110 ROCZNICA POWSTANIA HARCERSTWA POLSKIEGO

26 lutego 1911 roku we Lwowie odbyło się spotkanie, podczas którego podjęto decyzję o utworzeniu Harcerstwa Polskiego. Decyzja ta zapadła na spotkaniu zarządu „Sokoła”, na które zaproszeni zostali przedstawiciele „Zarzewia” i „Eleusis”. Zwrócono się o pomoc do „Sokoła” dlatego, gdyż tylko „Sokół” posiadał niezbędną infrastrukturę oraz kadrę instruktorską potrzebną do prowadzenia działalności skautowej. Pewne doświadczenie posiadali członkowie „Zarzewia” (Związek Młodzieży Polskiej „Zet”, Liga Narodowa). Ruch „Eleusis” był luźnym stowarzyszeniem studenckim ślubującym poczwórną wstrzemięźliwość: od alkoholu, tytoniu, kart i rozpusty. Miało to duży wpływ na charakter polskiego ruchu skautowego.

Podczas spotkania jako pierwszy o skautingu mówił druh „Sokoła” Eugeniusz Piasecki. Po nim głos zabrał Andrzej Małkowski, którego argumenty ostatecznie przekonały działaczy „Sokoła” o wartości nowego ruchu. Uchwała o utworzeniu harcerstwa została oficjalnie potwierdzona przez zarząd „Sokoła” 2 dni później. Tę datę, 28 lutego 1911 r., uznaje się za początek istnienia Harcerstwa Polskiego.

„Sokół”, zrzeszający osoby dorosłe, szukał sposobu na zainteresowanie młodzieży działalnością narodową. W początkach XX wieku był organizacją znaną, wpływową, o ugruntowanej pozycji w społeczeństwie. Posiadał liczną kadrę instruktorską, wielu aktywnych i oddanych działaczy (tylko na terenie Autro-Węgier 230 oddziałów i 28 tys. członków) oraz sprzęt i środki niezbędne do prowadzenia szerokiej działalności patriotyczno-sportowej (sprzęt, boiska, sokolnie).

Już 20 marca 1911 r. zorganizowano pierwszy kurs skautowy w Skolem. Takie kursy skautowe do wybuchu I wojny światowej organizowano przy okazji zlotów i kursów sokolich. W organizację pierwszego kursu zaangażowanych było wielu Sokołów. Andrzej Małkowski prowadził większość zajęć, zapoznając uczestników ze swoją książką „Scouting jako system wychowania młodzieży” – będącej tłumaczeniem i opracowaniem książki Baden-Powella „Scouting for boys”. Za spóźnienie na zajęcia Małkowski jako karę otrzymał polecenie przetłumaczenia książki Baden-Powella na język polski. W trakcie tej pracy zrozumiał i docenił wartość nowego ruchu, któremu pozostał wierny do końca życia.

Ukończenie kursu przez nowych instruktorów otwarło drogę do utworzenia pierwszych drużyn skautowych we Lwowie – trzech męskich i jednej żeńskiej. W tym samym czasie przy władzach „Sokoła” we Lwowie utworzono 21 maja 1911 r. Naczelną Komendę Skautową, która 18 grudnia 1911 r. została przemianowana na Związkowe Naczelnictwo Skautowe. W ten sposób skauting stał się nieodłącznym elementem struktur „Sokoła”. Funkcję Komendanta Naczelnej Komendy Skautowej objął Kazimierz Wyrzykowski – wieloletni naczelnik „Sokoła”, który aż do 1914 r. był głównym organizatorem kursów skautowych.

Hanna Dobias-Telesińska

28 lutego 1944 r. – ZBRODNIA W HUCIE PIENIACKIEJ

28 lutego 1944 roku w wyniku pacyfokacji polskiej wsi Huta Pieniacka życie straciło około 850 osób ludności cywilnej, w tym dzieci, kobiety i starcy. Zbrodni tej dokonali ukraińscy policjanci z batalionu 4 Pułku Policji SS – Galizisches SS Freiwilligen Regiment 4 pod dowództwem niemieckim oraz z okolicznym oddziałem UPA – sotnia Dmytra Karpenki ps. „Jastrub” z kurenia „Siromanci”, podległego III Okręgowi Wojskowemu Łysonia, oraz paramilitarnym oddziałem nacjonalistów ukraińskich od dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego. Huta Pieniacka liczyła wówczas 172 gospodarstwa z 1000 mieszkańców. We wsi znajdowała się spora grupa uciekinierów m.in. z Wołynia. Ocalało około 160 osób.

Wobec zagrożenia, we wsi działał liczący około czterdziestu osób oddział samoobrony dowodzony przez przybyłego ze Lwowa Kazimierza Wojciechowskiego ps. „Satyr”. Na początku 1944 roku w Hucie przebywała grupa dywersyjna NKWD „Zwycięzcy” Dmitrija Miedwiediewa, o czym dowiedziały się okupacyjne władze niemieckie. Gdy Sowieci opuścili wieś, 23 lutego we wsi pojawił się patrol policyjny złożony z Ukraińców i doszło do potyczki z oddziałem samoobrony wspartym przez 2 pluton Ak z Huty Wierchobuskiej. Podczas walki zginęło dwóch napastników Oleksy Bobaka i Roman Andrijczuk. Zabitym Niemcy urządzili w Brodach manifestacyjny pogrzeb, a do Huty Pieniackiej wysłali jeden z batalionów w liczbie 500-600 osób 4 galicyjskiego pułku policji SS dowodzony przez niemieckiego kapitana. W skład utworzonego w maju 1943 pułku wchodzili ukraińscy ochotnicy. W nocy z 27 na 28 lutego do wsi przybył łącznik AK i przekazał zalecenia Inspektoratu Armii. Oddział samoobrony miał unikać walki, stworzyć wrażenie, że wieś jest bezbronna, i że wśród mieszkańców są tylko kobiety, dzieci i staruszkowie. Istniała nadzieja, że oddanie wsi bez walki będzie jedyną szansą na ocalenie i uniknięcie pacyfikacji.

Jednakże 28 lutego 1944 roku batalion 4. galicyjskiego pułku ochotniczego SS wspomagany przez chłopów z okolicznych wsi i przez sotnię UPA „Siromanci” oraz policjantów z Podhorzec, otoczył wieś ze wszystkich stron. Wieś została ostrzelana, mieszkańcy zaczęli uciekać i chować się w piwnicach lub wcześniej przygotowanych schronach. Po ostrzale, do wsi wkroczyli ukraińscy policjanci SS i cywile Ukraińcy. Uciekających mieszkańców rozstrzeliwali. Pozostałych wyprowadzali z domów i grupami prowadzili do kościoła. Zachowywali się przy tym w bestialski sposób, np.: siedemdziesięcioletnią Rozalię Sołtys ugodzili bagnetem, rozpruwając jej brzuch, innej kobiecie zabili noworodka, rzucając nim o mur, zastrzelili rodzącą kobietę. Około dwudziestu osób, spośród doprowadzonych, ukryło się w piwnicy lub na wieży kościelnej, dzięki czemu udało im się przeżyć. Zamknięte drzwi nie pozwalały wydostać się na zewnątrz. W stodole rodziny Relichów zaryglowano ok. 40 osób, budynek odrutowano, oblano benzyną, a zamkniętych spalono żywcem. Ze stodoły wydostało się 8-10 dziewczyn, ostrzeliwanych w ucieczce przez żołnierzy. Ze stodoły ocalała m.in. Wanda Gośniowska, której córka, Małgorzata Gośniowska-Kola jest prezesem Stowarzyszenia Huta Pieniacka.

Domy i zabudowania były grabione przez przybyłych z wojskiem cywilnych Ukraińców, którzy zrabowany dobytek ładowali na wozy i wywozili. Pod kościołem zginął dowódca samoobrony Kazimierz Wojciechowski, na skutek oblania go łatwopalną cieczą i podpalenia. Wcześniej, jeszcze w domu, zamordowano jego żonę, córkę i ukrywających się tam Żydów. Po południu rozpoczęto wyprowadzać z kościoła kilkudziesięcioosobowe grupy, doprowadzać do stodół i drewnianych zabudowań gospodarczych, które ostrzeliwano z broni maszynowej i podpalano.

Około godziny 17. zbrodniarze opuścili wieś. Ocalały cztery zabudowania położone na uboczu, kościół i szkoła. Nieliczni mieszkańcy, którym udało się przeżyć, znaleźli schronienie w Hucie Wierchobuskiej, Złoczowie i innych okolicznych miejscowościach. Pomordowanych pochowano w dwóch zbiorowych mogiłach koło kościoła i szkoły.

W sprawie zbrodni w Hucie Pieniackiej śledztwo zostało wszczęte w 1994 r., obecnie prowadzi je Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie.

Hanna Dobias-Telesińska

DZIEŃ PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Od 2011 roku corocznie dzień 1 marca obchodzony jest jako święto państwowe poświęcone żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Jest dniem symbolicznym, gdyż tego dnia w 1951 roku wykonany został wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Żołnierze niezłomni, żołnierze wyklęci, to polskie powojenne podziemie niepodległościowe i antykomunistyczne. Partyzancki ruch antykomunistyczny i niepodległościowy stawiał opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej Związkowi Sowieckiemu. Toczył walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce. Szacuje się, że liczba wszystkich członków organizacji i grup konspiracyjnych wynosiła ok. 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach wojny na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych, głównie na Kresach Wschodnich, szczególnie na ziemi grodzieńskiej, nowogródzkiej i wileńskiej. Z czasem liczba żołnierzy-partyzantów malała na skutek aresztowań, ginęli także w walkach. Ostatni członek ruchu oporu Józef Franczak (Lalek) zginął w obławie osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku. Mimo postanowień jałtańskich USA i Wielka Brytania nie włączyły się w obronę Polski. Pod koniec swej walki niepodległościowe podziemie zbrojne po 1947 roku liczyło około dwa tysiące osób. Żołnierzy Wyklętych dotknęły ogromne prześladowania. W walkach podziemia z władzą komunistyczną zginęło około 9 tys. konspiratorów. Kolejnych kilka tysięcy zostało zamordowanych na podstawie wyroków komunistycznych sądów lub zmarło w więzieniach. Liczby te są szacunkowe wymagające szczegółowych badań. Pomordowanych żołnierzy chowano nocami, by nikt nie wiedział, gdzie są ich groby. W okresie od kwietnia 1947 roku do końca 1949 roku przestały istnieć centralne ośrodki kierownicze dlatego znacznie zmniejszyła się skala oporu. W 1948 roku działało jeszcze 158 oddziałów i grup partyzanckich które liczyły 1.163 osób, a w 1949 roku 765 w 138 grupach. W tym okresie zmienił się charakter aktywności podziemia. Walczono o przetrwanie i zdobycie zaopatrzenia. Jednocześnie w dalszym ciągu były to liczne działania. W 1949 roku odnotowano 828 wystąpień zbrojnych podziemia. Wiele oddziałów wyróżniało się dużą aktywnością bojową. Należały do nich oddziały „leśnych” z Warszawskiego Okręgu NZW (w latach 1947-1949 wykonali około 300 akcji), oddziały partyzanckie 6. Brygady Wileńskiej AK dowodzone przez kpt. Władysława Łukasiuka (Młota) na Podlasiu, grupy pod dowództwem kpt. Zdzisława Brońskiego (Uskok) na Lubelszczyźnie, oraz oddział „Wiarusy” wywodzący się ze zgrupowania „Ognia” na Podhalu. W latach 1950-1952 pogłębiało się rozdrobnienie podziemnego oporu. W listopadzie 1950 roku działało w Polsce blisko 100 grup zbrojnych, mających nadzieję na wybuch wojny Zachodu z Sowietami. Były to niewielkie oddziały, a ich liczebność rzadko przekraczała 10 osób. Ogólny stan wahał się w granicach 500 osób. W końcu 1951 roku liczba grup partyzanckich zmniejszyła się do 88 (ok. 350 ludzi).

Prof. Henryk Elzenberg pisał: Walka beznadziejna, walka o sprawę z góry przegraną, bynajmniej nie jest poczynaniem bez sensu. […] Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy.

Hanna Dobias-Telesińska

PRASA NA 2021 ROK

Zarząd Poznańskiego Oddziału TML i KPW informuje, że w 2021 roku otrzymywać będziemy prasę tylko w formie prenumeraty.

Zestawienie tytułów rozprowadzanych w 2021 roku:

L.p.Tytuł
Koszt 1 egz. z dostawąUwagi
1Kurier GalicyjskiDwutygodnik Wydawany we Lwowie6,- Koszt od marca 2021 rW okresie pandemii przysyłamy po 3 numery jednocześnie
2.Cracovia LeopolisKwartalnik wydawany w Krakowie8,-Obecnie wydawany po 2 numery jednocześnie
3.Semper FidelisKwartalnik – wydawany przez ZG TML i KPW we Wrocławiu7,-
4.Na RubieżyDwumiesięcznik wydawany przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów7,-Przychodzi w odstępach 4 miesięcznych (2 numery jednocześnie)

Prasa wydawana jest w pomieszczeniu Towarzystwa w każdą 1 i 3 środę miesiąca i w tych dniach przyjmowane będą zgłoszenia na prenumeratę.

Za Zarząd prezes Katarzyna Kwinecka

10 LUTEGO B.R. – 81. ROCZNICA MASOWEJ DEPORTACJI POLAKÓW W GŁĄB ZWIĄZKU SOWIECKIEGO

Hanna Dobias-Telesińska

10 lutego mija 81. rocznica zorganizowanej masowej wywózki ludności polskiej w głąb ZSRR. Tego dnia 1940 r. władze sowieckie przeprowadziły pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich. Wg danych NKWD do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię wywieziono około 140 tys. ludzi, z czego 82% stanowili Polacy pozostali to Żydzi oraz Białorusini i Ukraińcy. Transport w nieludzkich warunkach pochłonął wiele tysięcy ofiar, które umierały z zimna, głodu i wyczerpania.

Decyzja o deportacji wydana została 5 grudnia 1939 r. przez Radę Komisarzy Ludowych, dotyczyła ludności zamieszkałej na terenach zagarniętych przez ZSRR po 17 września 1939 r. Dwa miesiące trwały przygotowania do jej przeprowadzenia, obejmujące sporządzania list osób do wywiezienia oraz prowadzono „rozeznanie terenu”.

Wywózka objęła chłopów, mieszkańców małych miasteczek, rodziny osadników wojskowych oraz pracowników służby leśnej. Jej przebieg nadzorował osobiście Wsiewołod Mierkułow, zastępca szefa NKWD Ławrientija Berii.

Pierwsza deportacja przeprowadzona przez NKWD 10 lutego 1940 r. odbyła się w straszliwych warunkach, dla wielu równająca się z wyrokiem śmierci. W czasie jej realizacji temperatura dochodziła często do minus 40oC. Wpadając do domostw, na spakowanie rzeczy dawano kilkadziesiąt lub kilkanaście minut, nieraz bywało, że nie pozwalano zabrać ze sobą niczego. Przy tym niszczono dobytek, rewidowano gospodarstwo wyrywając podłogi, zrywając tapety, rozwalając meble. Wyzywano Polaków od burżujów, postępowano bardzo brutalnie. W dalszą drogę deportowanych przewożono w wagonach towarowych z zakratowanymi oknami, w których znajdowało się po 50 osób, czasami więcej. Podróż na miejsce zsyłki trwała kilka tygodni i okupiona została wieloma ofiarami. Dzieci z zimna zamarzały, słabi i chorzy umierali z wyczerpania i głodu. Ludzie po trzy dni nie dostawali wody, a łapanie przez okienka śniegu było karane przez strażników. Po dotarciu na miejsce zsyłki zesłańców czekała niewolnicza praca, nędza, choroby i głód. Nędzne wyżywienie dostawali tylko ci, którzy pracowali, często ponad siły.

Kolejne deportacje obywateli polskich przeprowadzono w kwietniu i czerwcu 1940 r. Ostatnią rozpoczęto w przededniu wojny niemiecko-sowieckiej pod koniec maja 1941 r. Według danych NKWD w czterech deportacjach ogółem zesłano około 330-340 tys. osób. Polskie badania wykazują ok. miliona osób, z których ok. 150 tys. straciło życie. Liczba wszystkich ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Celem deportacji była eksterminacja elit oraz ogółu świadomej narodowo polskiej ludności. Miały rozbić społeczną strukturę, dostarczając jednocześnie totalitarnemu sowieckiemu imperium siłę roboczą.

W rocznicę pierwszych deportacji, 10 lutego 2021 r. o godz. 11.00 odprawiona zostanie msza św. w intencji Sybiraków w kościele p. w. Najświętszego Zbawiciela przy ul. Fredry w Poznaniu.

UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWE Ś.P. SZCZEPANA SIEKIERKI

Pogrzeb ś.p. Szczepana Siekierki odbył się 23 stycznia na kameralnym cmentarzu przy ul Kamieńskiego we Wrocławiu. Nasz Oddział reprezentowali: Stanisław Łukasiewicz – honorowy prezes Oddziału oraz Igor Megger – wiceprezes poznańskiego Oddziału. Zarząd Główny naszego Towarzystwa reprezentował skarbnik Zarządu, oraz jednocześnie prezes oddziału w Oleśnicy Leszek Mulka. Przybyli ci wszyscy, którzy przez kilkadziesiąt lat związani byli z ideą realizowaną przez Zmarłego.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godzinie 12.00 w kościele przylegającym do cmentarza. W homilii, którą wygłosił biskup diecezji świdnickiej Ignacy Dec, podkreślił zasługi Szczepana Siekierki w upamiętnianiu ludobójstwa na Wołyniu, i to, że Zmarły nigdy nie winił wszystkich Ukraińców – wręcz przeciwnie zawsze pamiętał o „dobrych i sprawiedliwych Ukraińcach” (sam dzięki nim ocalał wraz z rodziną), a także podkreślił jego ogromną religijność do ostatnich chwil życia. Po mszy św. nad trumną w kościele słowa pożegnania wygłosili zaprzyjaźnieni ze Zmarłym księża, odczytano także list arcybiskupa Wrocławskiego. Po nabożeństwie trumna spoczęła na przyległym cmentarzu.

Duża liczba żałobników (pomimo złej pogody i pandemii), osób duchownych, mediów, wieńców, czy sztandarów (m.in. stowarzyszenia „Huta Pieniacka”, kombatantów AK) świadczą o tym, że zmarł Wielki Polski Patriota, który całym sercem bezgranicznie kochał Boga i Ojczyznę.

Zachęcamy wszystkich do zapoznania się z dwoma ostatnimi wystąpieniami ś.p. Szczepana Siekierki pod adresami:

http://jasnagora.com/wydarzenie-14001

oraz

Pokazują one jak pomimo zaawansowanego wieku i stanu zdrowia Zmarły do końca walczył o pamięć bestialsko pomordowanych rodaków.

Tekst i foto: Igor Megger

PROF. TADEUSZ WALTER (1921-1998), PROF. MEDYCYNY, LWOWIANIN, CZŁONEK POZNAŃSKIEGO ODDZIAŁU TML I KPW

Igor Megger

Wśród 700 nazwisk osób, które przez 30 lat zapisały się do naszego Oddziału, wiele z nich to wybitni naukowcy ze stopniem naukowym profesora. Jednym z nich był Tadeusz Walter.

Urodził się on 21 lutego 1921 roku we Lwowie, jako syn Jerzego Waltera i Marii z Ukrainskich (nazwisko nie narodowość). Kończył szkoły w Kamionce Strumiłowej, Limanowej (szkoły powszechne) oraz w Jaśle i Chrzanowie (gimnazja), gdzie w 1939 roku zdał maturę. W czasie okupacji od 1940 roku pracował przymusowo w zakładach „Borsig-werke” w Berlinie. Z prac tych jeszcze w 1940 roku uciekł, ukrywając się w Chełmie Lubelskim pracując jako sanitariusz w miejscowym szpitalu. W 1942 roku osiedlił się we Lwowie (ówczesny Dystrykt Galicja w Generalnym Gubernatorstwie), gdzie rozpoczął studia medyczne w Instytucie medycznym (Fachliche Med. Fachkurse), które ukończył już po wyzwoleniu w 1948 roku w Krakowie. Po zakończeniu studiów podjął pracę w szpitalu miejskim w Bielsku-Białej w charakterze asystenta na oddziale chirurgii. W 1950 roku został powołany do wojska, gdzie zdobył stopień oficerski (służył w lotnictwie, w służbie do 1953 r.). W 1953 roku przeprowadził się do Poznania i tu pracował w Sanepidzie. W 1953 roku został kierownikiem oddziału, a w 1966 roku kierownikiem Działu Epidemiologii poznańskiej Stacji Epidemiologiczno-Sanitarnej.

Od 1972 roku kierował Zakładem Epidemiologii na Akademii Medycznej w Poznaniu. Po przejściu na emeryturę w 1991 roku prowadził dalej zajęcia dydaktyczne biorąc udział w Radach Wydziału Lekarskiego i w radach Instytutu Medycyny Społecznej. W ramach wymiany naukowej przebywał w NRD i na Węgrzech. Prof. Walter wypromował osiem prac doktorskich i recenzował dziesięć habilitacji.

Kariera naukowa T. Waltera to tytuły: doktora Nauk Medycznych Akademii Medycznej we Wrocławiu (1964) – praca: „Krztusiec na terenie województwa Poznańskiego w latach 1956-1960”; Doktor Habilitowany – praca: „Nowe aspekty zwalczania duru brzusznego w świetle sytuacji epidemiologicznej duru w województwie Poznańskim”; oraz przyznany w 1991 roku tytuł Profesora Nadzwyczajnego Wydziału lekarskiego AM w Poznaniu.

Dorobek naukowy prof. T. Waltera obejmuje szereg prac na temat chorób zakaźnych, zwłaszcza krztuśca, duru brzusznego i szczepionki na niego. Zajmował się także włośnicą, żółtaczką. W pracach na temat choroby Heinego-Medine wykazał, że przyczyną jej epidemii w 1968 roku było doświadczalne wprowadzenie wirusa z Czechosłowacji, który był dokładnie nieprzebadany. Prof. Walter był autorem 180 artykułów w czasopismach krajowych i zagranicznych.

Żonaty z Zofią (1923-2008) doktorem medycyny, pediatrą, która była ordynatorem Oddziału Obserwacji Zakaźnej Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Poznaniu przy ul. Nowowiejskiego. Miał syna Andrzeja (1948-2016). Profesor mieszkał przy ul. Marcelińskiej 52.

Profesor cieszył się wielkim szacunkiem, życzliwością oraz nienagannym ubiorem, także wśród współpracowników i studentów. Prof. Malendowicz (dziekan Wydziału Lekarskiego AM w Poznaniu w latach 1984-1990 wspomina go jako osobę uroczą, otwartą, serdeczną i lubianą przez studentów. Prof. Walter znał biegle język niemiecki, angielski, rosyjski i francuski.

Członek poznańskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa od lutego 1989 roku. Jego wprowadzającym był urodzony na Polesiu owadoznawca prof. Wiktor Kadłubowski. Członkiem TML i KPW była również jego żona Zofia. W latach 70. był vice przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi, Odznaką za wzorową pracę w służbie Zdrowia, Odznaką 1000-lecia czy Odznaką za rozwój woj. Poznańskiego.

Hobby prof. Waltera była filatelistyka. Był członkiem Polskiego Związku Filatelistów w Poznaniu od lat 50. W 1956 roku na międzynarodowej wystawie w ramach „V festiwalu Młodzieży i Studentów” w Warszawie wyróżniony został pamiątkowym dyplomem. W roku 1971 został odznaczony srebrną, a w 1978 złotą odznaką PZF. W 1957 roku na VII Ogólnopolskiej Wystawie Filatelistycznej zdobył medal za zbiór „Walka z gruźlicą na znaczkach”. W 1972 roku na wystawie filatelistycznej „Czerwony Krzyż” w Nertfort – Niemcy Zachodnie – otrzymał medal brązowy za zbiór „Czerwony Krzyż”.

Profesor Tadeusz Walter zmarł 14 lipca 1998 roku, pochowany został na cmentarzu Junikowskim.

Biogram opracowałem na podstawie biogramu Krystyny Kubiak znajdującego się w publikacji „Udział Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w życiu naukowym i kulturalnym Poznania i Wielkopolski”, Poznań 2007, czasopism filatelistycznych, oraz na podstawie dokumentów znajdujących się w archiwum Akademii Medycznej (akta personalne, dokumenty z przewodów naukowych).

Fotografia profesora oraz jego dyplomu pochodzą ze zbiorów archiwum Akademii Medycznej. Za udostępnienie serdecznie dziękuję.

JAN TYSSON SKOŃCZYŁ 89 LAT

Jan Tysson (siedzi) wśród pracowników Kuriera Galicyjskiego

Za redakcją „Kuriera Galicyjskiego” podajemy:

„Z wielką przyjemnością gościliśmy w redakcji naszego stałego Czytelnika i Przyjaciela Janusza Tyssona.

Jan Tysson od wielu lat jest związany z Polskim Teatrem Ludowym we Lwowie. Z zawodu inżynier, ukończył uczelnię techniczną i całe życie przepracował w biurze konstruktorskim. Ale prawdziwą pasją zawsze była dla niego sztuka, której oddał się z całym zaangażowaniem. Jest osobą o zainteresowaniach humanistycznych, co też znalazło ujście w aktorstwie.

Pierwszy występ Jana Tyssona na scenie miał miejsce 22 listopada 1958 roku w „Balladynie” Juliusza Słowackiego. Od tej chwili zaczął zbierać materiały dotyczące występów, recenzje w czasopismach, programy teatralne, plakaty etc. W wyniku tego powstało nie tylko prywatne archiwum aktora, ale zostały zgromadzone bezcenne materiały o powojennej historii polskiego teatru we Lwowie. Na ich podstawie powstała książka „Teatr z ulicy Kopernika. Polski Teatr Ludowy we Lwowie 1958-2008”, a Tysson został uznany za zasłużonego kronikarza dziejów teatru. Przez cały ten czas, nie zważając na różne okoliczności, aktywnie działał jako aktor.

Z okazji 89 urodzin, które obchodził 13 stycznia br. wznosimy toast na jego cześć! Koledzy aktorzy z Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie nie mogą się doczekać, kiedy będą mogli znów swobodnie spotykać się w teatrze, życzą Solenizantowi dużo zdrowia”.

Zarząd poznańskiego Oddziału TML i KPW dołącza się do życzeń dla Jubilata.

Hanna Dobias-Telesińska