczyków, którzy polegli w latach 1918-1921 – także na terenach Kresów Wschodnich.

Pomnik poświęcony w 1923 roku, został zburzony przez okupanta niemieckiego w 1939 roku. Kilkuletnim staraniem komitetu odbudowy zostanie on odbudowany w tej samej formie. Odsłonięcie i poświęcenie Pomnika Poległych Winiarczyków odbędzie się we wrześniu, o czym poinformuję Państwa w osobnej korespondencji.

W imieniu organizatorów przedsięwzięcia serdecznie zapraszam Państwa do udziału w tej skromnej uroczystości

z poważaniem Przemysław Piwecki sekretarz komitetu.

101 ROCZNICA WALK POD ZADWÓRZEM

17 sierpnia 2021 r. mija kolejna 101 rocznica bitwy pod Zadwórzem, zwana Polskimi Termopilami. Bitwa stoczona została w trakcie wojny polsko-bolszewickiej w pobliżu wsi Zadwórze, 33 km od Lwowa.

Celem obrońców, składających się z młodzieży lwowskiej – gimnazjalistów i studentów lwowskich uczelni, było zagrodzenie drogi i opóźnienie podejścia wojsk bolszewickich do Lwowa. Walki na tym terenie toczyły się już w końcu lipca. Dowódcą batalionu, należącego do oddziału rotmistrza Abrahama, był kapitan Bolesław Zajączkowski. Stawił on czoło 1 Konnej Armii Siemiona Budionnego. Bitwa rozegrana na dalekim przedpolu Lwowa pochłonęła wiele ofiar. Z 330 żołnierzy poległo 318. Kilkunastu rannych dostało się do niewoli, a dowódca wraz z kilkoma żołnierzami popełnił samobójstwo. Bitwa pod Zadwórzem rozpoczęła się 17 sierpnia 1920 r. Batalion kapitana Zajączkowskiego maszerował z Krasnego wzdłuż linii kolejowej na Lwów. I tu od strony Zadwórza został ostrzelany z broni maszynowej. Polscy żołnierze zostali osaczeni z trzech stron. Kapitan Zajączkowski wydał rozkaz rozwinięcia batalionu w tyralierę i uderzenia na Zadwórze, by zdobyć stację kolejową i tam zorganizować obronę. Porucznik Antoni Dawidowicz poprowadził oddział na działa stojące w pobliżu stacji. Jednakże Polaków zaatakowała sowiecka konnica. Stacja została zdobyta przez wojsko polskie, także opanowano pobliskie wzgórza, co dało lepszy wgląd na teren i dogodniejsze warunki do prowadzenia walki z dziesięciokrotnie większym przeciwnikiem. W ciągu 11 godzin odparto sześć ataków kawalerii Budionnego. Z czasem zaczynało brakować amunicji. Walczący nie mieli łączności ze Lwowem i nie mogli prosić o pomoc, dlatego zabierano amunicję poległym żołnierzom. Wobec przewagi nieprzyjaciela kapitan Zajączkowski wydał rozkaz wycofywania się do pobliskiego lasu barszczowickiego 30 pozostałym przy życiu żołnierzom. Jednak wkrótce nadeszły nowe siły bolszewickie, które wzmogły natarcie. Porucznik Dawidowicz po raz kolejny zdobył stację kolejową, a pierwsza kompania opanowała pobliskie wzgórze. W nierównej walce wzięły udział także trzy polskie samoloty, które nadleciały od strony Lwowa i zaatakowały siły bolszewickie ogniem karabinów maszynowych oraz bombami. Nawet, gdy zabrakło amunicji polscy żołnierze nie poddawali się. W trakcie odwrotu nadleciały trzy sowieckie płatowce, które ostrzelały broniących się i wycofujących żołnierzy. Ostrzeliwani z broni maszynowej przez sowieckie samoloty, bezbronni, otoczeni przez Rosjan, walczyli jeszcze krótko na kolby w pobliżu budki dróżnika (budynek kolejowy nr 287). Bronili się już tylko bagnetami, tocząc do wieczora krwawy bój, ponosząc wielkie straty, ostrzeliwani przez ciężką artylerię. Sowieci, rozwścieczeni oporem polskiego wojska, zabijali ich szablami, rannych dobijali kolbami. Zabitym odcinali głowy, ręce i nogi. Pozostali przy życiu ranni oficerowie ostatnimi nabojami odbierali sobie życie. Do niewoli sowieci wzięli niewielką grupkę koło budki dróżnika. Kilku obrońców udało się uratować, gdyż na pole bitwy w celu rozpoznania dotarł polski pociąg pancerny, którego załoga pod ogniem bolszewików zebrała kilkanaście ciał rannych i zabitych leżących najbliżej nasypu. Tak ocalał ranny w kark Rudolf Niżankowski, wówczas 15-letni żołnierza Armii Ochotniczej, służącego w 240 pułku piechoty. Tego samego dnia na pole bitwy dotarł polski pociąg pancerny „Huragan”. Na pobojowisko przybyli polscy żołnierze oraz rodziny poległych. Na stacji kolejowej Polacy znaleźli 318 ciał polskich żołnierzy, zmasakrowanych, zbezczeszczonych i obrabowanych. Wielu ciał nie można było zidentyfikować. Rozpoznano jedynie 106 osób. Wszystkich poległych pochowano początkowo w zbiorowej mogile w pobliżu miejsca bitwy. Zwłoki siedmiu poległych obrońców:

  • kapitana Bolesława Zajączkowskiego, dowódcy
  • kapitana Krzysztofa Obertyńskiego,
  • podporucznika Jana Demetera,
  • podchorążego Władysława Marynowskiego,
  • porucznika Tadeusza Hanaka,
  • kaprala Stefana Gromnickiego,
  • szeregowca Eugeniusza Szarka

pochowano później uroczyście z honorami na Cmentarzu Obrońców Lwowa w oddzielnej kwaterze Zadwórzaków. Potem ostatnich dwóch wymienionych ekshumowano i pochowano prawdopodobnie na kwaterach rodzinnych. Pozostali polegli obrońcy Zadwórza zostali pochowani na wojskowym cmentarzyku w Zadwórzu, u stóp usypanego kurhanu, gdzie umieszczono pamiątkową tabliczkę z napisem: Orlętom, poległym w dniu 17 sierpnia 1920 r. w walkach o całość ziem kresowych.

Mimo tylu ofiar, heroiczna obrona zakończyła się sukcesem operacyjnym wojsk polskich. Zdobycie stacji kolejowej, o którą toczyły się najkrwawsze walki, nie powstrzymało Budionnego od wycofania się. Nie kontynuował już dalszego marszu na Lwów i dalej na zachód. 20 sierpnia skierował swoje wojska na północ idąc na odsiecz wojskom w rejonie Wieprza i Warszawy. Po klęsce pod Komorowem wycofał się na wschód. Polskie wojsko zatrzymało sowiecką 1. Armię Konną na froncie południowo – zachodnim i uniemożliwiły mu połączenie się z Tuchaczewskim pod Warszawą. Dzięki temu manewr zza Wieprza mógł zostać przeprowadzony, ponieważ Polacy zyskali więcej czasu, przestrzeni oraz mogli dysponować większą liczbą swoich sił, które nie były związane przez wroga.

Hanna Dobias-Telesińska